Ech, niszczyciel dobrej zabawy i uśmiechów dzieci.
Z tym kontrolerem ruchu lotniczego to ja sobie żartuję i tak, bo nie mam nic wspólnego z tematem, a brak znajomości języka wyjdzie na spotkaniu. Natomiast idea próbowania różnych rzeczy wydaje mi się ogólnie słuszna.
Parę lat temu zatrudniłem się jako agent ubezpieczeniowy właśnie dlatego, że sie do tego nie nadawałem. Musiałem dzwonić po obcych ludziach i składać oferty narażając się na agresywne reakcje, jeździć na spotkania z klientami, najpierw z opiekunem, potem samodzielnie, jak zdałem egzaminy ze znajomości produktów. Po dwóch miesiącach awansowałem na menadżera i dostałem swoich ludzi, z którymi jeździłem jako opiekun. Jak się rozkręciłem, to gadka sprzedażowa szła mi dobrze. Zrezygnowałem po kilku miesiącach, bo wynagrodzenie było bardzo słabe. Płacili tylko prowizyjnie, więc trzeba było sprzedać masę umów, żeby zarobić chociaż 1000 zł miesięcznie. Poszedłem tam po to, żeby walczyć że swoją fobią i fakt, że było to bardzo stresujące, ale przekonałem się ze jak się człowiek zmusi, to może.
Myślę, że poziom ego depletion może być wśród ludzi na wyższym poziomie, niż się wydaje. Wielu daje radę mieć rodzinę, pracę, czasem działalność i jeszcze studiować, czy uczyć się kolejnego języka. Dobre planowanie i motywacja.
Z tym kontrolerem ruchu lotniczego to ja sobie żartuję i tak, bo nie mam nic wspólnego z tematem, a brak znajomości języka wyjdzie na spotkaniu. Natomiast idea próbowania różnych rzeczy wydaje mi się ogólnie słuszna.
Parę lat temu zatrudniłem się jako agent ubezpieczeniowy właśnie dlatego, że sie do tego nie nadawałem. Musiałem dzwonić po obcych ludziach i składać oferty narażając się na agresywne reakcje, jeździć na spotkania z klientami, najpierw z opiekunem, potem samodzielnie, jak zdałem egzaminy ze znajomości produktów. Po dwóch miesiącach awansowałem na menadżera i dostałem swoich ludzi, z którymi jeździłem jako opiekun. Jak się rozkręciłem, to gadka sprzedażowa szła mi dobrze. Zrezygnowałem po kilku miesiącach, bo wynagrodzenie było bardzo słabe. Płacili tylko prowizyjnie, więc trzeba było sprzedać masę umów, żeby zarobić chociaż 1000 zł miesięcznie. Poszedłem tam po to, żeby walczyć że swoją fobią i fakt, że było to bardzo stresujące, ale przekonałem się ze jak się człowiek zmusi, to może.
Myślę, że poziom ego depletion może być wśród ludzi na wyższym poziomie, niż się wydaje. Wielu daje radę mieć rodzinę, pracę, czasem działalność i jeszcze studiować, czy uczyć się kolejnego języka. Dobre planowanie i motywacja.



