This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
#93
No i od piątku jestem już w Szwajcarii. Ponad tydzień wcześniej, niż planowałem, ale zadzwonili do mnie, że potrzebują na już. Przez cały ten weekend czułem się, jakbym poszedł do piekła i z powrotem. Przez stres. Nowy kraj, nowe miejsce pracy, sporo patusów chlejących w hotelu. W sobotę i niedzielę już do pracy na polu przy sadzeniu od 5 rano aż do zmroku. Wyzwiska i ostre poganianie to typowe u Polaków brygadzistów, którzy dostali trochę władzy.

Dzisiaj od rana formalnie załatwiałem w biurze umowę i sam szedłem do urzędu gminy się zameldować i dostać pozwolenie na pracę. Bez znajomości języka, tylko z translatorem w ręku. Na razie ćwiczenia Jacobsona dużo mi nie dały, bo robiło mi się jasno przed oczami, ale ostatecznie wszystko załatwiłem. Resztę dnia mam wolne. To jest tak silny stres, że kładąc się spać ma się nadzieję, że ranek już nigdy nie nadejdzie. Ale mimo tego stanu robię wszystko, co trzeba zrobić. Chęć ucieczki i rezygnacji jest wtedy bardzo silna, ale można to jednak pokonywać. Kurde, łatwiej mi wyjechać do obcego kraju i znosić tam gównorobotę z patusami, niż znaleźć stabilną, etatową pracę w Polsce. Zobaczę, jak długo tutaj zostanę, jak długo będzie mi się to opłacać i ile wytrzymam psychicznie oraz fizycznie.

Matka tak przeżywała mój wyjazd, że w sobotę zasłabła i sąsiadka wiozła ją na SOR. Skumulowanie nerwic w mojej rodzinie to już chyba osiągnęło szczyt.

Przed wyjazdem kupiłem magnez, miedź, wapń oraz multiwitaminę dla sportowców. Piracetamu nie zdążyłem zamówić ze względu na przyspieszony wyjazd. Kontynuuję naukę angielskiego z aplikacji. Idzie jeszcze ciężko przez problemy z koncentracją.

Bardzo dużo daje mi pisanie dziennika. Teraz muszę z tym uważać, żeby mi nikt w tym nie grzebał, bo mieszkam w kilkuosobowym pokoju. Serio pozwala spojrzeć na siebie tak jakby zupełnie z boku i można lepiej przeanalizować własne zachowanie i wyciągnąć wnioski. Analizując i opisując zdarzenia sprzed kilku lat widzę, jak źle zarządzałem swoimi pieniędzmi. Nawet nie chodzi o ten Huel, który akurat uważam za rozsądny zakup. Gdyby nie wiele idiotycznych decyzji, miałbym teraz spokojnie ze 40-50k zł więcej odłożone.

Chciałbym móc powiedzieć, że od teraz podejmuję już same dobre, przemyślane decyzje, ale obawiam się, że mój umysł nadal będzie miał momenty zwodzenia mnie na manowce. Musiałbym prowadzić skrupulatnie swój budżet, dokładnie planować, może nawet rozmawiać z kimś od czasu do czasu, bo ktoś mógłby szybciej zauważyć, że moje pomysły są nieopłacalne. A to sprowadza się do tego, że warto mieć znajomych i chociaż jedną zaufaną osobę, z którą można porozmawiać na takie tematy bez wrażenia, że się temu komuś zwalam na łeb ze swoimi problemami, albo że zaraz wypapla wszystkim innym moje prywatne sprawy.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 03-27-2023, 09:42 AM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości