03-28-2023, 08:44 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-28-2023, 08:48 PM przez tomakin.)
No tak, ale mi chodzi o ustalenie mechanizmu, bo to daje wgląd w organizm, a może nawet pozwoli ustalić mechanizm zaniku / wzrostu obłączków.
Bo to przecież nie może być na przykład pompa wapniowo - potasowa, ona ma wpływ na drobne naczynka krwionośne, mogłaby odpowiadać na przykład za objaw Terry'ego, albo za problemy z pamięcią i koncentracją. Obłączki nie zależą od samego przepływu krwi.
Metylacja to bardzo obiecujący kierunek, jako że wpływa to na każdą komórkę w organizmie, regulując między innymi ich wzrost czy podział. Mamy też post tego gościa z forum phoenixrising, któremu po zestawie na poprawę sprawności cyklu metylacji zaczęły rosnąć obłączki, a także dziesiątki już chyba doniesień o tym, że rosły po uzupełnieniu niedoboru B12, co też wpływa właśnie na ten cykl. Z drugiej strony, suple docelowo pod to niewiele u mnie zmieniły, są też zdjęcia paznokci ludzi z naprawdę dużym niedoborem B12, gdzie metylacja nie bardzo mogła w ogóle funkcjonować, a obłączki były obecne.
Może są tu jakieś zazębiające się ze sobą rzeczy? Powiedzmy, chroniczny niedobór wapnia blokuje jakieś procesy, które wymagają również sprawnego przebiegu procesów metylacji, żeby mogły się na nowo uruchomić, albo coś w tym stylu? Obłączki nie mogą zależeć od jakiegoś jednego niedoboru, ale mogą od jednego procesu, tylko że ten jeden proces może zależeć od kilku różnych rzeczy.
Kurcze... nie mam dokładnego zapisu z 2010, nie mam z 2020, a w 2021 była bardzo delikatna poprawa pamięci i koncentracji, ale nie było powrotu obłączków. Mogę zgadywać, że to była jakaś kombinacja rzeczy, które robiłem, ale to może działać na kilka miesięcy wstecz, przykładowo raz uzupełniona B12 trzyma się nawet pół roku, jeśli używa się wystarczająco dużych dawek.
Najważniejsze pytanie, czy w ogóle w moim konkretnie przypadku można mówić o tym, że obłączki odrosną po interwencji dietetycznej? Z jednej strony, gdyby miały odrosnąć po jakimś suplu, pewnie dawno by to się stało, bo testowałem już chyba wszystko, co istnieje, z drugiej, ludzie z depresją mogą przez kilkanaście lat nie mieć obłączków, póki się nie wyleczą, a wtedy im odrastają. No i faktem jest, że miałem okresy, gdy mi odrastały.
Póki co trzymam się wapnia i miedzi, przy okazji dorzucając niacynę i resztę rzeczy, o których pisałem. I cysteinę. Wapń wydaje się obiecujący, bo to jest coś, czego faktycznie mam w diecie mało i ten niedobór utrzymuje się przez kilkanaście ostatnich lat. Jeśli taki niedobór zablokował przyswajanie miedzi...
Samopoczucie dalej bardzo dobre, z nauką nie jest aż tak dobrze, jak wtedy, gdy brałem piracetam, ale jest dobrze. Dalej czuję jakąś taką lekkość ruchu, coś jakby szło się w wodzie i nagle wyszło na brzeg, tylko oczywiście nie aż tak silnie. I pojawiło się po napchaniu "pod korek" cysteiną.
Bo to przecież nie może być na przykład pompa wapniowo - potasowa, ona ma wpływ na drobne naczynka krwionośne, mogłaby odpowiadać na przykład za objaw Terry'ego, albo za problemy z pamięcią i koncentracją. Obłączki nie zależą od samego przepływu krwi.
Metylacja to bardzo obiecujący kierunek, jako że wpływa to na każdą komórkę w organizmie, regulując między innymi ich wzrost czy podział. Mamy też post tego gościa z forum phoenixrising, któremu po zestawie na poprawę sprawności cyklu metylacji zaczęły rosnąć obłączki, a także dziesiątki już chyba doniesień o tym, że rosły po uzupełnieniu niedoboru B12, co też wpływa właśnie na ten cykl. Z drugiej strony, suple docelowo pod to niewiele u mnie zmieniły, są też zdjęcia paznokci ludzi z naprawdę dużym niedoborem B12, gdzie metylacja nie bardzo mogła w ogóle funkcjonować, a obłączki były obecne.
Może są tu jakieś zazębiające się ze sobą rzeczy? Powiedzmy, chroniczny niedobór wapnia blokuje jakieś procesy, które wymagają również sprawnego przebiegu procesów metylacji, żeby mogły się na nowo uruchomić, albo coś w tym stylu? Obłączki nie mogą zależeć od jakiegoś jednego niedoboru, ale mogą od jednego procesu, tylko że ten jeden proces może zależeć od kilku różnych rzeczy.
Kurcze... nie mam dokładnego zapisu z 2010, nie mam z 2020, a w 2021 była bardzo delikatna poprawa pamięci i koncentracji, ale nie było powrotu obłączków. Mogę zgadywać, że to była jakaś kombinacja rzeczy, które robiłem, ale to może działać na kilka miesięcy wstecz, przykładowo raz uzupełniona B12 trzyma się nawet pół roku, jeśli używa się wystarczająco dużych dawek.
Najważniejsze pytanie, czy w ogóle w moim konkretnie przypadku można mówić o tym, że obłączki odrosną po interwencji dietetycznej? Z jednej strony, gdyby miały odrosnąć po jakimś suplu, pewnie dawno by to się stało, bo testowałem już chyba wszystko, co istnieje, z drugiej, ludzie z depresją mogą przez kilkanaście lat nie mieć obłączków, póki się nie wyleczą, a wtedy im odrastają. No i faktem jest, że miałem okresy, gdy mi odrastały.
Póki co trzymam się wapnia i miedzi, przy okazji dorzucając niacynę i resztę rzeczy, o których pisałem. I cysteinę. Wapń wydaje się obiecujący, bo to jest coś, czego faktycznie mam w diecie mało i ten niedobór utrzymuje się przez kilkanaście ostatnich lat. Jeśli taki niedobór zablokował przyswajanie miedzi...
Samopoczucie dalej bardzo dobre, z nauką nie jest aż tak dobrze, jak wtedy, gdy brałem piracetam, ale jest dobrze. Dalej czuję jakąś taką lekkość ruchu, coś jakby szło się w wodzie i nagle wyszło na brzeg, tylko oczywiście nie aż tak silnie. I pojawiło się po napchaniu "pod korek" cysteiną.



