04-04-2023, 03:55 AM
Melatonina to jedna z rzeczy, którą miałem w 2020, z tego opracowania wynika, że ona może regulować pracę mitochondriów. Jak przeglądam teraz badania, faktycznie melatonina dość dobrze pomagała w CFS, nie to że od razu leczyła, ale przy wskaźnikach zmęczenia dla zdrowej osoby w okolicach 47, chorzy mieli po melatoninie poprawę ze 111 na 88. Brałem to razem z piracetamem, który też wpływa na mitochondria. W ogóle cały zestaw wtedy miałem mitochondrialny.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33251031/
a tu jest już bezpośrednio do "long covid", CFS i mitochondriów. Tylko że nic tam ciekawego nie napisali. Terapia pod NAD+ razem z koenzymem Q10 dała jakiś efekt, podczas gdy terapia oddzielnie tym albo tym nie dawała.
Główny problem jest taki, że nikt nie podaje tam PRZYCZYNY, dla której te mitochondria tak się wywalają.
Hmm... niska histydyna, a tu mamy takie coś
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25921948/
suplementacja histydyny poprawiła parametry u osób wysokimi wskaźnikami zmęczenia. Być może na skutek zwiększenia produkcji karnozyny, a może przez umożliwienie produkcji histaminy. No ale nie była to jakaś duża zmiana.
Kusi mnie, żeby zrobić terapię histydyna + beta alanina, dopiero takie coś może odpowiednio wysoko podnieść poziom karnozyny w mózgu. Już mniejsza z obłączkami, karnozyna jest po prostu bardzo zdrowa.
Nigdzie nie ma żadnych badań nad poziomem karnozyny w żadnej z chorób, w których zanikają obłączki. Za to lista badań, w których wykazano korzyści karnozyny jest naprawdę imponująca. Może być tak, że ludzie z CFS mają zablokowaną produkcję karnozyny, bo wszystko idzie na histaminę i na stany zapalne, organizm oszczędza to, czego mu brakuje.
A nie, jest jeden:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36208690/
tylko tu wyszło, że karnozyna jest podniesiona w depresji, a nie obniżona. Jeszcze jest badanie, gdzie pomagała, ale efekt był ciężki do wykrycia, bo połączyli ją z jakimś psychotropem, który zbił objawy praktycznie do zera.
No, dość na dziś, nic mądrego nie wymyślę. Czy to w depresji, czy w CFS, brakuje jakiegoś elementu, czegoś co sprawia, że ludzie mogą latami mieć objawy, pomimo tego, że przez ten czas często gęsto o 180 stopni zmieniają dietę. To nie może być np "niska histydyna". bo raz zjedzą coś wysokobiałkowego na obiad i już jej nie mają niskiej. Kwasy tłuszczowe były obiecujące, bo to latami potrafi się utrzymywać na obniżonym poziomie, ale obniżonego poziomu nie ma. O tej karnozynie myślałem, bo to też dość wolno zmienia swój poziom.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33251031/
a tu jest już bezpośrednio do "long covid", CFS i mitochondriów. Tylko że nic tam ciekawego nie napisali. Terapia pod NAD+ razem z koenzymem Q10 dała jakiś efekt, podczas gdy terapia oddzielnie tym albo tym nie dawała.
Główny problem jest taki, że nikt nie podaje tam PRZYCZYNY, dla której te mitochondria tak się wywalają.
Hmm... niska histydyna, a tu mamy takie coś
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25921948/
suplementacja histydyny poprawiła parametry u osób wysokimi wskaźnikami zmęczenia. Być może na skutek zwiększenia produkcji karnozyny, a może przez umożliwienie produkcji histaminy. No ale nie była to jakaś duża zmiana.
Kusi mnie, żeby zrobić terapię histydyna + beta alanina, dopiero takie coś może odpowiednio wysoko podnieść poziom karnozyny w mózgu. Już mniejsza z obłączkami, karnozyna jest po prostu bardzo zdrowa.
Nigdzie nie ma żadnych badań nad poziomem karnozyny w żadnej z chorób, w których zanikają obłączki. Za to lista badań, w których wykazano korzyści karnozyny jest naprawdę imponująca. Może być tak, że ludzie z CFS mają zablokowaną produkcję karnozyny, bo wszystko idzie na histaminę i na stany zapalne, organizm oszczędza to, czego mu brakuje.
A nie, jest jeden:
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/36208690/
tylko tu wyszło, że karnozyna jest podniesiona w depresji, a nie obniżona. Jeszcze jest badanie, gdzie pomagała, ale efekt był ciężki do wykrycia, bo połączyli ją z jakimś psychotropem, który zbił objawy praktycznie do zera.
No, dość na dziś, nic mądrego nie wymyślę. Czy to w depresji, czy w CFS, brakuje jakiegoś elementu, czegoś co sprawia, że ludzie mogą latami mieć objawy, pomimo tego, że przez ten czas często gęsto o 180 stopni zmieniają dietę. To nie może być np "niska histydyna". bo raz zjedzą coś wysokobiałkowego na obiad i już jej nie mają niskiej. Kwasy tłuszczowe były obiecujące, bo to latami potrafi się utrzymywać na obniżonym poziomie, ale obniżonego poziomu nie ma. O tej karnozynie myślałem, bo to też dość wolno zmienia swój poziom.



