Bus powrotny do Polski zamówiony na piątek. Dziś zamierzam powiedzieć, że kończę pracę i złożyć pisemne wypowiedzenie w biurze. Jestem ciekaw reakcji. Okaże się w najbliższych dniach, czy jadę do Niemiec do kumpli, czy zostaję w Polsce. Każda opcja ma plusy i minusy. Podsumowując zmiany w ostatnim miesiącu:
- Przywiozę mniej więcej 10-11 tysięcy zł oszczędności.
- Codziennie spędzam pół godziny z Memrise i Duolingo. Przyzwyczaiłem się i weszło mi to w nawyk. Idzie mi trudno przez zmęczenie, ale idzie.
- Zrobiłem mnóstwo notatek z własnych przemyśleń, z Waszych porad, kończę właśnie zapisywać drugi zeszyt 90 stron. Bardzo to polubiłem i czuję, że jest pomocne.
- Poradziłem sobie w stresujących sytuacjach w nowym kraju bez znajomości języka. Współniewolnicy mnie lubią, nie mam z nikim zatargu.
- Staram się wprowadzać w życie zasady komunikacji międzyludzkiej, które przeczytałem tutaj, w książkach oraz obejrzałem na necie.
- Ograniczyłem użycie Internetu do minimum. Oprócz tego forum zaglądam jeszcze tylko na dwa plus trzy grupy na Discordzie.
- Portale informacyjne i media społecznościowe poleciały do śmieci. Nie tęsknię. Zostały komunikatory dla znajomych i Facebook dla grup. Zamiast portali czytam tygodniki w pdf: The Economist dla informacji ze świata oraz Politykę dla informacji w Polsce. Docelowo chciałbym przejść na czytanie papierowych wersji.
- Zero porno w tym czasie. Żadnego liczenia dni, po prostu w ogóle o tym nie myślę. Wystarczyło nie mieć na to czasu i okazji. Potencji i libido brak, tak jak od dawna, ale w tej chwili postrzegam to na plus, bo mam ważniejsze sprawy.
- Nadal mam problem z podejmowaniem decyzji, stresuje mnie to i odkładam na później. Mam kilka możliwości tego, co dalej i nie umiem podjąć męskiej decyzji.
- Przez dużą ilość ruchu i wysiłku oraz brak czasu na jedzenie sporo schudłem i to bez wspomagaczy. Większość tłuszczu z brzucha i boczków zniknęła, zostało niewiele plus nieco wisząca skóra. Patrząc w lustrze widzę teraz, jaki bardzo jestem chudy przez brak mięśni:
https://mega.nz/file/ORkS2ZgL#OeYdtoBtDb...dzaCnwkgrA
Ale widzę też potencjał na zbudowanie jakiejś sylwetki.
Po schudnięciu wyostrzyły mi się rysy twarzy i jestem z tego zadowolony. Lubię swoją twarz przez widoczne kości policzkowe i mocną żuchwę. Myślę, że gdybym przez jakieś 2 lata popracował nad zrobieniem "sylwetki pływaka", usunął kłaki z ciała, dopicował włosy i twarz u kosmetyczki albo nawet jakimiś drobnymi zabiegami medycyny estetycznej, to mógłby potem sobie dorabiać na fuchach jako model 40+
A już jedną profesjonalną sesję zdjęciową mam, bo znajoma jest fotografem i kiedyś mi robiła. Mam w sobie coś z narcyza, bo uważam, że ta sesja wyszła świetnie i lubię tam na siebie patrzeć.
W ogóle jakoś tak zacząłem bardziej pozytywnie na samego siebie i swoją prezencję patrzeć. Dostrzegać nie tylko same wady, ale też zalety lub elementy z potencjałem na poprawę. Kiedyś chciałem iść do stylistki modowej na porady wizerunkowe i pomoc w doborze garderoby, ale naoglądałem się tyle jutubów na temat mody męskiej, że sam stworzyłem sobie szczegółową listę tego, co chciałbym sobie kupić, żeby wyglądać jak milion dolarów, a nie jak student ubierany przez mamę w lumpeksach.
Zresztą jakieś 2 lata temu mi odwaliło i skontaktowałem się z firmą, która organizuje wypady do Turcji na zabiegi estetyczne. Chciałem sobie zrobić przeszczep włosów oraz poprawić opadające powieki. Nie łysieję, ale przez częstą grzybicę od lat nastoletnich wydrapałem sobie zakola szczególnie z jednej strony. Wpłaciłem nawet zaliczkę i miałem już termin wylotu, ale standardowe wewnętrze "ja" doszło do głosu. Przeraziłem się, że będę musiał lecieć samolotem do obcego kraju, że to aż tyle kosztuje (wydać 30k zł na implanty zębów dla matki oraz 10k zł na leczenie jej żylaków mi jakoś szkoda nie było, ale już ponad 4k euro na siebie to panika) i że matka by mnie chyba zajebała, jakby się dowiedziała, że tyle na jakieś zabiegi u ciapatych wydałem. Wycofałem się, zaliczki nie odzyskałem, ale umowa nadal jest ważna, więc jakbym zmienił zdanie, to mogę się z nimi skontaktować i nadal to wykonać. To w sumie 3 miesiące pracy w magazynie niemieckim, no ale mój ośrodek decyzyjny jest tak spierdzielony, że nie wiem, czy dam radę się zdecydować. Chociaż kusi, żeby zrobić i wyglądać lepiej.
Dobra, koniec pieprzenia prywaty w pamiętniczku. Czas spać, bo dziś za dnia będę rowy kopał. Dosłownie. Melioracja i te sprawy.
- Przywiozę mniej więcej 10-11 tysięcy zł oszczędności.
- Codziennie spędzam pół godziny z Memrise i Duolingo. Przyzwyczaiłem się i weszło mi to w nawyk. Idzie mi trudno przez zmęczenie, ale idzie.
- Zrobiłem mnóstwo notatek z własnych przemyśleń, z Waszych porad, kończę właśnie zapisywać drugi zeszyt 90 stron. Bardzo to polubiłem i czuję, że jest pomocne.
- Poradziłem sobie w stresujących sytuacjach w nowym kraju bez znajomości języka. Współniewolnicy mnie lubią, nie mam z nikim zatargu.
- Staram się wprowadzać w życie zasady komunikacji międzyludzkiej, które przeczytałem tutaj, w książkach oraz obejrzałem na necie.
- Ograniczyłem użycie Internetu do minimum. Oprócz tego forum zaglądam jeszcze tylko na dwa plus trzy grupy na Discordzie.
- Portale informacyjne i media społecznościowe poleciały do śmieci. Nie tęsknię. Zostały komunikatory dla znajomych i Facebook dla grup. Zamiast portali czytam tygodniki w pdf: The Economist dla informacji ze świata oraz Politykę dla informacji w Polsce. Docelowo chciałbym przejść na czytanie papierowych wersji.
- Zero porno w tym czasie. Żadnego liczenia dni, po prostu w ogóle o tym nie myślę. Wystarczyło nie mieć na to czasu i okazji. Potencji i libido brak, tak jak od dawna, ale w tej chwili postrzegam to na plus, bo mam ważniejsze sprawy.
- Nadal mam problem z podejmowaniem decyzji, stresuje mnie to i odkładam na później. Mam kilka możliwości tego, co dalej i nie umiem podjąć męskiej decyzji.
- Przez dużą ilość ruchu i wysiłku oraz brak czasu na jedzenie sporo schudłem i to bez wspomagaczy. Większość tłuszczu z brzucha i boczków zniknęła, zostało niewiele plus nieco wisząca skóra. Patrząc w lustrze widzę teraz, jaki bardzo jestem chudy przez brak mięśni:
https://mega.nz/file/ORkS2ZgL#OeYdtoBtDb...dzaCnwkgrA
Ale widzę też potencjał na zbudowanie jakiejś sylwetki.
Po schudnięciu wyostrzyły mi się rysy twarzy i jestem z tego zadowolony. Lubię swoją twarz przez widoczne kości policzkowe i mocną żuchwę. Myślę, że gdybym przez jakieś 2 lata popracował nad zrobieniem "sylwetki pływaka", usunął kłaki z ciała, dopicował włosy i twarz u kosmetyczki albo nawet jakimiś drobnymi zabiegami medycyny estetycznej, to mógłby potem sobie dorabiać na fuchach jako model 40+
A już jedną profesjonalną sesję zdjęciową mam, bo znajoma jest fotografem i kiedyś mi robiła. Mam w sobie coś z narcyza, bo uważam, że ta sesja wyszła świetnie i lubię tam na siebie patrzeć.W ogóle jakoś tak zacząłem bardziej pozytywnie na samego siebie i swoją prezencję patrzeć. Dostrzegać nie tylko same wady, ale też zalety lub elementy z potencjałem na poprawę. Kiedyś chciałem iść do stylistki modowej na porady wizerunkowe i pomoc w doborze garderoby, ale naoglądałem się tyle jutubów na temat mody męskiej, że sam stworzyłem sobie szczegółową listę tego, co chciałbym sobie kupić, żeby wyglądać jak milion dolarów, a nie jak student ubierany przez mamę w lumpeksach.
Zresztą jakieś 2 lata temu mi odwaliło i skontaktowałem się z firmą, która organizuje wypady do Turcji na zabiegi estetyczne. Chciałem sobie zrobić przeszczep włosów oraz poprawić opadające powieki. Nie łysieję, ale przez częstą grzybicę od lat nastoletnich wydrapałem sobie zakola szczególnie z jednej strony. Wpłaciłem nawet zaliczkę i miałem już termin wylotu, ale standardowe wewnętrze "ja" doszło do głosu. Przeraziłem się, że będę musiał lecieć samolotem do obcego kraju, że to aż tyle kosztuje (wydać 30k zł na implanty zębów dla matki oraz 10k zł na leczenie jej żylaków mi jakoś szkoda nie było, ale już ponad 4k euro na siebie to panika) i że matka by mnie chyba zajebała, jakby się dowiedziała, że tyle na jakieś zabiegi u ciapatych wydałem. Wycofałem się, zaliczki nie odzyskałem, ale umowa nadal jest ważna, więc jakbym zmienił zdanie, to mogę się z nimi skontaktować i nadal to wykonać. To w sumie 3 miesiące pracy w magazynie niemieckim, no ale mój ośrodek decyzyjny jest tak spierdzielony, że nie wiem, czy dam radę się zdecydować. Chociaż kusi, żeby zrobić i wyglądać lepiej.
Dobra, koniec pieprzenia prywaty w pamiętniczku. Czas spać, bo dziś za dnia będę rowy kopał. Dosłownie. Melioracja i te sprawy.



