Co do tego czegoś, po czym miałeś taką poprawę pamięci, widzisz tu jest problem. Bardzo łatwo można zwiększyć sobie jakieś rzeczy, chociażby amfetaminą, ale to na zasadzie "przez jeden dzień jest lepiej, przez tydzień potem gorzej, a po 3 latach jest w ogóle poziom szympansa". Prawdziwa sztuka to znaleźć rozwiązanie, które przyniesie TRWAŁĄ poprawę. Nawet niewielką, ale żeby to już zostało. I tu wchodzi on, cały na biało, piracetam. Pozytywne efekty utrzymują się ponoć nawet po tym, jak się przestanie już go brać.
Z tą wymianą okien to jedna z akurat mniej odjechanych akcji, bywało weselej
No ale ja ogólnie dość późno zacząłem ogarniać świat, sterować swoim życiem, nie tylko dzieciństwo, ale i młodość miałem trochę ciężkie, nie ogarniałem w ogóle emocji, kontaktów z ludźmi, dopiero grubo po dojrzewaniu zacząłem to brać na logikę. Wtedy dopiero zacząłem regulować stosunki z rodzicami, no ale było za późno, żeby to zmienić na stan idealny czy chociażby poprawny.
Z tą wymianą okien to jedna z akurat mniej odjechanych akcji, bywało weselej
No ale ja ogólnie dość późno zacząłem ogarniać świat, sterować swoim życiem, nie tylko dzieciństwo, ale i młodość miałem trochę ciężkie, nie ogarniałem w ogóle emocji, kontaktów z ludźmi, dopiero grubo po dojrzewaniu zacząłem to brać na logikę. Wtedy dopiero zacząłem regulować stosunki z rodzicami, no ale było za późno, żeby to zmienić na stan idealny czy chociażby poprawny.



