This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
(04-24-2023, 02:56 PM)tomakin napisał(a): No chyba że znowu wydasz na jakieś przeszczepy włosów czy zębów, to że całość oszczędności poszła na matkę to nie komentuję, bo sam wiesz, że to fatalna decyzja

Nie planuję teraz robić żadnych przeszczepów, przypomniało mi się tylko o tym, ale sam Temat wylądował gdzieś na koniec mojej listy. Ale na pewno kiedyś się zdecyduję, bo po prostu chce dla siebie. Tak jak zdecydowałem się na nowe żeby dla mamy. Wiesz, dla niej zniszczone żeby to był kompleks od wielu lat. Zawsze, chciała mieć ładne i nigdy nie było na to pieniędzy. Gdy mogłem spełnić to marzenie, bo zarobiłem w kilak miesięcy tę kasę, to tak zrobiłem. Jasne, bolało mnie to, że musiałem wydać tyle siana, że miałbym już odłożone o wiele więcej na mieszkanie i czasem to wkurzenie we mnie wraca, no ale do cholery czy nie po to zarabiamy kasę, żeby sobie poprawiać jakość życia choćby w drobiazgach? Mogę całe życie odkładać kasę na mieszkanie i wciąż sobie odmawiać wszystkiego. Myślę, że nie tędy droga i trzeba odkładać i wydawać jednocześnie.

Chce dobrze dla matki, bo to jedyna rodzina, z którą mam regularny kontakt. A ona też tylko ze mną. Moja matka też chce dla mnie dobrze i ja to rozumiem, ale robi to w stanowczo zbyt nadopiekuńczy sposób. Nauczyła się, być może nieświadomie, wymuszać swoje racje płaczem, histerią pod płaszczykiem martwienia się o mnie. Moje własne decyzję są według niej zwykle złe, a jeśli faktycznie oka a się złe, to przez następny rok przy każdej okazji będzie mi to wypominać starając się pokazać, że ona by zrobiła inaczej.
Ojciec uwiódł ją tym, że miał długie włosy i jeździł na motorze zabierając ją na przejażdżki. To, ck zadziałało na nią, ja mam już zabronione. Powiedziała, że nigdy mi nie pozwoliłaby wsiąść na motor i jeśli bym to zrobił, to bym ją z nerwów do grobu wprowadził. A długie włosy absolutnie nie, chociaż wiele razy marzyłem o tym i próbowałem w młodszych latach. Tak samo zarost jest wykluczony. Chociaż długowłosi i ładnym zarostem nadal często jej się podobają w telewizji. To jest taka mentalna kastracja, bo byłaby zazdrosna, gdyby jakąś dziewczyna na serio by się mną zainteresowała i miałbym odejść od niej na dobre. Straciłaby sens życia. Mimo to nie umiem jej odmówić wykładania na nią pieniędzy. Tomakin pisał, co z tym robić i na tyle, na ile będę mógł, na tyle będę robił. Oduczyłem ją już dzwonienia do mnie codziennie z byle powodu, bo za dużo mnie to tu by kosztowało.


(04-24-2023, 03:45 PM)Nawaphon napisał(a): Zgodzę się z Tomakinem, nie wydawaj pieniędzy na głupoty.
Nie wyglądasz jak ktoś, kto powinien mieć problemy ze znalezieniem dziewczyny Z POWODU wyglądu.

Zgadzam się, ja się nie uważam za brzydkiego. Widzę w dobie dużo zalet i trochę rzeczy, które można by wizualnie poprawić. Natomiast najważniejsze tutaj jest to, że dla mnie dziewczyna to nie jest sprawa priorytetowa. Dla wielu jest, dla mnie nie. Fajnie byłoby z kimś być i czasem pojawia się zazdrość, ale ja nie mam az tak dużego ciśnienia.

Najbardziej mi zależy na spokoju i stabilności, żebym nie musiał się zastanawiać, czy jutro będę miał pracę, czy nie. Mógłbym jeździć tak cały czas sezonowo do pracy nawet przez agencje do spokojnego magazynu czy do szklarni, nie ma się tam życia, bo to obca kultura, więc tylko praca i siedzenie w hotelu. Traktuję to jako możliwość szybkiego zarobku, bo pracy i agencji jest mnóstwo i nie ma się co bać wyjazdu z taką. Rolnictwo za to jest już przewalone.

Chce się też czuć dobrze sam ze sobą, mieć normalne relacje z matką. Szukam sposobu, który da mi spokój zawodowy i finansowy. Wtedy nie będę się stresował wydaniem kasy na żeby czy przeszczep włosów, bo wiem, że w dwa czy trzy miesiące to sobie zarobię. I nie będę się stresował wyjściem do ludzi i liczeniem każdej złotówki, bo za chwilę skończy mi się budżet rozrywkowy na ten miesiąc, a w tej chwili nie pracuję.

Jeszcze co do wydawania kasy na zabiegi, czy ogólnie droższe rzeczy, to myślę, że tu trzeba uważać, żeby nie wpaść w pułapkę nadmiernego oszczędzania. Po to jest medycyna estetyczna, żeby z niej skorzystać, jeśli się ma na to środku. Dla własnego dobrego samopoczucia. Tylko trzeba włożyć to w odpowiednie miejsce na liście priorytetów i możliwości. U mnie jest to teraz dalej, bo się opamiętałem w odpowiednim momencie. Można nie kiezysac z trenera personalnego, bo to wywalenie pieniędzy, ale jak pójdę pierwszy raz na siłownię, to chciałbym przez pierwsze kilka wejść mieć kogoś, kto mi wszystko kolejno pokaże i powie, co i jak powinienem robić. Nie umiem tych sprzętów używać, więc nie chce się ośmieszyć i mogę zapłaci za to, żeby mi ktoś podstawy wyłożył. Potem już pójdzie z górki i sam sobie mogę ćwiczyć.

Wiem, że wszystkiego, co uczą na kursach, w szkołach językowych itp można się nauczyć samemu, ale osoby bardziej chaotyczne i mniej zaradne nie ogarną samodzielnie odpowiedniej ścieżki. Dlatego potrzebni są nauczyciele, mentorzy, spikerzy, którzy poprowadzą za rękę.
We wszystkich szkołach i na studiach byłem zawsze jednym z najlepszych. Teraz widzę, że to staranie się nie miało sensy, ale było to poniekąd wymuszone rywalizacją między rodzicami o to, kto ma lepsze dziecko. Ale to inny temat. Chodzi mi o to, że zauważyłem po sobie, że dopóki byłem w szkole i miałem wyznaczony przez lata schemat działania, ścieżki do kroczenia, nauczycieli, którzy kazali mi zrobić konkretną rzecz  potem to weryfikowali, wszystko szło mi dobrze. Narzucony cel, środki do jego realizacji, system kontrolny. I tak przez kilka lat, więc to było łatwe.Byłem dobry w wykonywaniu rozkazów. Gdy skończyłem studia, nagle cała odpowiedzialność za pokierowanie swoim życiem spadła na mnie. Nie miałem drogowskazów. Byłem do tego zupełnie nieprzygotowany i skoczyłem tam, gdzie skończyłem.
Ja po prostu lepiej się uczę, gdy ktoś jest nade mną. Tak jest od zawsze. Dlatego jestem w stanie zapłacić komuś za mentorowanie, bo wiem, że w ostatecznym rozrachunku wyjdę na tym lepiej. I takich ludzi jest na pewno bardzo dużo. Branie odpowiedzialności za swoje życie jest niezbędne, ale nie jeśli pełnia się zbyt wiele błędów z tego tytułu, to trzeba skorzystać z pomocy.

Heh, zaczyna mi się włączać moje gadulstwo, szczególnie internetowe. Już kiedyś dwie fajne znajomości z kobietami zepsułem, bo zaczynałem pisać coraz częściej i coraz więcej, a na spotkaniach gadałem i gadałem (i to nie o sobie, a o tym, co się dowiedziałem, co przeczytałem itp), że w końcu panny przytłoczone moimi kobyłami blokowały mnie i kończyły znajomość. Muszę znów przystopować trochę.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 04-24-2023, 05:37 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości