This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
Ciągle chcesz te "gwałtowne cięcia" robić, popatrz na ludzi, którzy próbują się odchudzać. Statystyki są nieubłagane, 9 na 10 wraca do starej wagi. Powód? Próbują szybko, już, teraz. Łapią się jakieś mega ultra trudnej diety, pomęczą się miesiąc i... wracają do starych nawyków.

Zmiana nawyków zajmuje miesiące, niekiedy lata. Osoby próbujące się odchudzać nie robią tego, bo... to za trudne. Wbrew pozorom, dużo łatwiej jest zrobić coś na "urraaaa!", niż spróbować zmienić coś na stałe, nawet niewielką rzecz. Akurat z pracą i takimi rzeczami dochodzi ten czynnik, że jak się do pracy już pójdzie, to ciężko zwolnić się z dnia na dzień. No Tobie akurat się udało Big Grin Pojechałeś bez planu, bez przygotowania kondycyjnego, efekt... no sam widzisz, jaki jest.

Widzisz, takie próby "zrobię od razu dużo" to bardzo często sposób, w jaki nasz mózg próbuje nas oszukać. Jak u alkoholika, bardzo łatwo jest rzucić picie np na miesiąc, wielu to robi. I prawie każdy wraca do picia. Dużo trudniej jest na przykład zerwać kontakty ze znajomymi od flaszki, nawiązać nowe, wyrobić sobie jakieś zainteresowania czy sposoby spędzania czasu, w których nie ma miejsca na alkohol.

To jeden z powodów, dla których tak duży nacisk kładę na wyszukanie nowych znajomości w realu, takie coś zmieni środowisko, w którym się obracasz, zmieni Twoje podejście do życia, bo jesteśmy w dużej mierze zwierciadłem ludzi, którymi się otoczyliśmy. Tylko to jest cholernie trudne, łatwiej kupić bilet miesięczny i jeździć, tylko co z tego jeżdżenia będzie? U mnie to terapia na konkretną przypadłość, Ty tego nie masz.

Z tymi złamaniami chodziło o to, że w jednym i w drugim przypadku próba zrobienia "na szybko, na siłę" sprawi, że będzie jeszcze gorzej. Analogia dość nietrafna, bo faktycznie te rzeczy nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale tę jedną rzeczy akurat mają wspólną. Kość musi się zrosnąć unieruchomiona i jak będziesz łaził, to się nie zrośnie. Będzie coraz gorzej i coraz trudniej będzie ją potem doprowadzić do porządku. Mechanizm agorafobii polega w dużej mierze na tym, że mózg "uczy się" kojarzenia ataku paniki (nieprzyjemny bodziec) z podróżą. Jeśli zrobisz podróż w której ten atak się pojawi, mózg się utwierdzi w przekonaniu, że to złe i niedobre, zareaguje jeszcze silniejszym atakiem. I tak w kółko.

Coś jak z przegrywami, ale tymi prawdziwymi, którzy w ogóle z domu nie wychodzą, nie mają żadnych kolegów ani nic. Jeśli namówisz takiego do tego, żeby próbował zagadywać do kobiet, spotka się z agresją z ich strony i potem będzie mu jeszcze trudniej się odezwać. Tu wchodzi cała na biało zasada wyuczonej bezradności, przypominam że w eksperymentach na zwierzętach one po pewnym czasie przestawały reagować nawet na silne tortury. Jeśli doprowadzi się mózg do odpowiedniego stanu, to nie uciekasz nawet jak jesteś przypalany czerwonym żelazem. To NIE jest coś, co można "przełamać siłą woli".
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez tomakin - 04-26-2023, 10:57 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości