Tak, chodzi też o założenie rodziny, ale nie tylko. Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nie byłbym dobrym ojcem ze względu na własne problemy psychiczne i mógłbym nawet nieświadomie powielić schemat swoich rodziców krzywdząc własne dzieci. Zestrachany facet, który boi się cokolwiek załatwiać i nic nie osiągnąć pod względem finansowym to nie jest dobry ojciec. Musiałbym mieć własne mieszkanie i najlepiej zapewnić mieszkanie dzieciom, żeby nie startowały tak jak ja - z długiem rodziców do spłacenia, z chorobą ojca, która kosztowała mnie krocie, z dopłacaniem matce do utrzymania, bo z emerytury sama by nie dała rady. Dlatego kalkulując na zimno dochodzę do wniosku, że lepiej będzie, jak dzieci nie będę miał. Wtedy ta presja psychiczna powinna się zmniejszyć.
A czasem niestety odzywa się ciotka, którą niby mam w dupie, ale wkurza mnie jej gadanie, że jestem jedynym, który może przedłużyć nazwisko męskiej linii w rodzinie, więc muszę mieć syna. Cóż, jeśli się by trafiła odpowiednia kobieta, to mógłbym spróbować założyć rodzinę, ale jest to raczej mało prawdopodobne
Jestem nawet przyzwyczajony do samotności, ale choćby i przelotne związki z kobietami chciałbym mieć, w ramach obycia. Bez kłamania o sobie się nie obejdzie. Próbowałem parę razy u prostytutek, ale za każdym razem był stres i brak erekcji mimo brania sildenafilu czy tadalafilu. Znam Twoją stronkę o problemach z erekcją i mam zapisane, co w tym temacie próbować.
Czasem czytałem, że w moim wieku przebranżowienie się jest już bardzo trudne, a nawet niemożliwe i to bardziej miałem na myśli mówiąc, że jest za późno. Skończyłem trudne studia techniczne z bardzo dobrą oceną, więc te 15 lat temu potrafiłem się uczyć, a teraz idzie mi to jak po grudzie. Próbowałem brać modafinil, ale nie widzę różnicy. Chaos w głowie i mgła. Gadałem z jednym senior devem i mówił mi, żebym IT sobie odpuścił, bo nikt mnie już nie zatrudni w tym wieku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie musi być prawda.
Angielski znam ze słuchu dość dobrze przez YT, rozumiem większość filmów i tekstów, ale jak mam coś powiedzieć czy samemu napisać, to się zacinam. Więc pewnie więcej niż na A2 bym się nie ocenił.
Z moim prawie pustym CV dostanę tylko niskopłatne, proste prace, więc muszę usuwać studia, żeby to nie wyglądało dziwnie. Albo muszę kłamać, ściemniać, że gdzieś pracowałem i może nawet podrabiać jakieś świadectwa pracy. Z prostych prac nie zarobię wystarczająco dużo, żeby zbudować jakiś majątek, kupić saomchód, mieszkanie. Praca zagranicą przy zbiorach to dobra kasa, ale okupiona robieniem po 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu i mieszkanie na kupie w barakach.
Czyli właśnie rozwój zawodowy jest moją główną obawią, że jest za późno.
Jakimś plusem jest to, że mimo 37 lat wyglądam maksymalnie na 25. I mam to potwiedzone z kilku źródeł, czyli osób, które nie wierzyły, ile mam naprawdę lat. Zdania mamy nie biorę pod uwagę.
Więc przynajmniej przez jakiś czas mogę "udawać" kogoś z pokolenia niżej.
Zaczynam Wielki Błękit. Tyle lat o tym filmie słyszałem, a nigdy nie oglądałem.
A czasem niestety odzywa się ciotka, którą niby mam w dupie, ale wkurza mnie jej gadanie, że jestem jedynym, który może przedłużyć nazwisko męskiej linii w rodzinie, więc muszę mieć syna. Cóż, jeśli się by trafiła odpowiednia kobieta, to mógłbym spróbować założyć rodzinę, ale jest to raczej mało prawdopodobne
Jestem nawet przyzwyczajony do samotności, ale choćby i przelotne związki z kobietami chciałbym mieć, w ramach obycia. Bez kłamania o sobie się nie obejdzie. Próbowałem parę razy u prostytutek, ale za każdym razem był stres i brak erekcji mimo brania sildenafilu czy tadalafilu. Znam Twoją stronkę o problemach z erekcją i mam zapisane, co w tym temacie próbować.
Czasem czytałem, że w moim wieku przebranżowienie się jest już bardzo trudne, a nawet niemożliwe i to bardziej miałem na myśli mówiąc, że jest za późno. Skończyłem trudne studia techniczne z bardzo dobrą oceną, więc te 15 lat temu potrafiłem się uczyć, a teraz idzie mi to jak po grudzie. Próbowałem brać modafinil, ale nie widzę różnicy. Chaos w głowie i mgła. Gadałem z jednym senior devem i mówił mi, żebym IT sobie odpuścił, bo nikt mnie już nie zatrudni w tym wieku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie musi być prawda.
Angielski znam ze słuchu dość dobrze przez YT, rozumiem większość filmów i tekstów, ale jak mam coś powiedzieć czy samemu napisać, to się zacinam. Więc pewnie więcej niż na A2 bym się nie ocenił.
Z moim prawie pustym CV dostanę tylko niskopłatne, proste prace, więc muszę usuwać studia, żeby to nie wyglądało dziwnie. Albo muszę kłamać, ściemniać, że gdzieś pracowałem i może nawet podrabiać jakieś świadectwa pracy. Z prostych prac nie zarobię wystarczająco dużo, żeby zbudować jakiś majątek, kupić saomchód, mieszkanie. Praca zagranicą przy zbiorach to dobra kasa, ale okupiona robieniem po 12 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu i mieszkanie na kupie w barakach.
Czyli właśnie rozwój zawodowy jest moją główną obawią, że jest za późno.
Jakimś plusem jest to, że mimo 37 lat wyglądam maksymalnie na 25. I mam to potwiedzone z kilku źródeł, czyli osób, które nie wierzyły, ile mam naprawdę lat. Zdania mamy nie biorę pod uwagę.
Więc przynajmniej przez jakiś czas mogę "udawać" kogoś z pokolenia niżej.
Zaczynam Wielki Błękit. Tyle lat o tym filmie słyszałem, a nigdy nie oglądałem.



