05-01-2023, 11:54 PM
Kurcze, serio bardzo mocno jesteś wkręcony w youtube i oglądanie ludzi w internecie, ja mam może z 15 takich rzeczy w zakładkach, na kilka tysięcy zakładek.
Problem z youtuberami jest taki, że nie bardzo idzie ich słuchać robiąc coś innego, np audiobooki spokojnie ogarniam w czasie spaceru, youtubera nie bardzo. Książkę w formie klasycznej jakby nie patrzeć, czyta się kilka razy szybciej i z reguły książki mają wyższą jakość merytoryczną. Taka gadająca głowa to ni w pięć ni w dziewięć. No tyle dobrego, że ma się jakiś kontakt z mówionym angielskim, ale i tak czułbym, że tracę czas.
Jak już o książkach mowa, zaliczony czarny łabędź, w sumie niewiele z tego wyniosłem, warto przeczytać, ale gość mógł skrócić to do 1/10. Może problem w tym, że to właśnie ja to czytałem, cały czas na forum powtarzam, że powinno się przejmować najpoważniejszymi rzeczami, takimi jak ryzyko nowotworów, gdzie statystycznie co druga osoba zachoruje, a nie kurde jakimiś odjechanymi chorobami, które ludzie sami sobie diagnozują. Cały czas gada, że powinniśmy uwzględniać nieprzewidywalne zdarzenia losowe, ale nie daje żadnej odpowiedzi na to, w jaki sposób je uwzględnić. Odpowiedź "mieć żelazny zapas" to żadna odpowiedź, bo w świecie ekonomii ktoś, kto połowę zysku przeznacza na zabezpieczenia, po prostu przegrywa z konkurencją i wypada z obiegu.
Niemniej książka z pewnością warta przeczytania i poszerzyła mi perspektywę na sprawy okołogiełdowe, jeśli nawet niewiele dała w sprawach ogólnożyciowych.
Koleżanka nieświadomie podpowiedziała mi super pomysł, zaczęła smarować sobie skórę głowy olejem kokosowym i widzi fenomenalną poprawę włosów. To jest naprawdę BARDZO dobry pomysł, jeśli idzie o sprawdzenie, czy w organizmie brakuje jakiegoś kwasu tłuszczowego. Zastanawiałem się, czy problemy ze skórą głowy które mam, nie wynikają z niskiego poziomu omega 6 kosztem omega 3. Wystarczy parę razy posmarować na przykład olejem sezamowym. Jeśli jest poprawa, wiadomo, że trzeba go zacząć pić i to w dużych dawkach.
Do tej pory kombinowałem z próbami jedzenia sezamu, co jest dość trudne, żeby to robić regularnie, a na dodatek powinno trwać naprawdę długo, albo z jakąś listą objawów, bo tego badaniami się nie wykryje. Smarując łeb, dostarcza się dużą koncentrację w jeden konkretny punkt i już wszystko wiadomo. Spróbuję, co mi szkodzi, szczególnie że olej sezamowy jest dość tani, jeśli porównać jego cenę do ceny samego sezamu.
Problem z youtuberami jest taki, że nie bardzo idzie ich słuchać robiąc coś innego, np audiobooki spokojnie ogarniam w czasie spaceru, youtubera nie bardzo. Książkę w formie klasycznej jakby nie patrzeć, czyta się kilka razy szybciej i z reguły książki mają wyższą jakość merytoryczną. Taka gadająca głowa to ni w pięć ni w dziewięć. No tyle dobrego, że ma się jakiś kontakt z mówionym angielskim, ale i tak czułbym, że tracę czas.
Jak już o książkach mowa, zaliczony czarny łabędź, w sumie niewiele z tego wyniosłem, warto przeczytać, ale gość mógł skrócić to do 1/10. Może problem w tym, że to właśnie ja to czytałem, cały czas na forum powtarzam, że powinno się przejmować najpoważniejszymi rzeczami, takimi jak ryzyko nowotworów, gdzie statystycznie co druga osoba zachoruje, a nie kurde jakimiś odjechanymi chorobami, które ludzie sami sobie diagnozują. Cały czas gada, że powinniśmy uwzględniać nieprzewidywalne zdarzenia losowe, ale nie daje żadnej odpowiedzi na to, w jaki sposób je uwzględnić. Odpowiedź "mieć żelazny zapas" to żadna odpowiedź, bo w świecie ekonomii ktoś, kto połowę zysku przeznacza na zabezpieczenia, po prostu przegrywa z konkurencją i wypada z obiegu.
Niemniej książka z pewnością warta przeczytania i poszerzyła mi perspektywę na sprawy okołogiełdowe, jeśli nawet niewiele dała w sprawach ogólnożyciowych.
Koleżanka nieświadomie podpowiedziała mi super pomysł, zaczęła smarować sobie skórę głowy olejem kokosowym i widzi fenomenalną poprawę włosów. To jest naprawdę BARDZO dobry pomysł, jeśli idzie o sprawdzenie, czy w organizmie brakuje jakiegoś kwasu tłuszczowego. Zastanawiałem się, czy problemy ze skórą głowy które mam, nie wynikają z niskiego poziomu omega 6 kosztem omega 3. Wystarczy parę razy posmarować na przykład olejem sezamowym. Jeśli jest poprawa, wiadomo, że trzeba go zacząć pić i to w dużych dawkach.
Do tej pory kombinowałem z próbami jedzenia sezamu, co jest dość trudne, żeby to robić regularnie, a na dodatek powinno trwać naprawdę długo, albo z jakąś listą objawów, bo tego badaniami się nie wykryje. Smarując łeb, dostarcza się dużą koncentrację w jeden konkretny punkt i już wszystko wiadomo. Spróbuję, co mi szkodzi, szczególnie że olej sezamowy jest dość tani, jeśli porównać jego cenę do ceny samego sezamu.



