04-24-2023, 07:19 PM
Top topów to bardziej Jobs i Zuckerberg, a oni mogą konwenansami wycierać podłogę i chodzić sobie w golfach albo T-shirtach. Bardziej miałem na myśli klasę średnią, niż typowych milionerów, bo to właśnie klasa średnia to zwykle właściciele małych i średnich firm. Tacy ludzie są IMO bardzo wartościowi jako sieć kontaktów, to oni mogą Cię wyciągnąć w górę. Niestety trzeba się do nich trochę dostroić, żeby w ogóle Cię zauważyli.
U nastolatków i młodych dorosłych też są pewne symbole statusu, które trzeba mieć, żeby się przypodobać. Całe to flexowanie. Do dziś samochód w Polsce pełni w dużej mierze rolę kontrolną statusu. Pytanie "czym jeździsz?" jest jednym z najczęstszych, jakie słyszę choćby zagranicą. Zmyślam, bo nauczyłem się, że mówienie, że nie mam samochodu, bo mi niepotrzebny, bo coś tam coś tam daje co najwyżej uśmieszek politowania i pytanie "a prawko chociaż masz?". Jest masa ludzi, która nie zwraca na to uwagi, ale równie dużo, jak nie więcej, takich, którzy zwracają.
Zgadzam się, że z analogią o butach za 50 i 5000 zł. Większość zwykłych ludzi nawet nie zauważy i nie doceni tego, że te buty kosztowały 5000 zł. Fakt, trzeba mieć wszystko na podobnym poziomie atrakcyjności, żeby wyglądać jednolicie. Rzeczywiście operacje z grube tysiące, o ile nie są to rzeczy mocno widoczne, to nie mają sensu, bo mogą być wisienką na torcie. Myślę, że mam do tego zdrowe podejście.
Ale też muszę zauważyć, że jest różnica między najtańszymi ciuchami, a tymi za kilkaset czy nawet kilka tysięcy. Mam w zakładkach sklep z klasyczną modą męską, który uwielbiam. Ciuchy są tam drogie, ale nie ultra drogie. Jakieś kaszmiry i włoskie wełny. Wyliczyłem sobie kiedyś, że potrzebowałbym tak 10k zł, żeby wymienić swoją całą garderobę. Więc tego póki co nie robię, ale kilka razy już zamawiałem ubrania z tego sklepu tylko po to, żeby je sobie przymierzyć, pochodzić po mieszkaniu i popatrzeć się na siebie w lustrze, a potem odesłać. Wyglądały bardzo dobrze, leżały świetnie. Nie widziałem nigdzie tańszych odpowiedników, które wyglądałyby równie dobrze. Czasem warto dopłacić do jakości, ale nie przepłacić.
Rozumiem, o co Ci chodzi z angielskim. No cóż, masz swoje problemy i priorytety, dlatego jak najbardziej rozumiem, że nauczyciel to nie jest coś dla Ciebie w tej chwili.
E, nie chodzi tu o gaszenie się nawzajem. To normalna, spokojna dyskusja i wymiana zdań. Częściowo zgodnych, częściowo nie. Bez rywalizacji o to, kto wygra, bo tu się wygrać nie da. Ja to czasem lubię, żeby poznać inny punkt widzenia i zobaczyć, czy mój własny nie jest spaczony.
U nastolatków i młodych dorosłych też są pewne symbole statusu, które trzeba mieć, żeby się przypodobać. Całe to flexowanie. Do dziś samochód w Polsce pełni w dużej mierze rolę kontrolną statusu. Pytanie "czym jeździsz?" jest jednym z najczęstszych, jakie słyszę choćby zagranicą. Zmyślam, bo nauczyłem się, że mówienie, że nie mam samochodu, bo mi niepotrzebny, bo coś tam coś tam daje co najwyżej uśmieszek politowania i pytanie "a prawko chociaż masz?". Jest masa ludzi, która nie zwraca na to uwagi, ale równie dużo, jak nie więcej, takich, którzy zwracają.
Zgadzam się, że z analogią o butach za 50 i 5000 zł. Większość zwykłych ludzi nawet nie zauważy i nie doceni tego, że te buty kosztowały 5000 zł. Fakt, trzeba mieć wszystko na podobnym poziomie atrakcyjności, żeby wyglądać jednolicie. Rzeczywiście operacje z grube tysiące, o ile nie są to rzeczy mocno widoczne, to nie mają sensu, bo mogą być wisienką na torcie. Myślę, że mam do tego zdrowe podejście.
Ale też muszę zauważyć, że jest różnica między najtańszymi ciuchami, a tymi za kilkaset czy nawet kilka tysięcy. Mam w zakładkach sklep z klasyczną modą męską, który uwielbiam. Ciuchy są tam drogie, ale nie ultra drogie. Jakieś kaszmiry i włoskie wełny. Wyliczyłem sobie kiedyś, że potrzebowałbym tak 10k zł, żeby wymienić swoją całą garderobę. Więc tego póki co nie robię, ale kilka razy już zamawiałem ubrania z tego sklepu tylko po to, żeby je sobie przymierzyć, pochodzić po mieszkaniu i popatrzeć się na siebie w lustrze, a potem odesłać. Wyglądały bardzo dobrze, leżały świetnie. Nie widziałem nigdzie tańszych odpowiedników, które wyglądałyby równie dobrze. Czasem warto dopłacić do jakości, ale nie przepłacić.
Rozumiem, o co Ci chodzi z angielskim. No cóż, masz swoje problemy i priorytety, dlatego jak najbardziej rozumiem, że nauczyciel to nie jest coś dla Ciebie w tej chwili.
(04-24-2023, 06:56 PM)subzero napisał(a): Tomakin szybko gasi tempera.
E, nie chodzi tu o gaszenie się nawzajem. To normalna, spokojna dyskusja i wymiana zdań. Częściowo zgodnych, częściowo nie. Bez rywalizacji o to, kto wygra, bo tu się wygrać nie da. Ja to czasem lubię, żeby poznać inny punkt widzenia i zobaczyć, czy mój własny nie jest spaczony.



