03-18-2023, 08:40 PM
W ogóle to z mózgiem jest lepiej, takie odnoszę wrażenie. Większa klarowność myśli, lepiej się uczę na pianinie, poprawiła się pamięć, nawet jak piszę na klawiaturze, to mam jakby lepszą kontrolę palców. Pomimo tego, że od ponad tygodnia nie przespałem porządnie całej nocy. Chyba bakopa działa. Tak prawdę mówiąc, jakby te efekty bakopy jeszcze trochę poszły do przodu, jakby opanować bezsenność, która też trochę mi zabiera, to byłoby chyba... całkiem dobrze.
O Temper jak czytasz, to dla Ciebie bo mogłeś przegapić: najbardziej takim namacalnym objawem problemów ze zdrowiem było to, że przy próbie biegania nie byłem w stanie rozwinąć jakiejś rozsądnej prędkości i ją utrzymać. Miałem całkiem niezłe czasy w sprincie, byłem w stanie powoli przebiec półmaraton, ale właśnie, powoli. Kilka lat wcześniej byłem naprawdę nie do zaorania zawodnikiem, jeśli chodzi o długi dystans. Ćwiczyłem potem biegi przez wiele lat, po tym, jak pojawiły się problemy zdrowotne i efekty ćwiczeń utwierdziły mnie w przekonaniu, że coś jest bardzo mocno nie tak z organizmem. Co więcej, jak w 2010 zaczęły mi rosnąć obłączki, to równocześnie szybkość biegu w zasadzie z tygodnia na tydzień wzrosła lepiej, niż wcześniej przez kilka lat treningów.
Czasem żałuję, że już nie biegam, bo na bieżąco bym mógł sprawdzać efekty różnych terapii, zawsze biegałem z pulsometrem, co pozwalało w miarę precyzyjnie określić stan organizmu, mierząc czas na określonym odcinku przy dokładnym trzymaniu się danego tętna.
O Temper jak czytasz, to dla Ciebie bo mogłeś przegapić: najbardziej takim namacalnym objawem problemów ze zdrowiem było to, że przy próbie biegania nie byłem w stanie rozwinąć jakiejś rozsądnej prędkości i ją utrzymać. Miałem całkiem niezłe czasy w sprincie, byłem w stanie powoli przebiec półmaraton, ale właśnie, powoli. Kilka lat wcześniej byłem naprawdę nie do zaorania zawodnikiem, jeśli chodzi o długi dystans. Ćwiczyłem potem biegi przez wiele lat, po tym, jak pojawiły się problemy zdrowotne i efekty ćwiczeń utwierdziły mnie w przekonaniu, że coś jest bardzo mocno nie tak z organizmem. Co więcej, jak w 2010 zaczęły mi rosnąć obłączki, to równocześnie szybkość biegu w zasadzie z tygodnia na tydzień wzrosła lepiej, niż wcześniej przez kilka lat treningów.
Czasem żałuję, że już nie biegam, bo na bieżąco bym mógł sprawdzać efekty różnych terapii, zawsze biegałem z pulsometrem, co pozwalało w miarę precyzyjnie określić stan organizmu, mierząc czas na określonym odcinku przy dokładnym trzymaniu się danego tętna.



