W polskim internecie też można znaleźć artykuły na ten temat. Wyczerpanie ego. Są też wzmianki o krytyce. Też instynktownie czuję, że jest w tym coś na rzeczy. Myślę, ze poziom wyczerpania może być zależny od stawki, o jaką gramy. Gdy robimy coś dla rodziny, to nie zniechęcimy się tak szybko. Gdy w grę wchodzi nasze życie, jest podobnie. Wiele naszych ograniczeń psychicznych dałoby się pewnie zdjąć, gdyby stawka za każdym razem była wysoka. Na przykład odcięcie palca, jeśli przynajmniej 6 na 10 prób nie uda nam się pokonać naszego lęku w jakiejś określonej sytuacji. Taka ekstremalna motywacja, coś jak w filmie Piła.
Jestem już też chyba bliżej odwiedzenia sobie na pytanie, co bym robił, gdyby mi pieniędzy starczyło do końca życia. Być może zajmowałbym się zegarkami mechanicznymi. Uwielbiałem kiedyś w nich grzebać i obserwować te miniaturowe mechanizmy w akcji, próbować naprawiać i czyścić. Ojciec mnie wkręcił i w czasach nastoletnich to było moje najważniejsze hobby. Mógłbym do tego wrócić. Kolekcjonować, naprawiać, nosić, a może i nawet projektować.
Zegarki mechaniczne to sztuka. Są dla niszy, która naprawdę potrafi je "poczuć" (podobnie jak winyle, które też uwielbiałem). Ich nie nosi się dla godziny, ale dla poczucia obcowania z prawdziwym dziełem sztuki, wyrafinowanym przykładem ludzkiego geniuszu inżynieryjnego - co samo w sobie daje nieporównywalną z niczym przyjemność. Do dziś noszę swojego pierwszego Orienta, którego dostałem za dzieciaka i dbam bardziej niż o higienę. To nie przedmiot użytkowy, ale rzecz która przede wszystkim karmi zmysły. Żadne w istocie tandetne urządzenie elektroniczne nie może prawdziwie dać tego, co potrafi dać wyrafinowana i złożona mechanika o wielosetletniej historii. Chronograf, tourbilion, wieczny kalendarz z fazami księżyca, czy minute repeater o precyzyjnie dobranym dźwięku - to działa na mnie jako równoważne lub wyższe architekturze czy malarstwu (i podobnie kosztujące). Poziom złożoności takich mechanizmów potrafi przekroczyć poziom złożoności i ilość elementów składających się na najwyższej klasy samochód sportowy.
Na podobnej zasadzie jak muzyki nie słucha się dla walorów użytkowych. Muzyka to element duszy, sztuka.
Istnieją przy tym zegarki mechaniczne które podają godzinę w formie cyfrowej więc czytelnej dla każdego. Aczkolwiek to już najwyższej klasy arcydzieła.
EDIT/
O, albo pracowałbym w butiku z klasyczną męską elegancją, może założył własną markę modową, alno został męskim stylistą. Sam ten temat bardzo lubię, obejrzałem setki filmów na YT i przeczytałem masę blogów. Mam dopracowaną w szczegółach listę rzeczy, które chcę sobie kiedyś kupić, łącznie z takimi robionymi na wymiar. Praktycznie całą garderobę i akcesoria.
No ale jedno i drugie to nie są rzeczy, które dają duże pieniądze.
Jestem już też chyba bliżej odwiedzenia sobie na pytanie, co bym robił, gdyby mi pieniędzy starczyło do końca życia. Być może zajmowałbym się zegarkami mechanicznymi. Uwielbiałem kiedyś w nich grzebać i obserwować te miniaturowe mechanizmy w akcji, próbować naprawiać i czyścić. Ojciec mnie wkręcił i w czasach nastoletnich to było moje najważniejsze hobby. Mógłbym do tego wrócić. Kolekcjonować, naprawiać, nosić, a może i nawet projektować.
Zegarki mechaniczne to sztuka. Są dla niszy, która naprawdę potrafi je "poczuć" (podobnie jak winyle, które też uwielbiałem). Ich nie nosi się dla godziny, ale dla poczucia obcowania z prawdziwym dziełem sztuki, wyrafinowanym przykładem ludzkiego geniuszu inżynieryjnego - co samo w sobie daje nieporównywalną z niczym przyjemność. Do dziś noszę swojego pierwszego Orienta, którego dostałem za dzieciaka i dbam bardziej niż o higienę. To nie przedmiot użytkowy, ale rzecz która przede wszystkim karmi zmysły. Żadne w istocie tandetne urządzenie elektroniczne nie może prawdziwie dać tego, co potrafi dać wyrafinowana i złożona mechanika o wielosetletniej historii. Chronograf, tourbilion, wieczny kalendarz z fazami księżyca, czy minute repeater o precyzyjnie dobranym dźwięku - to działa na mnie jako równoważne lub wyższe architekturze czy malarstwu (i podobnie kosztujące). Poziom złożoności takich mechanizmów potrafi przekroczyć poziom złożoności i ilość elementów składających się na najwyższej klasy samochód sportowy.
Na podobnej zasadzie jak muzyki nie słucha się dla walorów użytkowych. Muzyka to element duszy, sztuka.
Istnieją przy tym zegarki mechaniczne które podają godzinę w formie cyfrowej więc czytelnej dla każdego. Aczkolwiek to już najwyższej klasy arcydzieła.
EDIT/
O, albo pracowałbym w butiku z klasyczną męską elegancją, może założył własną markę modową, alno został męskim stylistą. Sam ten temat bardzo lubię, obejrzałem setki filmów na YT i przeczytałem masę blogów. Mam dopracowaną w szczegółach listę rzeczy, które chcę sobie kiedyś kupić, łącznie z takimi robionymi na wymiar. Praktycznie całą garderobę i akcesoria.
No ale jedno i drugie to nie są rzeczy, które dają duże pieniądze.



