To chyba tak jest, że jak ktoś jest, dajmy na to, długo sam, to zaczyna kolekcjonować różne dziwactwa i przyzwyczajenia, w tym też te skopiowane od swoich rodzicieli.
Trudno jest spojrzeć na siebie z boku i je wyłapać. Zaczynam pisać dziennik, żeby nie spamować publicznie szczegółami że swojego życia, a jednoczenie sprawdzić, czy taka autoanaliza faktycznie rzuca nowe światło na własne postępowanie.
Można się też nagrywać w różnych sytuacjach, nawet ustawiając kamerę na siebie na przykład podczas rozmów przez telefon, żeby ocenić i ton głosu i reakcje ciała. Tylko pytanie, czy człowiek podświadomie nie zachowuje się inaczej gdy wie, że jest nagrywany.
Kiedyś ktoś pytal mi się, czy kuleję. Powiedziałem, że nie wszystko ok. Potem te pytania się powtarzały od innych, myślałem, że jakieś ploty na mój temat rozpowiadają. W końcu do mnie dotarło, że z moim chodem faktycznie coś musi być nie tak, może jakieś mocno zaciskane mięśnie, przez co chód jest sztywny. Do dziś nic z tym nie zrobiłem, ale rozumiem już, że coś jest na rzeczy i warto słuchać innych, bo nie zawsze są to złośliwe uwagi.
Właśnie taki feedback, jaki dostałeś od drugiej osoby w sytuacji zupełnie naturalnej, jest najbardziej pożądany i ma największą siłę rażenia. Ostatecznie można też ćwiczyć i nagrywać różne sytuacje z jakimś coachem, ale nie jestem przekonany do ludzi, których skuteczności i kompetencji w żaden sposób nie można zweryfikować.
Trudno jest spojrzeć na siebie z boku i je wyłapać. Zaczynam pisać dziennik, żeby nie spamować publicznie szczegółami że swojego życia, a jednoczenie sprawdzić, czy taka autoanaliza faktycznie rzuca nowe światło na własne postępowanie.
Można się też nagrywać w różnych sytuacjach, nawet ustawiając kamerę na siebie na przykład podczas rozmów przez telefon, żeby ocenić i ton głosu i reakcje ciała. Tylko pytanie, czy człowiek podświadomie nie zachowuje się inaczej gdy wie, że jest nagrywany.
Kiedyś ktoś pytal mi się, czy kuleję. Powiedziałem, że nie wszystko ok. Potem te pytania się powtarzały od innych, myślałem, że jakieś ploty na mój temat rozpowiadają. W końcu do mnie dotarło, że z moim chodem faktycznie coś musi być nie tak, może jakieś mocno zaciskane mięśnie, przez co chód jest sztywny. Do dziś nic z tym nie zrobiłem, ale rozumiem już, że coś jest na rzeczy i warto słuchać innych, bo nie zawsze są to złośliwe uwagi.
Właśnie taki feedback, jaki dostałeś od drugiej osoby w sytuacji zupełnie naturalnej, jest najbardziej pożądany i ma największą siłę rażenia. Ostatecznie można też ćwiczyć i nagrywać różne sytuacje z jakimś coachem, ale nie jestem przekonany do ludzi, których skuteczności i kompetencji w żaden sposób nie można zweryfikować.



