(04-10-2023, 07:33 PM)munieslaw napisał(a): Piszecie w strasznie lewacki sposób. To, że ktoś ciężko zapierdalał całe życie i kupił wiele mieszkań, podczas gdy inni się obijali, bawili nie oznacza, że wszyscy mają mieć po równo. Socjalizm już wiele razy testowano i zawsze upadał. Jedyną słuszną prawdą jest kapitalizm, jak nie ogarniasz życia to kończysz pod mostem.
Jakość życia całego społeczeństwa zależna jest w dużej mierze od tego, jak żyje się najbiedniejszym warstwom. Siłą rzeczy najbogatsi będą stanowili niewielki procent całej populacji. Oczywiście, że nie da się zrobić tak, żeby wszyscy mieli po równo i chyba nikt o zdrowych zmysłach tego nie postuluje. Chodzi o to, żeby nie doprowadzać do nadmiernego rozwarstwienia społeczeństwa, a ściślej o to, żeby nie zubażać i nie utrudniać biedniejszej, mniej ogarniętej części społeczeństwa (której statystycznie jest po prostu o wiele więcej) dostępu do podstawowych dóbr cywilizacyjnych. Nie ma dla mnie znaczenia, czy 1% najbogatszych posiada 95% całego majątku światowego, czy jak to tam dokładnie jest liczone. Jeśli większości będzie się żyło dobrze na podstawowym poziomie, to wszystko będzie ok. W przeciwnym wypadku narażamy się na niepokoje społeczne.
Pod względem majątkowym jesteśmy na dwóch przeciwnych biegunach. Ty masz kilka mieszkań, ja nie mam żadnego. Brak mieszkania powoduje u mnie duży dyskomfort. Odbieranie komuś mieszkania po to, żeby dostał ktoś inny to dla mnie nonsens. Dociskanie wszystkich dodatkowym podatkiem katastralnym też budzi moje obawy. Moim celem jest posiadanie jednego mieszkania, żebym miał gdzie żyć bez obaw, że ktoś mnie wyrzuci. Ewentualnie drugiego dla mojej matki. I chciałbym, żeby ten cel był możliwie prosty do osiągnięcia, a przede wszystkim realny. Moi rodzice pracowali całe życie, ja - ze sporymi przerwami - ale też pracuję i to czasem ciężko fizycznie. I tego upragnionego mieszkania nigdy nie udało się zdobyć, ani nawet przybliżyć do celu. Jest to mocno stresujące.
Uważam, że w zdrowym społeczeństwie normalnie pracujący, przeciętny człowiek powinien móc kupić mieszkanie na swoje potrzeby, bo w końcu taki jest cel pracy. Pracujesz, zarabiasz, więc stać Cię na podstawowe potrzeby, wygody i przyjemności. Jeśli się to utrudnia, jeśli ceny rosną szybciej niż możliwości finansowe zwykłych ludzi, rodzi się u nich frustracja. A to ma wpływ na wszystkich.
Osoby, które lepiej ogarniają życie, mają zmysł biznesowy itp. mogą kupować tyle mieszkań i innych aktywów inwestycyjnych, ile dadzą rady, mi nic do tego, niech gromadzą i żyją dobrze i dostatnio. Natomiast taki twardy kapitalizm, gdzie wszyscy zakładają firmy i walczą agresywnie na różnych rynkach radząc sobie doskonale, jest równie niewykonalny, jak pełna równość. Różna mentalność, różna odporność na stres i skłonność do ryzyka, różna historia rodzinna. To nie zawsze jest kwestia obijania się i bawienia, gdy inni ciężko pracują. Najlepsi sobie zawsze poradzą, pozostali, choćby tacy jak ja, chcieliby z przeciętnej pracy móc spełnić podstawowe, przeciętne potrzeby życiowe, a nie być skazanym na dozgonne transferowanie swoich pieniędzy do tych bogatszych w rosnących kosztach najmu lub na skończenie pod mostem.
(04-10-2023, 07:37 PM)neko1witek napisał(a): Uważam, że każdy powinien tego spróbować. W USA żyje procentowo masa debili, ale.... bodajże 90% społeczeństwa gra tam na giełdzie. A ilu Polaków gra? hmmm.... raczej nie dużo.
Dobrze brzmi to, co piszesz. Widzę, że na Discordzie zgromadziliście pokaźną ilość materiałów i nawet mnie to trochę przeraża, ale widzę, że jest tam sporo ludzi starszych ode mnie, a ja w sumie nie planuję umierać w najbliższym czasie, więc może powoli liznę trochę teorii, bo na wrzucanie jakichkolwiek pieniędzy nie jestem jeszcze gotowy.
Moi znajomi też mówią, że teraz jest dobry moment na kupno krypto po spadkach z jesieni. Tylko jakoś im nie ufałem. Człowiek się podejrzliwy robi.
Myślę, że dobrym sposobem jest też korzystanie z IKE i IKZE ze względu na ulgi podatkowe i zwroty. Tam też można wrzucać kasę choćby w różne w miarę stabilne ETFy, jak S&P 500. Nie jest to takie ryzykowne dla początkujących i znerwicowanych.
(04-10-2023, 08:57 AM)Nawaphon napisał(a): Mam mniej więcej 20% oszczędności w Bitcoinie i Ethereum. Tyle, ile jestem gotowy stracić - trzymam już od jakiegoś czasu, dzięki dobrym radom znajomego - i nawet nie śledzę cen, plan to trzymać na lata o ile nie przydarzy mi się jakiś wypadek czy inna sytuacja losowa i będę potrzebował funduszy na już.
Jakiś dobry cold wallet i można trzymać nawet kilka lat. (choć 30 lat, jak niektórzy proponują, to już nieco fantastyka, bo masa rzeczy może się wydarzyć). W długim terminie nie obchodzą Cię wahania cen, a jest większe prawdopodobieństwo, że wyjdziesz na swoje, albo chociaż utrzymasz wartość włożonego kapitału. Jeśli miałbym odkładać sobie co miesiąc pewne kwoty, to też bym wybrał najpopularniejsze waluty. Oprócz tych, co wymieniłeś, to jeszcze może DASH i LTC. Może DOGE. Tylko najpierw muszę się dowiedzieć, jak je kupić i trzymać.
PS. Wyłączyłem AdBlocka na chwilę i od razu zaczęły mnie atakować reklamy platformy inwestycyjnej Cinkciarza. Magia Internetu.



