05-15-2023, 09:08 PM
W sklepach czy na allegro masz olejki docelowo do smarowania skóry głowy, zazwyczaj na bazie oleju kokosowego, który zresztą można stosować samodzielnie. Kiedyś nawet testowałem, czy mi nie brakuje, żarłem to łyżkami, aż się zatrułem, kilka dni rzygałem i od tej pory na sam widok opakowania mnie cofa. Jak chcesz dla urody, to własnie kokosowy wypróbuj, bo nim się wszyscy zachwycają, ja testowałem pod kątem sprawdzenia, czy te badania kliniczne, gdzie wykryto niedobór dwóch konkretnych kwasów tłuszczowych u osób z podobnymi zmianami skórnymi jak u mnie, są coś warte.
I jeśli faktycznie to olej pomaga mi na stan skóry głowy, to jest to mega ważne odkrycie, najważniejsze od początku tego wątku, a nawet od początku moich poszukiwań przyczyny pogorszenia stanu zdrowia. Wyszłoby, że brakuje mi składnika odżywczego, który jest podstawowym elementem budulcowym każdej komórki, na dodatek nie tyle brakuje w diecie, bo w niej miałem w miarę OK, co raczej mój organizm nie potrafi tego przyswajać / przetwarzać i wymaga znacznie większych dawek, niż u innych osób. W takiej sytuacji wysyca się organizm na maksa, ignorując wszystko inne, bo może się okazać, że po wysyceniu nie zostanie żaden objaw.
Teraz pozostaje obserwować, czy coś się zmieni. Może być tak, że to histydyna pomogła, wtedy problem wróci, bo ją odstawiłem. Może być i tak, że to efekt zmywania z włosów tego oleju, przez co myłem je częściej. A może być zwykły okres poprawy, wynikający z cholera wie czego, bo takie rzeczy pojawiają się i znikają same z siebie, czy raczej z jakiegoś powodu, którego nikt do końca nie zna.
I jeśli faktycznie to olej pomaga mi na stan skóry głowy, to jest to mega ważne odkrycie, najważniejsze od początku tego wątku, a nawet od początku moich poszukiwań przyczyny pogorszenia stanu zdrowia. Wyszłoby, że brakuje mi składnika odżywczego, który jest podstawowym elementem budulcowym każdej komórki, na dodatek nie tyle brakuje w diecie, bo w niej miałem w miarę OK, co raczej mój organizm nie potrafi tego przyswajać / przetwarzać i wymaga znacznie większych dawek, niż u innych osób. W takiej sytuacji wysyca się organizm na maksa, ignorując wszystko inne, bo może się okazać, że po wysyceniu nie zostanie żaden objaw.
Teraz pozostaje obserwować, czy coś się zmieni. Może być tak, że to histydyna pomogła, wtedy problem wróci, bo ją odstawiłem. Może być i tak, że to efekt zmywania z włosów tego oleju, przez co myłem je częściej. A może być zwykły okres poprawy, wynikający z cholera wie czego, bo takie rzeczy pojawiają się i znikają same z siebie, czy raczej z jakiegoś powodu, którego nikt do końca nie zna.



