This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
#77
(03-18-2023, 08:27 PM)tomakin napisał(a): Właśnie miałem wizję, jak siedzicie sobie z Lemem przy piwku gdzieś na rynku i czytacie Zajdla.

Niezgrabnie to napisałem i wyszło dwuznacznie. Smile

(03-18-2023, 08:27 PM)tomakin napisał(a): Pytanie tylko, czy to jest jakiś skutek, na przykład stresu w domu rodzinnym, niedoborów pokarmowych czy czegoś, czy może raczej coś trwałego, wrodzona struktura mózgu, jakiś defekt genetyczny, zaburzenia hormonalne, tego typu rzeczy. I jeśli to jest odkąd pamiętasz, a pewnie tak jest, to raczej mamy ten drugi scenariusz.


Być może wrodzona konstrukcja mózgu, albo cechy nabyte we wczesnym dzieciństwie, które zbudowały całą ramę. Matka zawsze była kłębkiem nerwów, potrafiła rozpłakać się albo rozzłościć w sekundę, wszystko mocno przeżywała, a ja bałem się wrócić do domu po szkole i powiedzieć, że dostałem słabszą ocenę lub że czuję się trochę przeziębiony, bo wybuchała awantura. Matka przeszła dość ciężkie załamanie nerwowe po śmierci swojej matki będąc ze mną w ciąży i spędziła z tego powodu prawie miesiąc w szpitalu. Może to miało też jakiś wpływ na mnie. Ojciec był całkowicie wycofany społecznie i łatwo wpadał w furię.

Gdy byłem nastolatkiem, zmuszał mnie do nauki jazdy samochodem na bocznych drogach, co w sumie było dobre, ale zawsze potężnie się wściekał, że mu sprzęgło zniszczę i spalę. W stresie szło mi coraz gorzej. A matka panikowała i płakała, że zaraz się pozabijamy. Potem zmuszał mnie do rysowania schematów sprzęgła i skrzyni biegów i odpytywał z zasady działania. Dlatego nienawidziłem i bałem się jeździć, bo zawsze się to kończyło awanturą domową, opierdolem, karą i cichymi dniami. Przez to do zdawania prawa jazdy przełamałem się dopiero po trzydziestce, gdy ojciec już nie żył. Jako dzieciak wpadałem czasem w panikę, miałem czarnowidztwo, strach przed śmiercią swoją, rodziców, albo że mnie zostawią. Pewnie takie rzeczy zostawiają w głowie ślad i trzeba później odbudować właśnie te pozytywne sprzężenia. 

Czytałem Twoje odpowiedzi w wątku o obłączkach. Nie odzywam się tam zbyt dużo, bo to głównie Twój pamiętnik, a moja wiedza dużo nie doda. Być może faktycznie czeka mnie podobna perspektywa. Na razie podjąłem te drobne kroki do zmiany nawyków, o których już pisałem i to sobie powoli trwa. Wczoraj spisałem proponowane przez Ciebie suple na stronie o nerwicy plus ćwiczenia rozluźniające. Niedługo piracetam, może kiedyś metylofenidat lub mikrodawkowanie amfetaminy, LSD lub DNP. Plus rzeczy związane z długowiecznością, bo skoro mam względnie młody wygląd, to chciałbym go zachować jak długo się da. Całkowicie nie zmienimy swoich charakterów i mózgów, ale próbować można.

Ceny trochę przerażają. W załączniku ceny Medikinetu w dark webie.

(03-18-2023, 08:44 PM)neko1witek napisał(a): Ze stresem da się walczyć. Miałem podobnie, gdy zacząłem występować na zawodach karate. Jako, że jestem optymistom, to nie przychodziło mi do głowy, że się stresuję. Tzn. wiedziałem, że się stresuję, ale nie wiedziałem, że aż tak, że ciśnienie mam pewnie 180/100.

O kurde, to już niebezpieczne ciśnienie i to jeszcze przy wysiłku fizycznym. Gdy chodziłem na kwalifikacje na testera leków, to zawsze mi ciśnienie wywalało do 160/100, bo ciągle myślałem o tym, żeby tylko być spokojnym i mieć niskie ciśnienie, bo inaczej mnie nie zakwalifikują i nie zarobię. A jak sobie na spokojnie mierzę w domu, to jest w miarę dobrze. 

Dzięki za przytoczenie tej historii z karate, choć nie jestem pewien, czy takie utrudnianie, jakie stosowałeś jako trener, wpłynęłoby na mnie pozytywnie. Tak samo jak mówienie przed egzaminami, że będzie wyjątkowo ciężko. Musiałbym być naprawdę dobrze przygotowany, żeby wyrobić sobie odporność na takie teksty i nie mieć pustki w głowie z przerażenia. U mnie na przykład stres powoduje permanentne zaciskanie żuchwy, przez co mięśnie żwaczy mam bardzo silne. Przed wizytą u stomatologa nawet na zwykłe zabiegi higienizacyjne muszę iść najpierw na wstrzyknięcie botoksu w żwacze i osłabienie ich, bo nie jestem w stanie otworzyć szeroko ust ma dłużej niż 30 sekund bez potężnego bólu. Botoks działa przez pół roku, a ja co pół roku chodzę do stomatologa, więc to zawsze dodatkowe 2k zł wydane rocznie.

Rozumiem, że wygląd nie musi być dopicowany, bo nie tylko modele znajdują partnerki. Wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na pary, albo nawet spojrzeć na swoich znajomych. Ludzie się dobierają zwykle na tym samym poziomie urody, ogarnięcia życiowego i finansów. Pewnie nie jesteś mocno krytyczny w stosunku do samego siebie, a to też jest duża zaleta.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 03-19-2023, 12:09 AM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości