04-24-2023, 06:49 PM
> no ale do cholery czy nie po to zarabiamy kasę, żeby sobie poprawiać jakość życia choćby w drobiazgach?
No jasne, że warto dać na takie coś na przykład 10% swoich oszczędności, czego się nie robi dla rodziny. Ale coś mi mówi, że nie miałeś wtedy odłożonych 400 000. To, co pisałem w wątku o obłączkach i co zresztą poruszyłeś tu w odpowiedzi, priorytety. Jaką decyzję podjąć, jak pokierować swoim życiem, żeby to było dobre. Decyzja o tych implantach nie tylko rozjechała Ci finanse, ale też zacementowała toksyczną relację z matką, przez co o wiele trudniej to teraz ruszyć.
Tak, wiem, przez internet każdy mądry, każdy ma tysiąc rad, a w rzeczywistości zmiana stosunku matki do dziecka jest niemal niemożliwa, widzę to po swojej i po tym, jak toksycznie kształtuje się jej relacja z moim bratem, ze mną zresztą też, ale ja się jakoś jeszcze bronię.
Właśnie, a nie powinieneś ćwiczyć właśnie decyzyjności i planowania, skoro to taki słaby element? Nie brać "nauczyciela" do rzeczy, od których niewiele zależy, tylko próbować samemu? Wiadomo, że coś związanego z zawodem, z przyszłością lepiej z kimś, kto dobrze wszystko wyjaśni, ale jakieś siłownie, języki, tego typu pierdoły można zrobić solo.
No jasne, że warto dać na takie coś na przykład 10% swoich oszczędności, czego się nie robi dla rodziny. Ale coś mi mówi, że nie miałeś wtedy odłożonych 400 000. To, co pisałem w wątku o obłączkach i co zresztą poruszyłeś tu w odpowiedzi, priorytety. Jaką decyzję podjąć, jak pokierować swoim życiem, żeby to było dobre. Decyzja o tych implantach nie tylko rozjechała Ci finanse, ale też zacementowała toksyczną relację z matką, przez co o wiele trudniej to teraz ruszyć.
Tak, wiem, przez internet każdy mądry, każdy ma tysiąc rad, a w rzeczywistości zmiana stosunku matki do dziecka jest niemal niemożliwa, widzę to po swojej i po tym, jak toksycznie kształtuje się jej relacja z moim bratem, ze mną zresztą też, ale ja się jakoś jeszcze bronię.
Właśnie, a nie powinieneś ćwiczyć właśnie decyzyjności i planowania, skoro to taki słaby element? Nie brać "nauczyciela" do rzeczy, od których niewiele zależy, tylko próbować samemu? Wiadomo, że coś związanego z zawodem, z przyszłością lepiej z kimś, kto dobrze wszystko wyjaśni, ale jakieś siłownie, języki, tego typu pierdoły można zrobić solo.



