(03-27-2023, 11:56 AM)munieslaw napisał(a): Nieprawda, najważniejszą rzeczą są pieniądze, to jedyna niezawodna rzecz na tym świecie. Ogólnie w życiu można liczyć tylko na 2 rzeczy: na siebie i na pieniądze.
To, co dla kogo jest ważniejsze, zależy od typu charakteru. Kasa daje spokój o przyszłość i zabezpieczenie materialne, a przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo u mnie w rodzinie nigdy spokoju finansowego nie było. Podejrzewam, że nawet gdybym wygrał teraz dużą kasę, to patrząc na moje decyzje w ciągu ostatnich 5 lat, totalnie by mi odwaliło i bym tę kasę impulsywnie rozwalił całkowicie przez brak umiejętności sprawnego zarządzania.
A brak kasy wiążę ze swoją niedojrzałością i nie wyrobieniem sobie umiejętności społecznych, co z kolei implikuje narastanie fobii społecznej i strach przed rozmowami kwalifikacyjnymi czy ogólnie chodzeniem do pracy. Nie mówiąc już o innych aspektach życia.
Miałem nawet kiedyś takie odpały (które na szczęście nie zrealizowałem), żeby koniecznie wynająć sobie całe mieszkanie dla siebie i kupić sobie realistyczną seks lalkę za kilka tysięcy dolarów i nie musieć się już więcej martwić o partnerkę. Nie myślałem zupełnie o tym, że to tylko jeszcze bardziej odizoluje mnie od ludzi i później strasznie bym tego żałował. A wtedy nawet pracy nie miałem, więc wywaliłbym kupę kasy odłożonych z zapieprzania na polu.
Właśnie na tego typu dziwne pomysły straciłem mnóstwo kasy. Teraz widzę, że gdyby nie społeczna izolacja, w jaką sam siebie wrzuciłem, mógłbym wiele swoich planów i głupich decyzji skonfrontować wcześniej z innymi ludźmi. Nauczyłem się zawsze mówić wszystkim, że u mnie wszystko jest świetnie, jak jadę zagranicę, to nie do fizycznej pracy, a na szkolenia, a jak siedzę w domu z matką, to nie jestem bezrobotny, tylko pracuję zdalnie. Więc w moim aktualnym towarzystwie jestem spalony, bo by wyszło, że kłamałem.
Spowiadanie się wszystkim ze wszystkiego oczywiście odpada, bo każdy ma swoje problemy, nie wszyscy mają rozwiniętą empatię, no i nie warto dawać ludziom oliwy do rozpalania plotek. Ale gdybym miał jedną czy dwie osoby, z którymi bym mógł pójść na piwo i powiedzieć, co sądzą o jakiejś mojej sprawie, to pewnie dziś miałbym więcej kasy i lepszą perspektywę na przyszłość. Muszę pomyśleć, co z tym teraz zrobić.
Może nawet jakbym z matką zaczął więcej rozmawiać, rozbrajać kolejno wszystkie sprawy między nami i omawiać potrzeby, czego wcześniej nie było, to też może udałoby się to naprawić. I tu już jest moja rola, żeby z takimi inicjatywami wyjść i nauczyć się inicjować rozmowy bez nerwów i krzyków.
(03-27-2023, 01:11 PM)Nawaphon napisał(a): Raczej nie - zależność między IQ a zarobkami, czy ogólnie miarą sukcesu życiowego jest bardzo wyraźna. Chodzi raczej o to, że IQ jest tylko jednym z czynników, więc jeśli ma się inne problemy, czy niedostatki - samo w Sobie niczego nie gwarantuje.
Tak jak w grach komputerowych, można mieć Inteligencję 10/10 - a reszta 1/10 i "postać" nie będzie szczególnie funkcjonalna. To taka moja analogia ala Tomakin.
Tak, to bardziej precyzyjne. Dawno temu w pierwszych Falloutach tak robiłem.
Ile bym testów IQ nie robił, zawsze wychodzi około 110 punktów, czyli nieco ponad średnią. Zawsze byłem prymusem w szkole, ale ostatecznie nic mi to nie dało, bo właśnie inne cechy zawiniły. Zabrakło dojrzałości i umiejętności społecznych.




.