This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
#49
Kurcze, kiedy ja swojego kupiłem... popatrzmy

2016, dałem bodajże 7000, zrobiłem jeden konieczny remont o koszt którego sprzedawca obniżył mi cenę (wymiana rozrządu, bo to mogło akurat doprowadzić do szkody całkowitej jakbym nie zrobił), dwie sondy lambda, bo to też w sumie eksploatacyjne i czasem no, trzeba, a tak poza tym ani razu nie miałem takiego problemu, żeby coś się wywaliło i dalej nie dało się jechać. Raz tłumik zaczął odpadać to trzeba było tam jakąś rurę wspawać, raz drzwi przerdzewiały to sam zakleiłem, no wiadomo, akumulator jak się zestarzał, opony.

W sumie koszty remontów, wymian oleju, kupno opon etc nie licząc rozrządu to nie wiem, 50 zł miesięcznie? 30 zł? Fakt, że nie jeżdżę dużo. Reszta kosztów to raz w roku OC (coś koło 500 zł pewnie) i przegląd (150 chyba). Na upartego w 100 zł miesięcznie się zmieścisz, 200 zł to już z wliczeniem utraty wartości przez samochód.

STAĆ CIĘ i na pierwszy wóz raczej nie bierz czegoś drogiego, bo zostawisz gdzieś na drzewie. Czy na paliwo Cię stać, żeby sobie tak o pojeździć to już inna sprawa.

Dla mnie samochody to była w dużej mierze metoda na radzenie sobie z agorafobią, czyli skrajnie silnymi atakami paniki przy jakiejkolwiek próbie podróży, więc jakby nie patrzeć, inwestycja w zdrowie. Wyjechać gdzieś 50 km od domu i niech mózg sobie radzi ze świadomością, że jest daleko, a jednocześnie jest to na tyle wygodne, że nie obciąża jakoś czasowo ani finansowo, niby można w PKS wsiąść, ale jest się uwiązanym do rozkładu jazdy.

Tak z ciekawości sprawdziłem, 22 km trasa pks to 10 zł, no moim złomem wychodzi prawie identycznie, tylko że wychodzę z domu i jestem w trasie, a nie że pół godziny albo i dłużej tracę na dojście do przystanku, albo wręcz płacę za bilet mpk dodatkowo. Na trasach 100+ km PKS jest już dużo bardziej opłacalny.

A nie wróć, pkp czy pks są opłacalne, jak się jakieś zniżki weźmie, których nie mam a które domyślnie się na stronie wyświetlają. Bez tego nawet na 100 km samochód wychodzi po prostu taniej. No z parkingami bywają problemy, to jedyna zaleta zbiorkomu.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez tomakin - 03-15-2023, 10:34 PM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości