04-09-2023, 03:46 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2023, 03:51 AM przez tomakin.)
11 marca
"Odebrany ostatni, wysyłkowy wynik krwi. Stoi w sprzeczności ze wszystkimi pozostałymi. Co oznacza, że najprawdopodobniej nie mam nadmiaru żelaza. No i bądź tu mądry. Wysycenie białek wystrzelone w kosmos, żelazo z krwi wystrzelone w kosmos, wskaźniki czerwonokrwinkowe jak przy przesyceniu żelazem, ale białko przechowujące żelazo poniżej normy. Przerasta to moje zdolności pojmowania. No nic, powysycam organizm jeszcze białkami, teoretycznie ich niedobór może wywołać większość z takich wyników krwi (podobnie, jak nadmiar żelaza może wywołać większość). "
w końcu zmierzyłem ferrytynę
A już chciałem zacząć oddawać krew kilka razy miesięcznie.
Ciągle w tym okresie brałem glutaminę i jadłem odżywkę białkową, ciągle pisałem o tym, że lepiej mi się ćwiczy jeśli idzie o siłownię. Glutaminę podejrzewałem o wpływ na bezsenność, ale nic takiego wtedy nie zapisałem.
20 marca
"Przyznam, że już kompletnie przestałem rozumieć swój organizm. Co się dzieje, że tydzień temu w identycznych warunkach byłem wolniejszy o grubo ponad minutę na km? Czemu miesiąc temu byłem szybszy o 30 sekund? Razem w okresie 3 tygodni różnica 2 minut. Zwariować można, zwłaszcza że taki brak reguł jest u mnie regułą, szybkość przy takim samym subiektywnym wysiłku skacze jak szalona raz w jedną, raz w drugą, różnice sięgają często minuty na km przy identycznym tętnie, a nawet jeszcze większe jeśli brać pod uwagę subiektywne zmęczenie.
ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU."
(w ogóle jak czytam moje wypowiedzi z tamtego okresu, to widzę, jak mocno były czasami agresywne i odrzucające)
22 marca
"Niestety, ale dalej ją (kontuzję) czuję. Dalej też mam cholerne Terry's nails, nabijanie organizmu białkiem nie robi na nich specjalnego wrażenia - skończyły mi się koncepcje od czego one się wzięły. Wracam do picia kwasu borowego, po nim miałem chyba najciekawsze czasy."
25 marca
"Zrobiłem magiczną miksturę - zmiksowałem oliwę z oliwek, cytrynę, czosnek i kiszoną kapustę. Śmierdzi pod niebiosa, ale przepis na oliwę zmieszaną z cytryną przewija się chyba przez wszystkie szkoły medycyny naturalnej."
Oho, pamiętam to, zaraz będzie wpis, że nie mogę wstać z łóżka i wątroba mi gnije
30 marca
"Niestety po powrocie do domu czymś się strułem - cholera wie, czym, ale czułem się, jakby mnie koń kopnął w brzuch. Może to ta mikstura o której pisałem w poprzednim poście. "
ehehe
11 kwietnia
"Przedwczoraj łyknąłem wyższą dawkę witaminy D (kilkudziesięciokrotna zalecana), ciśnienie z miejsca skoczyło na rekordowo wysokie wartości 165/85, w następnym pomiarze 155/95. Pomiar na drugi dzień, gdy witaminka rozprowadziła się już po organizmie i minęła faza szoku - 120/72, czyli dla odmiany rekordowo niskie - dwa lata temu miałem bez przerwy 140-150/80-90."
No ale to akurat można olać, bo zdaje się, że miałem rozwalony aparat do mierzenia ciśnienia. Chociaż... może nie, może właśnie tego nie można olać. Dużo D3 zbija poważnie poziom magnezu we krwi, zwiększa wapnia, rozregulowuje działanie komórek zwiększających obkurcz naczynek krwionośnych, stąd skok ciśnienia krwi. Taki sam miałem, gdy brałem duże dawki wapnia bez magnezu, potem magnezem to zbiłem.
21 kwietnia
"Zacząłem pić duże ilości skrzypu, liczę na to, że przyspieszy regenerację po kontuzjach - w badaniach klinicznych skrzyp bardzo mocno przyspieszał powrót do zdrowia po kontuzji u sportowców, pomimo tego, że stosowali go w słabo przyswajalnej formie."
"Nie wiem, czy to skrzyp, efekt placebo czy może zwykły rytm biologiczny, ale odkąd ten skrzyp piję włosy wzmocniły mi się do granic absurdu, wyczesuję 2-3 sztuki dziennie"
"Kupiłem też jakąś hiperprzyswajalną wersję witaminy B12 w ilości 3000% zapotrzebowania"
dibencozide
2 maja
"Czyli w bieganiu pauza, a w poszukiwaniach przyczyn tego [en.wikipedia.org/wiki/Terry's_nails] ciekawostka - podszedłem dziś do drążka i podciągnąłem się nachwytem 10 razy, bez wysiłku. Niby nic niezwykłego, ale parę miesięcy temu podciągałem się 5-6 razy i to dopiero po kilku treningach na przypomnienie, od tamtej pory nie trenowałem. Co prawda ślady na paznokciach nie znikły, ale coś jednak się zmienia w organizmie. Ciężko wyczuć, czego to efekt, ale postanowiłem trzymać się rzeczy które zmieniłem w ciągu ostatnich tygodni. Jak już nie raz pisałem, obawiam się, że dopóki nie poradzę sobie z tym objawem, nie mam za bardzo co liczyć na wyniki biegowe. Wszystkie schorzenia, które go wywołują, bardzo mocno obniżają wydolność tlenową organizmu. "Mojej" przyczyny nie znam, ale liczy się efekt końcowy."
12 maja
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
To miało być na zapchanie drobnych naczynek obwodowych
16 maja
"Po przeczytaniu paru mądrych badań postanowiłem do kuracji dorzucić kilka tysięcy jednostek witaminy A (około 100% zapotrzebowania), bardziej ze względów kosmetycznych bo to bardzo mała dawka, do tego zwiększyć dawkę witamin z grupy B. "
17 maja
zacząłem podejrzewać zwapnienia tętnic, na skutek długotrwałego niedoboru D3 (który to niedobór faktycznie miałem), a także na podstawie wyników krwi, jak się potem okazało, wadliwego ciśnieniomierza. Ale zapisałem, że warto brać magnez w większych dawkach. Cholera wie, czy zacząłem go brać czy nie,
19 maja
"Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."
zamawiam cholinę
21 maja
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
24 maja
"Machnąłem ostrożne 2 km w 1 zakresie, narażając stopę ale chciałem sprawdzić, czy coś się zmienia - niestety jest jak było
"
Ale też cały czas mam rewelacyjnie niskie ciśnienie krwi. Ciśnieniomierz co prawda wadliwy, ale cały czas pokazywał takie same wyniki.
26 maja
"Wracając do kwestii problemów zdrowotnych - ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. "
"Zamówiłem korzeń żeńszenia, grosze kosztuje a ponoć dość mocno prowokuje organizm do produkcji nowych naczyń włosowatych, spróbujemy łącznie z choliną.
Właśnie, lada dzień powinna przyjść, będzie można przetestować. Na wszelki wypadek zapisuję wyniki czasowe na moim "testowym" odcinku
dziś, bez karnityny - 9'36''
2 dni temu, z dużą dawką karnityny - 8'50''
życiówka, po końskiej dawce karnityny i na superkompensacji po sile biegowej - 8'35''
wyniki na początku zeszłego roku - 10'30''"
27 maja
"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."
30 maja
"Czasy na odcinku testowym z czwartku - soboty - dziś odpowiednio 9'36'', 9'10'', 8'55'' - bez karnityny, chciałem sprawdzić jak organizm zareaguje na wysokie dawki białka (zacząłem je ćpać po czwartkowym treningu). Takie zmiany można tłumaczyć rozbieganiem po przerwie, ale jak zejdzie jeszcze niżej to sobie na suficie zapiszę "jedz białko"
"Odżywka białkowa, którą powinienem zjeść w 10 dni, kilka dni temu się skończyła - po 2 miesiącach. To mówi co nieco o mojej systematyczności trzymania się planów suplementacyjnych Na usprawiedliwienie - ma smak gipsu. Znajomy polecił inną, specjalnie ułożoną dla wegan, jak obecna się skończy zobaczymy."
1 czerwca
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
3 czerwca
"..no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia.
Swoją drogą, czuję jakiś zbliżający się przełom - dziś poleciałem odcinek testowy w 8'40'' na 1 zakresie, na większą odległość wolałem nogi nie narażać. Subiektywne wrażenia z biegu też bardzo dobre. "
5 czerwca
"W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "
6 czerwca
"No, w końcu, wszystko wskazuje na to, że po 2 latach szarpania się i podążania fałszywymi tropami, w kooońcu trafiłem na tajemnicę kijowych wyników. Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej.
Pozostaje modlić się do Satana, żeby nie było jak z karnityną - też wydawało mi się, że jej niedobór był przyczyną problemów (po jej zażyciu przyspieszałem tlenowo niemal tak ostro, jak teraz), a tak naprawdę jej duże dawki jedynie maskowały prawdziwy powód problemów.
Nie wiem, co pomogło - megadawki witamin C i E? cholina? Duże dawki kwasu foliowego? Żeń-szeń? Wysokie dawki białka? Cokolwiek to było, trzymam się ich twardo."
"Odebrany ostatni, wysyłkowy wynik krwi. Stoi w sprzeczności ze wszystkimi pozostałymi. Co oznacza, że najprawdopodobniej nie mam nadmiaru żelaza. No i bądź tu mądry. Wysycenie białek wystrzelone w kosmos, żelazo z krwi wystrzelone w kosmos, wskaźniki czerwonokrwinkowe jak przy przesyceniu żelazem, ale białko przechowujące żelazo poniżej normy. Przerasta to moje zdolności pojmowania. No nic, powysycam organizm jeszcze białkami, teoretycznie ich niedobór może wywołać większość z takich wyników krwi (podobnie, jak nadmiar żelaza może wywołać większość). "
w końcu zmierzyłem ferrytynę
A już chciałem zacząć oddawać krew kilka razy miesięcznie. Ciągle w tym okresie brałem glutaminę i jadłem odżywkę białkową, ciągle pisałem o tym, że lepiej mi się ćwiczy jeśli idzie o siłownię. Glutaminę podejrzewałem o wpływ na bezsenność, ale nic takiego wtedy nie zapisałem.
20 marca
"Przyznam, że już kompletnie przestałem rozumieć swój organizm. Co się dzieje, że tydzień temu w identycznych warunkach byłem wolniejszy o grubo ponad minutę na km? Czemu miesiąc temu byłem szybszy o 30 sekund? Razem w okresie 3 tygodni różnica 2 minut. Zwariować można, zwłaszcza że taki brak reguł jest u mnie regułą, szybkość przy takim samym subiektywnym wysiłku skacze jak szalona raz w jedną, raz w drugą, różnice sięgają często minuty na km przy identycznym tętnie, a nawet jeszcze większe jeśli brać pod uwagę subiektywne zmęczenie.
ok, zapiszę, co wczoraj zrobiłem nietypowego na tyle, aby mogło to wpłynąć na dzisiejszą kondycję: 200 mg magnezu w tabletkach którego zazwyczaj nigdy nie jem, lecytyna sojowa aż do wyrzygania (czyli pewnie z 700 mg choliny), witamina D w niezbyt wysokiej dawce 5000 IU."
(w ogóle jak czytam moje wypowiedzi z tamtego okresu, to widzę, jak mocno były czasami agresywne i odrzucające)
22 marca
"Niestety, ale dalej ją (kontuzję) czuję. Dalej też mam cholerne Terry's nails, nabijanie organizmu białkiem nie robi na nich specjalnego wrażenia - skończyły mi się koncepcje od czego one się wzięły. Wracam do picia kwasu borowego, po nim miałem chyba najciekawsze czasy."
25 marca
"Zrobiłem magiczną miksturę - zmiksowałem oliwę z oliwek, cytrynę, czosnek i kiszoną kapustę. Śmierdzi pod niebiosa, ale przepis na oliwę zmieszaną z cytryną przewija się chyba przez wszystkie szkoły medycyny naturalnej."
Oho, pamiętam to, zaraz będzie wpis, że nie mogę wstać z łóżka i wątroba mi gnije
30 marca
"Niestety po powrocie do domu czymś się strułem - cholera wie, czym, ale czułem się, jakby mnie koń kopnął w brzuch. Może to ta mikstura o której pisałem w poprzednim poście. "
ehehe
11 kwietnia
"Przedwczoraj łyknąłem wyższą dawkę witaminy D (kilkudziesięciokrotna zalecana), ciśnienie z miejsca skoczyło na rekordowo wysokie wartości 165/85, w następnym pomiarze 155/95. Pomiar na drugi dzień, gdy witaminka rozprowadziła się już po organizmie i minęła faza szoku - 120/72, czyli dla odmiany rekordowo niskie - dwa lata temu miałem bez przerwy 140-150/80-90."
No ale to akurat można olać, bo zdaje się, że miałem rozwalony aparat do mierzenia ciśnienia. Chociaż... może nie, może właśnie tego nie można olać. Dużo D3 zbija poważnie poziom magnezu we krwi, zwiększa wapnia, rozregulowuje działanie komórek zwiększających obkurcz naczynek krwionośnych, stąd skok ciśnienia krwi. Taki sam miałem, gdy brałem duże dawki wapnia bez magnezu, potem magnezem to zbiłem.
21 kwietnia
"Zacząłem pić duże ilości skrzypu, liczę na to, że przyspieszy regenerację po kontuzjach - w badaniach klinicznych skrzyp bardzo mocno przyspieszał powrót do zdrowia po kontuzji u sportowców, pomimo tego, że stosowali go w słabo przyswajalnej formie."
"Nie wiem, czy to skrzyp, efekt placebo czy może zwykły rytm biologiczny, ale odkąd ten skrzyp piję włosy wzmocniły mi się do granic absurdu, wyczesuję 2-3 sztuki dziennie"
"Kupiłem też jakąś hiperprzyswajalną wersję witaminy B12 w ilości 3000% zapotrzebowania"
dibencozide
2 maja
"Czyli w bieganiu pauza, a w poszukiwaniach przyczyn tego [en.wikipedia.org/wiki/Terry's_nails] ciekawostka - podszedłem dziś do drążka i podciągnąłem się nachwytem 10 razy, bez wysiłku. Niby nic niezwykłego, ale parę miesięcy temu podciągałem się 5-6 razy i to dopiero po kilku treningach na przypomnienie, od tamtej pory nie trenowałem. Co prawda ślady na paznokciach nie znikły, ale coś jednak się zmienia w organizmie. Ciężko wyczuć, czego to efekt, ale postanowiłem trzymać się rzeczy które zmieniłem w ciągu ostatnich tygodni. Jak już nie raz pisałem, obawiam się, że dopóki nie poradzę sobie z tym objawem, nie mam za bardzo co liczyć na wyniki biegowe. Wszystkie schorzenia, które go wywołują, bardzo mocno obniżają wydolność tlenową organizmu. "Mojej" przyczyny nie znam, ale liczy się efekt końcowy."
12 maja
"Na początek, do tego co robię do tej pory, dorzucam kilka gram (2-10, w zależności od reakcji organizmu) witaminy C dziennie oraz uderzeniową dawkę 800 IU witaminy E (z zejściem na 400 IU po pewnym czasie). Do tego przykładam się solidniej do suplementacji omega 3, bo ciągle o tym zapominam. Po miesiącu powinny być widoczne jakieś efekty."
To miało być na zapchanie drobnych naczynek obwodowych
16 maja
"Po przeczytaniu paru mądrych badań postanowiłem do kuracji dorzucić kilka tysięcy jednostek witaminy A (około 100% zapotrzebowania), bardziej ze względów kosmetycznych bo to bardzo mała dawka, do tego zwiększyć dawkę witamin z grupy B. "
17 maja
zacząłem podejrzewać zwapnienia tętnic, na skutek długotrwałego niedoboru D3 (który to niedobór faktycznie miałem), a także na podstawie wyników krwi, jak się potem okazało, wadliwego ciśnieniomierza. Ale zapisałem, że warto brać magnez w większych dawkach. Cholera wie, czy zacząłem go brać czy nie,
19 maja
"Pierwszy sukces terapii wysokowitaminowej - ciśnienie krwi 126/86."
zamawiam cholinę
21 maja
"Co pojawiło się w terapii - duże dawki czosnku (rozluźnia ścianki tętnic i ogólnie jest zdrowy), staram się rzetelnie brać zarówno omega 3, jak i witaminę D, do tego z uwagi na problem ze stopą regularnie uzupełniam wapń. No i oczywiście większe dawki B complex."
24 maja
"Machnąłem ostrożne 2 km w 1 zakresie, narażając stopę ale chciałem sprawdzić, czy coś się zmienia - niestety jest jak było
"Ale też cały czas mam rewelacyjnie niskie ciśnienie krwi. Ciśnieniomierz co prawda wadliwy, ale cały czas pokazywał takie same wyniki.
26 maja
"Wracając do kwestii problemów zdrowotnych - ciśnienie krwi dalej rewelacyjne, dziś 127/77. Przez tydzień przed kuracją w zasadzie bez przerwy było w granicy 150/90, wahająć się między 140/85 a 160/95. "
"Zamówiłem korzeń żeńszenia, grosze kosztuje a ponoć dość mocno prowokuje organizm do produkcji nowych naczyń włosowatych, spróbujemy łącznie z choliną.
Właśnie, lada dzień powinna przyjść, będzie można przetestować. Na wszelki wypadek zapisuję wyniki czasowe na moim "testowym" odcinku
dziś, bez karnityny - 9'36''
2 dni temu, z dużą dawką karnityny - 8'50''
życiówka, po końskiej dawce karnityny i na superkompensacji po sile biegowej - 8'35''
wyniki na początku zeszłego roku - 10'30''"
27 maja
"Przypomniało mi się, że miałem ćpać odżywki białkowe, kupiłem kilogram jak wracałem z butami. Bez kilograma białka organizm nie odbuduje naczyń włosowatych, nawet jeśli dostarczę wszystkie niezbędne do tego witaminy - to tak odnośnie tego co robię z wit. C i E."
30 maja
"Czasy na odcinku testowym z czwartku - soboty - dziś odpowiednio 9'36'', 9'10'', 8'55'' - bez karnityny, chciałem sprawdzić jak organizm zareaguje na wysokie dawki białka (zacząłem je ćpać po czwartkowym treningu). Takie zmiany można tłumaczyć rozbieganiem po przerwie, ale jak zejdzie jeszcze niżej to sobie na suficie zapiszę "jedz białko"
"Odżywka białkowa, którą powinienem zjeść w 10 dni, kilka dni temu się skończyła - po 2 miesiącach. To mówi co nieco o mojej systematyczności trzymania się planów suplementacyjnych Na usprawiedliwienie - ma smak gipsu. Znajomy polecił inną, specjalnie ułożoną dla wegan, jak obecna się skończy zobaczymy."
1 czerwca
"Przyszła cholina, biorę, zobaczymy za parę dni jak organizm na nią zareaguje. Póki co bez efektu. Zamówiłem też odżywkę białkową o smaku ponoć nie tak ohydnym jak to, co mam teraz. Spróbuję się przełamać i przez 2 tygodnie brać ją tak, jak powinno się brać białko. Tym razem odżywka z enzymami trawiennymi, czego to ludzie nie wymyślą? Ostatni z eksperymentów - żeńszeń, ponoć mocno pobudza organizm do produkcji naczyń obwodowych. Za parę dni zobaczę, czy coś da, żeby nie mieszać z efektami choliny."
3 czerwca
"..no i decyzja po przespaniu się z problemem - włączam do diety jajka, jedno zawiera 180-200 mg metioniny. Kupiłem paczkę "od szczęśliwych kur", z wolnego wybiegu. Nieco samobójczo zacznę zjadać ponad 5 jajek dziennie, zobaczymy po miesiącu co z tego wyjdzie. Póki co mam korzeń żeńszenia jako uzupełnienie wysokich dawek białka, choliny i witaminy C. Albo nadzieja mi wzrok przekłamuje, albo paznokcie zmieniają kolor z trupiego na ludzki, co oznacza powrót krążenia.
Swoją drogą, czuję jakiś zbliżający się przełom - dziś poleciałem odcinek testowy w 8'40'' na 1 zakresie, na większą odległość wolałem nogi nie narażać. Subiektywne wrażenia z biegu też bardzo dobre. "
5 czerwca
"W terapii - bez zmian, ciśnienie utrzymuje się dalej niższe niż przed kuracją, ale bez rewelacji, kompletnie żadnej zmiany w wyglądzie paznokci. Biega się jakby troszkę szybciej, dynamiczniej. Dorzuciłem do terapii coś, o czym kompletnie zapomniałem - kwas foliowy w większych dawkach. "
6 czerwca
"No, w końcu, wszystko wskazuje na to, że po 2 latach szarpania się i podążania fałszywymi tropami, w kooońcu trafiłem na tajemnicę kijowych wyników. Już rano, jak szedłem się opalać zwróciłem uwagę na to, że plamy na dłoniach, w miejscach gdzie tkanka dusi się z braku tlenu, wyglądają inaczej. Tak jakby też zaczynały się pojawiać na paznokciach lunule - oznaka natlenienia tego miejsca ciała. No ale takie zmiany już dziesiątki razy widziałem i dziesiątki razy sobie robiłem nadzieję. Wieczorem przebrałem się w strój, pulsometr, wybiegłem zrobić testowy odcinek. Biegnę, biegnę, dziwna sprawa, pulsometr nie piszczy, zepsuł się czy co? Patrzę... no działa, ale tętno coś z 10 uderzeń niższe. Co jest... przyspieszyłem, dopiero poczułem że w ogóle wykonuję jakiś wysiłek. Tętno dobiło do wartości na której biegam test, ale coś dziwnie szybko zasuwam. Przeleciałem, patrzę na stoper, oczom nie wierzę. Tempo biegu wyszło 5'12'' na km w 1 zakresie. Kilka dni temu oscylowało pomiędzy 5'30 a 6'00''. nigdy w życiu nie biegłem tak szybko na czystym tlenie. Zero zmęczenia, nogi niosą same. Co najlepsze, bez karnityny, z nią byłoby jeszcze szybciej.
Pozostaje modlić się do Satana, żeby nie było jak z karnityną - też wydawało mi się, że jej niedobór był przyczyną problemów (po jej zażyciu przyspieszałem tlenowo niemal tak ostro, jak teraz), a tak naprawdę jej duże dawki jedynie maskowały prawdziwy powód problemów.
Nie wiem, co pomogło - megadawki witamin C i E? cholina? Duże dawki kwasu foliowego? Żeń-szeń? Wysokie dawki białka? Cokolwiek to było, trzymam się ich twardo."



