(04-10-2023, 09:36 AM)tomakin napisał(a): Temper, jak Ci przeszkadza taki spam w wątku, to powiedz, mogę to wydzielić do innego tematu.
Dzięki, że pytasz. Nie przeszkadza mi w ogóle, dyskusja jest ciekawa i może tutaj zostać. Decyzję o tym, czy wydzielić wątek dla zachowania porządku na forum, zostawiam Tobie.
Moją wiedzę o katastrze biorę z obserwacji rynku amerykańskiego, gdzie ten podatek został wprowadzony już od pierwszego mieszkania. Nagle ludzi przestało być stać na życie we własnym domu, więc musieli się przenosić do nielegalnych baraków i kamperów, przez co powstało mnóstwo takich osiedli na obrzeżach miast. Jeśli taki podatek miałby być kiedyś wprowadzony u nas, to ustawodawca jeszcze musiałby wpaść na to, żeby wprowadzić go od drugiego lub któregoś kolejnego mieszkania. Wtedy to faktycznie mogłoby spowodować obniżenie cen.
Choć mam tu też obawy. Osoby mające kilka czy kilkanaście mieszkań mogą mieć problem, który w ostateczności rozwiążą sprzedając mieszkanie. Natomiast fundusze inwestycyjne mające w swoim portfolio tysiące mieszkań takich problemów mieć pewnie nie będą. Kupią mieszkania od osób, których nie będzie stać na opłacenie podatku, a potem sam podatek zapewne przerzucą na najemców, co jeszcze bardziej utrudni zbieranie oszczędności i zakup pierwszego mieszkania przez młodych.
Uważam, że dokładanie kolejnych podatków nie jest rozwiązaniem właściwie żadnych spraw, bo przeważnie najbardziej cierpi odbiorca końcowy. Tu byłoby potrzebne maksymalnie uproszczone prawo pozwalające bardzo szybko wydać pozwolenie na budowę. Do tego mieć porządne plany zagospodarowania przestrzeni na kilkadziesiąt lat do przodu. W obliczy takiego dużego braku mieszkań trzeba po prostu budować na potęgę. Tak długo, aż mieszkań będzie więcej, niż chętnych. Wtedy ceny będą niskie, skończą się problemy młodych ludzi, skończą się fliperzy. Tak właśnie jest w Dubaju, gdzie całe wieżowce stoją puste, ale i tak buduje się więcej, bo prawo budowlane jest maksymalnie uproszczone.
No ale to jest moje pobożne życzenie. Jak na razie nie widzę nic takiego na horyzoncie, więc trzeba się szykować na ewentualne podwyższenie podatków. Pokładam pewną nadzieję w kredycie 2%, ale to oczywiście nie na inwestycję, a dla siebie.
Natomiast krypto ma niestety wokół siebie bardzo dużo "sekciarstwa", właśnie tego niezdrowego nakręcania się, wywyższania i besztania osób, które się tym nie interesują. Tak było kiedyś z MLM, z piramidami finansowymi, ze szkoleniami NLP Mateusza Grzesiaka, z kursami PUA. Ludzie chcą się czuć wyjątkowi i ważni, a nie widzą, że ich rolą jest dostarczanie kapitału grubym rybom, tak jak pisze neko1witek.
Też mam duże wątpliwości, czy krypto w obecnej formie przetrwa przez kolejne naście czy dziesiąt lat. Problemy z anonimowością, ze stabilnością, brak regulacji, dużo wałków, powolność transakcji i olbrzymie zużycie energii. Dlatego odkładanie na emeryturę w krypto w perspektywie 20-30 lat, jak to nie którzy robią, może być nieco zgubne. Niemniej jednak uważam, że warto przyglądać się okazjom, które się pojawiają, nawet jeśli są chwilowe. Sam nie mam na tym polu żadnych sukcesów, o czym zresztą świadczy cały ten wątek, ale jestem świadomy, że to jest kwestia mojej mentalności.
Zresztą zgadzam się z Muniesławem, że nie ma aktywów bezpiecznych i nie da się bez ryzyka inwestować. Myślę, że starczyłaby mi po prostu praca na etacie, stabilna i z dobrym wynagrodzeniem, ale wiem dobrze, że tak zwana inflacja poziomu życia rośnie wraz ze wzrostem zarobków i z czasem chce się więcej i więcej. A to już wymaga wychylenia się.



