04-18-2023, 06:56 PM
(04-18-2023, 03:16 PM)munieslaw napisał(a): Ja bym tak to rozegrał.
Fajny plan. Może trochę bym go skorygował. Świeżo upieczony junior w IT zarobi 3-4k zł. Dojście do zarobków rzędu 15k zł to zajmie kolejne kilka lat. 50-100k zł miesięcznie to już pensja osiągalna dla bardzo, bardzo nielicznej grupy wąskich specjalistów pracujących dla zagranicznych firm. Ee wizję bajońskich zarobków w IT trzeba studzić.
Gdybym mógł sobie pozwolić na niepracowanie przez rok czy półtora i poświęcił ten czas, tak jak mówisz, w całości na naukę i przygotowywanie się do rozmów, siłownię i angielski, to myślę, że w ciągu roku dałbym radę wskoczyć od razu do zawodu. I dalej mogłoby pójść według Twojego planu. Nie bardzo sobie mogę jednak pozwolić na brak pracy i brak zarobków. Po tym miesiącu pracy w Szwajcarii będę miał łącznie 60k zł oszczędności i chciałbym to utrzymać. Myślę że wyjście na zero będzie lepsze, choć trudniej będzie pogodzić naukę i pracę.
Na pewno moją przewagą jest to, że ja nic nie muszę. Fakt, że na niektóre rzeczy w pewnym wieku jest już za późno, ale nie mam żony, nie mam dzieci, nie mam alimentów, nie mam kredytów, ani żadnych innych permanentnych obciążeń, a do tego wzrost i młody wygląd bez oznak starzenia. Jedynie z matką muszę się liczyć oraz z własną mentalnością ostrzegającą, w zasadzie bezzasadnie, przed zbliżającą się czterdziestką i niespełnieniu oczekiwań rodziców i otoczenia co do tego, co powinien osiągać mężczyzna w określonym wieku.
(04-18-2023, 06:22 PM)tomakin napisał(a): I wtedy okaże się, że krypto były po prostu kolejny sposobem na wyciąganie kasy z kieszeni tych na dole i przekładania jej do kieszeni tych na górze.
Dobrze, tylko co ta wiedza nam daje? Grube ryby będą od nas wyciągać kasę na giełdzie, forexie i krypto. Dobrze jest mieć taką świadomość, żeby nie być zbyt naiwnym. Ale co dalej? Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Można nic nie robić, ale czy to nie jest wtedy takie samo szukanie wymówek, jak robią przegrywy w temacie wzięcia się za siebie? Wiadomo, że na każdego zawsze znajdzie się większą ryba i niech grubasy i korporacje zgarniają tyle, ile mogą. Moim zdaniem nie zmienia to faktu, że w swojej własnej mikroskali też można coś ugrać. A jeśli stracić, to niewiele.
Gość z bloga, gdyby zaczął wyprzedawać wszystkie krypto, zgarnąłby przynajmniej kilkaset tysięcy złotych przy inwestycji 21k zł. Nawet gdyby zgarnął stówę, to już bardzo dużo. Fundusze inwestycyjne kupują setki mieszkań, ale nadal opłaca się być robaczkiem biegającym między nogami słonia i zbierajacym okruszki w postaci jednego czy dwóch mieszkań na wynajem. Kwestia wyboru, co warto się uczyć, w co warto wchodzić i jak zarządzać ryzykiem.
Reasumując - obawiam się, że dokręcenie zbyt mocno bezpieczników sparaliżuje jakiekolwiek działanie.



