05-04-2023, 08:30 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2023, 08:55 AM przez Temper.)
Ja też w zasadzie nie narzekam na brak kontaktów, a jedynie na brak bardziej wartościowych kontaktów, które mogłyby pomóc mi wyciągnąć się w górę. Twój temat o obłączkach jest pewnie najpopularniejszym na tym forum, więc myślę, że można tu zostawić ogólną radę o tym, że studia to opcja dostępna zawsze i dla każdego niezależnie od wieku, która daje dostęp do nowych znajomych.
Pytałem się ludzi po czterdziestce i starszych, co ich skłoniło do rozpoczęcia nowych studiów. Nawet na długich kierunkach, jak psychologia i prawo. Oba to pięcioletnie jednolite studia magisterskie. Zwykle słyszę odpowiedzi: "bo mogę, bo dzieci już odchowane, kariera dobrze idzie, bo mam wreszcie czas uczyć się tego, co lubię, bo mam jakiś nowy cel w życiu"). Moim zdaniem to bardzo fajne podejście. Niedawno słyszałem o osobach po siedemdziesiątce i osiemdziesiątce, które bronią magisterki i prace doktorskie. Próbowałem kiedyś przekonać moją mamę do uniwersytetu trzeciego wieku, ale nie udało mi się.
Jeśli jest problem ze znalezieniem znajomych we własnej okolicy, to jedyną sensowną radą jest przeprowadzka. Choćby wynajem pokoju w dużym mieście, bo tam się całe życie dzieje. Może jest to trudne dla osób z agorafobią, ale w innych przypadkach powinno się ogarnąć. Ja z silną fobią społeczną niejednokrotnie wyjeżdżałem do miast wojewódzkich i mieszkałem z obcymi ludźmi na kwaterze, nie mówiąc już o wyjazdach zagranicznych. Da się to zrobić.
Ze starego forum to ja Cię zbytnio nie pamiętam, bo rzadko zaglądałem, ale jak sam widzisz różnicę w swoim zachowaniu, to bardzo gratuluję postępów.
Pytałem się ludzi po czterdziestce i starszych, co ich skłoniło do rozpoczęcia nowych studiów. Nawet na długich kierunkach, jak psychologia i prawo. Oba to pięcioletnie jednolite studia magisterskie. Zwykle słyszę odpowiedzi: "bo mogę, bo dzieci już odchowane, kariera dobrze idzie, bo mam wreszcie czas uczyć się tego, co lubię, bo mam jakiś nowy cel w życiu"). Moim zdaniem to bardzo fajne podejście. Niedawno słyszałem o osobach po siedemdziesiątce i osiemdziesiątce, które bronią magisterki i prace doktorskie. Próbowałem kiedyś przekonać moją mamę do uniwersytetu trzeciego wieku, ale nie udało mi się.
Jeśli jest problem ze znalezieniem znajomych we własnej okolicy, to jedyną sensowną radą jest przeprowadzka. Choćby wynajem pokoju w dużym mieście, bo tam się całe życie dzieje. Może jest to trudne dla osób z agorafobią, ale w innych przypadkach powinno się ogarnąć. Ja z silną fobią społeczną niejednokrotnie wyjeżdżałem do miast wojewódzkich i mieszkałem z obcymi ludźmi na kwaterze, nie mówiąc już o wyjazdach zagranicznych. Da się to zrobić.
Ze starego forum to ja Cię zbytnio nie pamiętam, bo rzadko zaglądałem, ale jak sam widzisz różnicę w swoim zachowaniu, to bardzo gratuluję postępów.



