03-14-2023, 12:23 AM
A, jeszcze co do pamięci i problemów z nią, moja historia. Kiedyś chciałem nauczyć się grać na gitarze, potem na pianinie. I cały czas szło mi... no po prostu strasznie. Znajomy muzyk i drugi gość, który też wtedy się uczył (taka nasza internetowa grupka znajomych) oczywiście jechali mi, że źle to robię, że nie przykładam się, powinienem używać innych technik i w ogóle. Ale ja kurcze pamiętałem, jak dawno temu chciałem nauczyć się schodów do nieba i to intro zajęło mi parę minut, co zostało trwale. Do tej pory je pamiętam, podobnie jak pamiętam początek Dżabbersmoka w tłumaczeniu Słomczyńskiego.
Jest taki kawałek na gitarę, desolate ways, morbid angel (albo jakoś tak), uczyłem się tego kilka tygodni, chyba ponad miesiąc a i tak czasem zapominałem. Na pianino z kolei jest preludium c dur Bacha. Tego w ogóle nie dałem rady, też siedziałem przy tym no... długo.
Partycja (ta od witaminy A) sporo wtedy ze mną gadała, oczywiście zobaczyła że ja próbuję grać, sama się złapała za instrumenty. Na drugi dzień grała już z pamięci jedno i drugie, oczywiście okrutnie technicznie kaleczyła, ale... pamiętała. I wtedy uświadomiłem sobie, że to jednak z moją głową jest coś nie tak, a gównorady znajomych były właśnie tym, gównoradami.
Teraz jest O NIEBO lepiej, ale dalej daleko od tego, co było w młodości. Zresztą nie tylko pamięć, poszło też po motywacji do działania, poszło po energii i wytrzymałości psychicznej, poszło po ogólnym stanie zdrowia, nawet stany lękowe nie znikły tak do końca. Dlatego zresztą tyle energii i nie tylko energii poświęcam na próby poprawy tego stanu rzeczy.
Jest taki kawałek na gitarę, desolate ways, morbid angel (albo jakoś tak), uczyłem się tego kilka tygodni, chyba ponad miesiąc a i tak czasem zapominałem. Na pianino z kolei jest preludium c dur Bacha. Tego w ogóle nie dałem rady, też siedziałem przy tym no... długo.
Partycja (ta od witaminy A) sporo wtedy ze mną gadała, oczywiście zobaczyła że ja próbuję grać, sama się złapała za instrumenty. Na drugi dzień grała już z pamięci jedno i drugie, oczywiście okrutnie technicznie kaleczyła, ale... pamiętała. I wtedy uświadomiłem sobie, że to jednak z moją głową jest coś nie tak, a gównorady znajomych były właśnie tym, gównoradami.
Teraz jest O NIEBO lepiej, ale dalej daleko od tego, co było w młodości. Zresztą nie tylko pamięć, poszło też po motywacji do działania, poszło po energii i wytrzymałości psychicznej, poszło po ogólnym stanie zdrowia, nawet stany lękowe nie znikły tak do końca. Dlatego zresztą tyle energii i nie tylko energii poświęcam na próby poprawy tego stanu rzeczy.



