03-14-2023, 01:45 AM
Tak się rozpisałem w temacie Tempera o pamięci... kurcze, może jakiś ogólny poziom stresu, może tu nie chodzi o to, jak są podrażnione nerwy w palcach (jak w tym schorzeniu, gdzie jedna ręka ma mocną aktywację współczulnego czy tam przywspółczulnego), ale o stan całego organizmu? Tylko co to jest "ogólny poziom stresu", jak to w ogóle mierzyć, definiować. Może jednak chodzi o równowagę współczulny vs przywspółczulny, ale na poziomie globalnym, co zmienia poziom niektórych substancji we krwi?
Może faktycznie mitochondria, ale na zasadzie właśnie reakcji na stres oksydacyjny?
Może zwykły stres?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5901654/
7-40 dni stresu (hałas etc) u zwierząt wystarczyły, by aktywność / liczba mitochondriów spadły nawet o ponad połowę!
Kiedy ja robiłem remont pokoju? W 2007 chyba moja ex namierzyła problem z pleśniami i grzybami, mój stan był wtedy naprawdę fatalny i po wysprzątaniu tego zrobiło się od razu dużo lepiej, tylko już teraz nie pamiętam, czy remont robiłem od razu, czy jakiś czas później. Tak się zastanawiam, na ile problemy wynikały właśnie z tego, że organizm był w ciągłym stresie wynikającym z obecności zarodników grzybów i pleśni. I czy możliwe jest, że to dalej się jakoś ciągnie, w jakiś widoczny sposób zmieniając funkcjonowanie organizmu.
Może stres jest jednym z elementów, może być tak, że na przykład niski poziom cynku czy magnezu zwiększa wrażliwość na bodźce stresujące (co wyszło w badaniach na zwierzętach). Pojawia się nerwica lękowa, organizm wpada w spiralę nerwicową (stres powoduje większą wrażliwość na stres), zmniejsza się aktywność mitochondrialna.
Może w 2010 zadziałało łączenie dużych dawek karnityny i końskich dawek antyutleniaczy, bo to jest właśnie to, co robi się w celu przywrócenia sprawności mitochondrialnej? I może to zgrało się z okresem, gdy nie miałem żadnych stresów w życiu, nie wiem, nową miłość życia znalazłem, albo może akurat dokładnie wysprzątałem sypialnię i pilnowałem, żeby było czysto?
Może kluczem do zadziałania KTÓREGOKOLWIEK suplementu mitochondrialnego jest redukcja stresu, jakieś medytacje, wtedy dopiero suple mogą doprowadzić do regeneracji mitochondriów? Bez supli medytacja sama z siebie niewiele da, bo organizm nie będzie miał substancji niezbędnych do odbudowy, ale bez medytacji te substancje przelecą przez ciało i nie zostaną wbudowane w struktury. Wyjątkiem może być piracetam, który nie jest suplementem sensu stricto (nie suplementuje, czyli nie uzupełnia braku), tylko lekiem wymuszającym pewne reakcje.
https://www.youtube.com/watch?v=6civGWY1...undlyawake
to zawsze na mnie działa tak, że prawie w nirwanę jakąś wpadam
A pomedytuję sobie troszkę do tego.
No i ta cholerna dopamina, ona też może tu grać rolę, ale raczej jako regulator stresu, a nie coś, co wpływa na mitochondria jako takie.
Może faktycznie mitochondria, ale na zasadzie właśnie reakcji na stres oksydacyjny?
Może zwykły stres?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5901654/
7-40 dni stresu (hałas etc) u zwierząt wystarczyły, by aktywność / liczba mitochondriów spadły nawet o ponad połowę!
Kiedy ja robiłem remont pokoju? W 2007 chyba moja ex namierzyła problem z pleśniami i grzybami, mój stan był wtedy naprawdę fatalny i po wysprzątaniu tego zrobiło się od razu dużo lepiej, tylko już teraz nie pamiętam, czy remont robiłem od razu, czy jakiś czas później. Tak się zastanawiam, na ile problemy wynikały właśnie z tego, że organizm był w ciągłym stresie wynikającym z obecności zarodników grzybów i pleśni. I czy możliwe jest, że to dalej się jakoś ciągnie, w jakiś widoczny sposób zmieniając funkcjonowanie organizmu.
Może stres jest jednym z elementów, może być tak, że na przykład niski poziom cynku czy magnezu zwiększa wrażliwość na bodźce stresujące (co wyszło w badaniach na zwierzętach). Pojawia się nerwica lękowa, organizm wpada w spiralę nerwicową (stres powoduje większą wrażliwość na stres), zmniejsza się aktywność mitochondrialna.
Może w 2010 zadziałało łączenie dużych dawek karnityny i końskich dawek antyutleniaczy, bo to jest właśnie to, co robi się w celu przywrócenia sprawności mitochondrialnej? I może to zgrało się z okresem, gdy nie miałem żadnych stresów w życiu, nie wiem, nową miłość życia znalazłem, albo może akurat dokładnie wysprzątałem sypialnię i pilnowałem, żeby było czysto?
Może kluczem do zadziałania KTÓREGOKOLWIEK suplementu mitochondrialnego jest redukcja stresu, jakieś medytacje, wtedy dopiero suple mogą doprowadzić do regeneracji mitochondriów? Bez supli medytacja sama z siebie niewiele da, bo organizm nie będzie miał substancji niezbędnych do odbudowy, ale bez medytacji te substancje przelecą przez ciało i nie zostaną wbudowane w struktury. Wyjątkiem może być piracetam, który nie jest suplementem sensu stricto (nie suplementuje, czyli nie uzupełnia braku), tylko lekiem wymuszającym pewne reakcje.
https://www.youtube.com/watch?v=6civGWY1...undlyawake
to zawsze na mnie działa tak, że prawie w nirwanę jakąś wpadam
A pomedytuję sobie troszkę do tego.No i ta cholerna dopamina, ona też może tu grać rolę, ale raczej jako regulator stresu, a nie coś, co wpływa na mitochondria jako takie.



