05-19-2023, 08:21 PM
Gadałem, reakcja... taka jakiej można się spodziewać 
Muszę za ćwiczenia się wziąć i za suple, które mają poprawić stan kolagenu / chrząstki. Coś się w kręgosłupie przestawiło, albo w biodrze, od jakiegoś czasu jak wstaję z łóżka, to muszę sposobem, na raty, jakoś bokiem, żeby nie wykonać zgięcia w pasie. Nie bardzo jestem w stanie zdiagnozować, co konkretnie się popsuło, coś między kręgami, przyczep któregoś mięśnia do kręgosłupa, czy może jakaś struktura biodra, no ale popsuło się. Kolana też dość wesoło dają znać o sobie, pewnie w dużej mierze z powodu innego układania nóg, by uniknąć bólu kręgosłupa / biodra przy chodzeniu. Właśnie ze spaceru wróciłem, raptem z 6 kilometrów, ale kolana solidnie bolą. Mam tam jakieś uszkodzenie struktury i po dłuższym chodzeniu czy bieganiu wychodzi mi taka jakby gula, na prawym, wielkości kaczego jaja.
Zastanawiam się, czy to ma jakiś związek z tym, że zanikły obłączki i ogólnie popsuł się stan zdrowia, czy może jest to kwestia wrodzona. Z kolanami nie raz nie dwa razy za gówniaka byłem u lekarzy, bo zdarzało się, że po jakimś biegu bez rozgrzewki kolana puchły i nie dało się chodzić, a stawy skokowe w ogóle były jedną wielką porażką. Jakoś po przejściu w dorosłość to się unormowało, z kręgosłupem też teraz jest lepiej, niż 30 lat temu, ale to rzeczy, o które muszę dbać.

Muszę za ćwiczenia się wziąć i za suple, które mają poprawić stan kolagenu / chrząstki. Coś się w kręgosłupie przestawiło, albo w biodrze, od jakiegoś czasu jak wstaję z łóżka, to muszę sposobem, na raty, jakoś bokiem, żeby nie wykonać zgięcia w pasie. Nie bardzo jestem w stanie zdiagnozować, co konkretnie się popsuło, coś między kręgami, przyczep któregoś mięśnia do kręgosłupa, czy może jakaś struktura biodra, no ale popsuło się. Kolana też dość wesoło dają znać o sobie, pewnie w dużej mierze z powodu innego układania nóg, by uniknąć bólu kręgosłupa / biodra przy chodzeniu. Właśnie ze spaceru wróciłem, raptem z 6 kilometrów, ale kolana solidnie bolą. Mam tam jakieś uszkodzenie struktury i po dłuższym chodzeniu czy bieganiu wychodzi mi taka jakby gula, na prawym, wielkości kaczego jaja.
Zastanawiam się, czy to ma jakiś związek z tym, że zanikły obłączki i ogólnie popsuł się stan zdrowia, czy może jest to kwestia wrodzona. Z kolanami nie raz nie dwa razy za gówniaka byłem u lekarzy, bo zdarzało się, że po jakimś biegu bez rozgrzewki kolana puchły i nie dało się chodzić, a stawy skokowe w ogóle były jedną wielką porażką. Jakoś po przejściu w dorosłość to się unormowało, z kręgosłupem też teraz jest lepiej, niż 30 lat temu, ale to rzeczy, o które muszę dbać.



