03-08-2023, 04:48 PM
Dawno, dawno temu, jak jeszcze gówniak byłem, znajomy mi bardzo mądrą rzecz powiedział. Rodziców trzeba sobie wychować. Przytoczył przykład takiego zioma z osiedla, Roberta, który przez rok na piechotę chodził do szkoło (sporo kilometrów), żeby od rodziców nie brać kasy na bilety. Jakoś mi to utkwiło gdzieś z tyłu głowy i kto wie, czy to nie ta jedna rozmowa, to jedno zdanie nie wpłynęło potem na całe moje życie. Na dobre i na złe, bo sporo życiowych błędów też robiłem tylko po to, żeby się postawić, ale koniec końców moja hiper nadopiekuńcza matka nie ma nade mną takiej władzy, jaką mogłaby mieć, albo jaką ma np nad moim bratem.
Małe kroki, tyle można polecić bez specjalnego ryzyka, że coś się po drodze mocno spieprzy. Próbujesz dużych rzeczy, wyprowadzki i w ogóle startu na swoim i co roku się nie udaje. Nie ma prawa się udać, bo to za duży wysiłek, to jakbyś na siłowni w pierwszy dzień chciał 150 wziąć na klatę. Duże rzeczy też wywołają histerię matki, to jeszcze dałoby się jakoś przeskoczyć jakbyś miał drugą osobę która będzie na każdym kroku na żywo wspierać, ale tak samemu?
Nie wiem, na imprezy chodź i wyłączaj telefon, to taka dobra rzecz na początek. To co pisałem, czyli robienie czegoś samemu, nawet tak głupia rzecz jak rozpalenie sobie ogniska gdzieś w lesie (permetryny nie zapomnij, spryskaj tym ubranie). Zacznij grać na jakimś pianinie cyfrowym i wykorzystaj to jako pretekst, żeby zamykać drzwi, potem można z tego etapu przejść dalej i zawsze trzymać je zamknięte.
Trudna sprawa, bo bardzo głęboko w to wszedłeś, takie rady powinieneś 15 lat temu dostać albo i 20 lat temu, teraz masz do "odkręcenia" 20 lat budowania toksycznych schematów w mózgu.
Własnie, schematy w mózgu. Ja miałem może 1/20 tego co Ty a i tak miałem taki bałagan w głowie, że moje pierwsze związki z dziewczynami to była dla nich jakaś masakra. Kilka dobrych lat zajmie Ci wypracowanie tego, żebyś był najzwyczajniej w świecie znośny.
Małe kroki, tyle można polecić bez specjalnego ryzyka, że coś się po drodze mocno spieprzy. Próbujesz dużych rzeczy, wyprowadzki i w ogóle startu na swoim i co roku się nie udaje. Nie ma prawa się udać, bo to za duży wysiłek, to jakbyś na siłowni w pierwszy dzień chciał 150 wziąć na klatę. Duże rzeczy też wywołają histerię matki, to jeszcze dałoby się jakoś przeskoczyć jakbyś miał drugą osobę która będzie na każdym kroku na żywo wspierać, ale tak samemu?
Nie wiem, na imprezy chodź i wyłączaj telefon, to taka dobra rzecz na początek. To co pisałem, czyli robienie czegoś samemu, nawet tak głupia rzecz jak rozpalenie sobie ogniska gdzieś w lesie (permetryny nie zapomnij, spryskaj tym ubranie). Zacznij grać na jakimś pianinie cyfrowym i wykorzystaj to jako pretekst, żeby zamykać drzwi, potem można z tego etapu przejść dalej i zawsze trzymać je zamknięte.
Trudna sprawa, bo bardzo głęboko w to wszedłeś, takie rady powinieneś 15 lat temu dostać albo i 20 lat temu, teraz masz do "odkręcenia" 20 lat budowania toksycznych schematów w mózgu.
Własnie, schematy w mózgu. Ja miałem może 1/20 tego co Ty a i tak miałem taki bałagan w głowie, że moje pierwsze związki z dziewczynami to była dla nich jakaś masakra. Kilka dobrych lat zajmie Ci wypracowanie tego, żebyś był najzwyczajniej w świecie znośny.



