This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Neuroborelioza, tężyczka czy nerwica?
#6
Wracając do wątku bo upłynęło trochę czasu.
Odnośnie śmieciowego jedzenia to nie do końca się zgadzam. Nie jestem typem, który żywi się fast foodami.
Nie jadłem śmieciowego jedzenia przez lata. Może raz na jakiś czas. Do tego nie piję, nie palę, nie ćpam.

Według mnie trauma dokonała największego spustoszenia i skutki w organizmie wystąpiły z opóźnieniem jak tsunami po wybuchu wulkanu.
Tiki i spazmy przyszły kilka miesięcy po traumie a dławienie się nawet ponad pol roku.

Na dzień dzisiejszy tiki i spazmy znacznie się zmniejszyły ale nadal dochodzi do tego dziwnego zatykania się przełyku.
Nie wiem, nie widziałem tego na USG, ale nie wymiotuję kwasem żołądkowym więc żołądek jest odcięty od góry nie na odźwierniku.
Na początku brałem to za coś normalnego jak np. jedzenie suchego mięsa z kurczaka, które jest najlepsze do mechanicznego zatkania przełyku ALE od tego czasu było więcej tego rodzaju epizodów bez udziału kurczaka albo czegoś innego suchego co potrafi stanąć w gardle.

Dochodziło do tego, że nawet makrela w oleju słonecznikowym potrafi zatkać przełyk.
Częstotliwość tych wypadków zmalała ale nadal czuję, że przełyk jest wyjątkowo ciasny ale po głębszym zastanowieniu to dotyczy końcówki przełyku albo samego wpustu.
Nie wiem, który z nich ma możliwość całkowitego zaciśnięcia się, ale tak się dzieje.
Albo końcówka przełyku albo wpust zamyka się całkowicie.
Jeśli byłoby to zatkanie mechaniczne to pewnie występowałoby na całej długości przełyku raz na początku, raz po środku raz na końcu.
W moim przypadku jest zawsze na końcu. Wiec przełyk lub wpust w tym miejscu jest zwężony albo jest jakieś nerwowe porażenie.
Druga kwestia to taka, ze zatyka się na samym początku jedzenia nigdy w trakcie. Zazwyczaj drugi, trzeci kęs.
Nie zatyka się przy każdym jedzeniu ale na chybił trafił ale zazwyczaj po dłuższej przerwie w jedzeniu, na pustym żołądku.
Czyli jest kilka poszlak i system wywala się przy spełnieniu konkretnych warunków.

Odnoszę wrażenie ze to nie rodzaj jedzenia powoduje zatkanie a raczej ze coś nie styka w danym momencie.
Pewnie trzeba zrobić gastroskopie, może jest jakaś fizyczna deformacja wpustu albo przełyku na końcu.
Ale z tego co wiem tez to układ trawienny jest silnie połączony z układem nerwowym i wszelkie wstrząsy psychiczne odbijają się na nim np. osoby po silnym stresie wymiotują.
Za dożo zbiegów okoliczności, żeby zrzucić to na jedzenie.
Kilka lat zanim to się zaczęło były chyba najlepsze pod względem jedzenia wiec powinno się przynajmniej nie pogarszać.

Co ciekawe, ze od kiedy stan psychiczny się unormował częstotliwość epizodów z zatykaniem przełyku tez się zmniejszyła.
Nadal mnie to jednak przeraza.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Neuroborelioza, tężyczka czy nerwica? - przez JohnnyS - 07-16-2022, 10:05 PM
RE: Neuroborelioza, tężyczka czy nerwica? - przez JohnnyS - 04-11-2023, 04:36 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości