05-07-2023, 02:22 PM
Ale rodzina nie zużywa zasobów "ego", tylko je pompuje, bo masz po co i dla kogo robić. No chyba że to rodzina patologiczna.
Zasada ego depletion dotyczy każdego bez wyjątku, tylko nie zawsze się to wyraża tak samo. Ja na przykład godzinami mogę szukać informacji o jakimś schorzeniu, czytać artykuły, porównywać badania i w ogóle mnie to nie męczy. Znakomita większość ludzi, zaryzykuję twierdzenie, że ponad 99% nie zrobi tego, jeśli nawet od lekarza usłyszą wyrok śmierci. Wolą umrzeć, niż pomyśleć. Z kolei są rzeczy, które ode mnie wymagają gigantycznego wysiłku, a które inni robią tak o, nawet nie zauważając, że to coś ciężkiego.
Zasada ego depletion mówi, że zrobisz tylko x rzeczy, które wymagają jakiegoś "przełamania się" i nie zrobisz więcej, choćbyś się, że tak powiem, zesrał. Ale dla jednej osoby to będzie 3x, dla innej 30x. Dla Muska pewnie będzie to 300x, dla gościa z depresją 0,3x. Planowanie, o którym piszesz polega na tym, żeby z nieskończonego niemal zbioru rzeczy, które można robić, wybrać te, które mają największy sens. Można też mniej lub bardziej świadomie zwiększać "nagrody", zamieniać pracę w zabawę i robić mnóstwo innych rzeczy, ale żelazna zasada zostaje niezmienna, możesz robić tylko do określonej granicy, a potem koniec.
To jeden z powodów, dla którego grubo ponad 90% grubych zostaje grubymi, chociaż czasem udaje im się zrzucić nawet kilkadziesiąt kg w miesiąc czy dwa. Alkoholicy dalej zostają alkusami, nawet jeśli robiąc długie przerwy. Krótki zryw, zostawienie innych rzeczy "na potem", nadwyrężenie zasobów "ego", jazda na kredyt, a potem ten kredyt trzeba spłacać.
Zasada ego depletion dotyczy każdego bez wyjątku, tylko nie zawsze się to wyraża tak samo. Ja na przykład godzinami mogę szukać informacji o jakimś schorzeniu, czytać artykuły, porównywać badania i w ogóle mnie to nie męczy. Znakomita większość ludzi, zaryzykuję twierdzenie, że ponad 99% nie zrobi tego, jeśli nawet od lekarza usłyszą wyrok śmierci. Wolą umrzeć, niż pomyśleć. Z kolei są rzeczy, które ode mnie wymagają gigantycznego wysiłku, a które inni robią tak o, nawet nie zauważając, że to coś ciężkiego.
Zasada ego depletion mówi, że zrobisz tylko x rzeczy, które wymagają jakiegoś "przełamania się" i nie zrobisz więcej, choćbyś się, że tak powiem, zesrał. Ale dla jednej osoby to będzie 3x, dla innej 30x. Dla Muska pewnie będzie to 300x, dla gościa z depresją 0,3x. Planowanie, o którym piszesz polega na tym, żeby z nieskończonego niemal zbioru rzeczy, które można robić, wybrać te, które mają największy sens. Można też mniej lub bardziej świadomie zwiększać "nagrody", zamieniać pracę w zabawę i robić mnóstwo innych rzeczy, ale żelazna zasada zostaje niezmienna, możesz robić tylko do określonej granicy, a potem koniec.
To jeden z powodów, dla którego grubo ponad 90% grubych zostaje grubymi, chociaż czasem udaje im się zrzucić nawet kilkadziesiąt kg w miesiąc czy dwa. Alkoholicy dalej zostają alkusami, nawet jeśli robiąc długie przerwy. Krótki zryw, zostawienie innych rzeczy "na potem", nadwyrężenie zasobów "ego", jazda na kredyt, a potem ten kredyt trzeba spłacać.



