Macie rację ze sztukami walki. Karate, może boks. Jest w pobliżu szkoła napieprzania się po mordach w różny sposób. Dodam ty tylko jedno "ale", które - mam nadzieję - nie jest szukaniem wymówki: wolałbym najpierw faktycznie spróbować się wyprowadzić i potem spróbować w innym miejscu. I po dzisiejszym moim działaniu będzie ku temu niedługo dobra okazja, ale też nie będę teraz spamował cały czas o sobie na forum i napiszę później.
Tak samo siłownia ze dwa razy w tygodniu. Wiem, że mógłbym kupić hantle 20kg i ćwiczyć w domu, ale efekt społeczny i konieczność wyjścia z domu może być równie ważny, jak ten siłowy. Nigdy nie byłem na siłowni. Wiem, że to nie jest czarna magia, wiem, że w zasadzie każdy zestaw treningowy będzie dobry i nie chcę płacić krocie za trenera personalnego. Skorzystałbym z oferty trenera jedynie 2-3 razy. Nie umiem obsługiwać sprzętów, więc potrzebowałbym na początek kogoś, kto by mnie oprowadził, pokazał, co i jak, przypilnował przy robieniu ćwiczeń. Potem mogę sam się nagrywać i oglądać, co robię źle.
Mam 195 cm wzrostu i z natury jestem patyczak bez mięśni, a tłuszczem obrastam tylko na brzuchu. Moja waga waha się między 70 a 90 kg, w zależności od tego, czy akurat się odchudzam chemią i rowerkiem. Od częstej zmiany wagi mam brzuch jak po ciąży, czyli kalafiory plus trochę wisząca skóra. Nienawidzę tej galarety, ale sam to sobie zrobiłem zbyt szybkim odchudzaniem. Życiowej formy już nie zrobię, ale trochę dopracować na pewno można. Pierwsze kroki są najgorsze, potem jakoś powinno polecieć.
A co do tego telefonicznego umawiania się, to chyba trochę przesadziłem. Fakt, nie lubię tego robić i jak mogę, to piszę. Jak mam gdzieś zadzwonić, to myślę o tym wcześniej i jest pewien stres, ale jak już się przełamię i wybiję numer, to zawsze idzie gładko. Zawsze. Nie przypominam sobie, żebym miał kiedyś jakiś przypał związany z rozmową przez telefon. Tym bardziej, że sam lubię swój głos, słyszałem często, że mam radiowy, więc jak rozmawiam z kimś miłym, to potrafię złapać "flow" i leci to dość dobrze.
Tak samo siłownia ze dwa razy w tygodniu. Wiem, że mógłbym kupić hantle 20kg i ćwiczyć w domu, ale efekt społeczny i konieczność wyjścia z domu może być równie ważny, jak ten siłowy. Nigdy nie byłem na siłowni. Wiem, że to nie jest czarna magia, wiem, że w zasadzie każdy zestaw treningowy będzie dobry i nie chcę płacić krocie za trenera personalnego. Skorzystałbym z oferty trenera jedynie 2-3 razy. Nie umiem obsługiwać sprzętów, więc potrzebowałbym na początek kogoś, kto by mnie oprowadził, pokazał, co i jak, przypilnował przy robieniu ćwiczeń. Potem mogę sam się nagrywać i oglądać, co robię źle.
Mam 195 cm wzrostu i z natury jestem patyczak bez mięśni, a tłuszczem obrastam tylko na brzuchu. Moja waga waha się między 70 a 90 kg, w zależności od tego, czy akurat się odchudzam chemią i rowerkiem. Od częstej zmiany wagi mam brzuch jak po ciąży, czyli kalafiory plus trochę wisząca skóra. Nienawidzę tej galarety, ale sam to sobie zrobiłem zbyt szybkim odchudzaniem. Życiowej formy już nie zrobię, ale trochę dopracować na pewno można. Pierwsze kroki są najgorsze, potem jakoś powinno polecieć.
A co do tego telefonicznego umawiania się, to chyba trochę przesadziłem. Fakt, nie lubię tego robić i jak mogę, to piszę. Jak mam gdzieś zadzwonić, to myślę o tym wcześniej i jest pewien stres, ale jak już się przełamię i wybiję numer, to zawsze idzie gładko. Zawsze. Nie przypominam sobie, żebym miał kiedyś jakiś przypał związany z rozmową przez telefon. Tym bardziej, że sam lubię swój głos, słyszałem często, że mam radiowy, więc jak rozmawiam z kimś miłym, to potrafię złapać "flow" i leci to dość dobrze.



