Informacje o tym nowym kredycie śledzę bardzo dokładnie i masz racje ze wszystkim. Do tego można ten kredyt łączyć z programem "kredyt bez wkładu". Myślę, że pracując zagranicą jestem w stanie realnie w tym roku mieć odłożone około 100k zł, a to już jest jakaś baza startowa i zabezpieczenie, także psychiczne. Rzeczywiście 500k dla singla, kredyt można dostać do 45 roku życia, a ja nigdy nie byłem nawet współwłaścicielem żadnego mieszkania.
Średnio kredyty w Polsce spłacane są w 13 lat, więc nawet jeśli stopy wywalą w kosmos po okresie dopłat, to jest się w dupie tylko te 3 lata, więc nie ma dużych powodów, żeby się wieszać.
Do tego będzie jeszcze opcja odkładania kasy na konto mieszkaniowe, co mogę robić, dopóki nie wypracuję sobie zdolności kredytowej. A do tego trzeba mieć pracę na dobrej umowie i sensowne wynagrodzenie, czyli muszę się wyuczyć takiego zawodu, który mi da takie możliwości jako singlowi. I stąd myśl o wbiciu się gdzieś do IT w najbliższych latach, a nie wieczne zapieprzanie fizycznie bez umowy na polu, albo w magazynie w Polsce za minimalną.
Jak widać plan ogólny na życie mam, tylko go zrealizować.
Licytacje komornicze to fajny temat, ale też tam chodzi masa zawodowców, czyli wszelkiej maści fliperów, którzy są w stanie przebić każdego. Trzeba być trochę cwanym i mieć gotówkę.
Jeśli chodzi o matkę, to myślę, że już sporo rad tu dostałem. Przede wszystkim odseparować się mentalnie. Wszczynać awantur nie potrafię, ani nie lubię. Nie lubię też, jak mi ktoś trzeszczy nad uchem cały czas. Po tych wszystkich latach chcę mieć po prostu spokojne życie. Wczoraj na spacerze słuchałem na YT wywiadu z Pudzianem i on to samo mówił - jak ma mu ktoś wiecznie problemy robić w domu, to on woli być do końca życia sam, a jedyne, co się u niego teraz w życiu liczy, to spokój. Już nie kasa, bo ma wystarczająco, nie sława, tylko spokój.
Średnio kredyty w Polsce spłacane są w 13 lat, więc nawet jeśli stopy wywalą w kosmos po okresie dopłat, to jest się w dupie tylko te 3 lata, więc nie ma dużych powodów, żeby się wieszać.
Do tego będzie jeszcze opcja odkładania kasy na konto mieszkaniowe, co mogę robić, dopóki nie wypracuję sobie zdolności kredytowej. A do tego trzeba mieć pracę na dobrej umowie i sensowne wynagrodzenie, czyli muszę się wyuczyć takiego zawodu, który mi da takie możliwości jako singlowi. I stąd myśl o wbiciu się gdzieś do IT w najbliższych latach, a nie wieczne zapieprzanie fizycznie bez umowy na polu, albo w magazynie w Polsce za minimalną.
Jak widać plan ogólny na życie mam, tylko go zrealizować.

Licytacje komornicze to fajny temat, ale też tam chodzi masa zawodowców, czyli wszelkiej maści fliperów, którzy są w stanie przebić każdego. Trzeba być trochę cwanym i mieć gotówkę.
Jeśli chodzi o matkę, to myślę, że już sporo rad tu dostałem. Przede wszystkim odseparować się mentalnie. Wszczynać awantur nie potrafię, ani nie lubię. Nie lubię też, jak mi ktoś trzeszczy nad uchem cały czas. Po tych wszystkich latach chcę mieć po prostu spokojne życie. Wczoraj na spacerze słuchałem na YT wywiadu z Pudzianem i on to samo mówił - jak ma mu ktoś wiecznie problemy robić w domu, to on woli być do końca życia sam, a jedyne, co się u niego teraz w życiu liczy, to spokój. Już nie kasa, bo ma wystarczająco, nie sława, tylko spokój.



