This forum uses cookies
This forum makes use of cookies to store your login information if you are registered, and your last visit if you are not. Cookies are small text documents stored on your computer; the cookies set by this forum can only be used on this website and pose no security risk. Cookies on this forum also track the specific topics you have read and when you last read them. Please confirm whether you accept or reject these cookies being set.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić?
#27
Zdaję sobie sprawę, z tym, że ten krok wcale nie jest taki duży. Już mi się zdarzało mieszkać samemu, ale praktycznie zawsze na tyle blisko, że mogłem wracać co tydzień lub co dwa tygodnie. Ostatecznie dawałem się przekonać, albo sam wyuczonymi, nieświadomymi odruchami sabotowałem swoją samodzielność, że ostatecznie wracałem do matki. Uświadomienie sobie, co się aktualnie dzieje ze mną jest bardzo pomocne.

Niedługo zbliża się kwiecień, czyli miesiąc moich już tradycyjnych wyjazdów na 2-4 miesiące zagranicę, żeby potem z tej kasy żyć resztę roku. Miałem już nie jechać, w październiku zacząłem studia zdalne, ale widzę, że ciężko mi idzie nauka. Może to faktycznie przez stres się uwsteczniłem. Dlatego myślę nad wzięciem dziekanki i wyjazdem ten ostatni raz. Okres wyjazdu jest dla matki strasznie trudny do zniesienia, ale okazuje się, że jak trzeba, to poza jęczeniem i płakaniem jednak daje sobie radę. Rozmawiałem dziś z jedną firmą i mogę jechać 1 kwietnia do pracy przy warzywach do Szwajcarii. Nigdy tam nie byłem, więc to dla mnie też byłoby pokonanie jakiejś bariery, ale już jeździłem w nieznane miejsca w różnych krajach i zawsze - pomimo potęznego stresu - wszystko było dobrze. Generalnie nigdy nie dzieje się to, czego się tak panicznie boję i wiem, że to tylko wyuczone reakcje organizmu. które każą mi uciekać za wszelką cenę.

Matce bym nawet nie powiedział od razu, że jadę zagranicę, a gdzieś na jakieś szkolenie na 2-3 tygodnie. I dopiero po czasie by się wydało. Już raz tak zrobiłem i choć było ciężko, a ja miałem potężne poczucie winy, to ostatecznie poszło dobrze. Poza tym to byłyby pierwsze święta, które spędziałaby sama. I to byłby dla niej duży test.

A ja, już tam na miejscu, jeśli oswoiłbym się z robotą, to może dałbym radę na spokojnie zacząć sie uczyć angielskiego choćby z Duolingo czy innych apek, żeby później ruszyć dalej z nauczycielem. Natomiast jest rzecz, która musiałaby różnić ten wyjazd od poprzednich. Praktycznie zawsze po zakończeniu pracy wracałem do matki. Obiecałem sobie, że odpocznę te 2 tygodnie i zacznę szukać pracy gdzieś dalej. To się nigdy nie sprawdzało. Upupianie osiąga wtedy level max, ja przyzwyczajam się do wygody i bycia leniwą kluchą i zamiast 2 tygodnie leci pół roku. Dlatego musiałbym wynająć sobie coś swojego zaraz po powrocie i od razu się wprowadzić, a mając odłożone więcej kasy czułbym się lepiej zabezpieczony. I w tym właśnie widzę ten najważniejszy krok.

Myślę, że na tym skończę takie szczegółowe opisywanie, żeby nie robić z tego miejsca pamiętniczka, a wypisywać jedynie najważniejsze działania i ich efekty, żeby może ktoś inny miał z tego ewentualnie pożytek. Pomogliście mi panowie trochę to uporządkować, mimo iż moje dylematy nie były związane bezpośrednio z chorobą lub suplami. Nie rozpowiadam o swoim życiu praktycznie nikomu, bo każdy ma swoje problemy, ale spojrzenie kogoś z boku, a szczególnie obcego, jednak się przydaje. Mimo iż zdaję sobie sprawę, że moje wypowiedzi na pewno nie są całkowicie pozbawione stronniczości i być może moja matka przedstawiłaby pewne sprawy nieco inaczej. Nie wiem.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
RE: Skrajna nieporadność życiowa i fobia społeczna - co robić? - przez Temper - 03-11-2023, 12:17 AM

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości