04-22-2023, 10:38 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-22-2023, 10:42 PM przez tomakin.)
W ogóle fajnie jest złapać autora "Czarnego łabędzia" na błędzie myślenia.
Cytuję z pamięci "przeceniamy ryzyko śmieci z powodu nowotworu, gdyż oceniamy na podstawie statystyki zgonów osób zdiagnozowanych, podczas gdy w rzeczywistości bardzo wiele osób z nowotworami nie jest diagnozowana, w związku z czym realne ryzyko jest niższe".
No proszę pana, co za babol. Statystyka zgonów jest tworzona na podstawie zdiagnozowanych, a nie na podstawie wszystkich ludzi. Patrząc na siebie gdy nie mamy diagnozy, patrzymy na statystykę osób ogólnie. Patrząc na siebie gdy mamy diagnozę, patrzymy na grupę zdiagnozowaną, na podstawie której stworzono statystykę, a nie na grupę ludzi z nowotworami w ogóle, bo na jej podstawie nikt statystyki nie tworzył.
Podobnie gdy rozwodził się nad tym, że pytanie "dlaczego dżuma nie zabiła więcej osób" jest bez sensu, bo to zależy od szczęścia, a my dopisujemy sobie związek przyczynowo skutkowy, bo tak wygodniej.
Od sręścia, dynamikę rozprzestrzeniania się zarazy można opisać wzorami matematycznymi i co prawda są tam elementy przypadkowości, ale w ogólnym zarysie niewiele to się różni od obliczania ile kilometrów przejedziemy na baku benzyny.
A jak już o książkach, to przy Petersonie naprawdę ciężko przebić się przez to jego pierdolenie, gdy rozwodzi się, że kobiety to są chaotyczne bo mu jakaś nie dała, a mężczyźni to oaza spokoju i stabilizacji. Po tym jego wywodzie mam ochotę sięgnąć po jakieś tl;dr.
No kuźwa, wszystkie statystyki mówią, że mężczyźni wielokrotnie bardziej dążą do ryzyka, stąd ich powodzenie w biznesie i wyższe zarobki (i wyższy odsetek przestępców oraz bezdomnych), ale nie, dla petersona to kobieta jest chaotyczna, bo mu dupy nie dała.
Cytuję z pamięci "przeceniamy ryzyko śmieci z powodu nowotworu, gdyż oceniamy na podstawie statystyki zgonów osób zdiagnozowanych, podczas gdy w rzeczywistości bardzo wiele osób z nowotworami nie jest diagnozowana, w związku z czym realne ryzyko jest niższe".
No proszę pana, co za babol. Statystyka zgonów jest tworzona na podstawie zdiagnozowanych, a nie na podstawie wszystkich ludzi. Patrząc na siebie gdy nie mamy diagnozy, patrzymy na statystykę osób ogólnie. Patrząc na siebie gdy mamy diagnozę, patrzymy na grupę zdiagnozowaną, na podstawie której stworzono statystykę, a nie na grupę ludzi z nowotworami w ogóle, bo na jej podstawie nikt statystyki nie tworzył.
Podobnie gdy rozwodził się nad tym, że pytanie "dlaczego dżuma nie zabiła więcej osób" jest bez sensu, bo to zależy od szczęścia, a my dopisujemy sobie związek przyczynowo skutkowy, bo tak wygodniej.
Od sręścia, dynamikę rozprzestrzeniania się zarazy można opisać wzorami matematycznymi i co prawda są tam elementy przypadkowości, ale w ogólnym zarysie niewiele to się różni od obliczania ile kilometrów przejedziemy na baku benzyny.
A jak już o książkach, to przy Petersonie naprawdę ciężko przebić się przez to jego pierdolenie, gdy rozwodzi się, że kobiety to są chaotyczne bo mu jakaś nie dała, a mężczyźni to oaza spokoju i stabilizacji. Po tym jego wywodzie mam ochotę sięgnąć po jakieś tl;dr.
No kuźwa, wszystkie statystyki mówią, że mężczyźni wielokrotnie bardziej dążą do ryzyka, stąd ich powodzenie w biznesie i wyższe zarobki (i wyższy odsetek przestępców oraz bezdomnych), ale nie, dla petersona to kobieta jest chaotyczna, bo mu dupy nie dała.



