No i to jest problem, z którym nie do końca wiadomo, jak sobie radzić. Każdy dzień w tej sytuacji bardziej od niej uzależnia, to jak te wszystkie kobiety żyjące z alkoholikami.
Relacja z matką jest tu kluczowa, czy raczej zerwanie tej relacji, ale właśnie tu za bardzo nie mam rad. To się wydaje bardzo proste jak się patrzy z zewnątrz i pewnie 100 osób będzie miało 100 doskonałych rad, ale doskonałych dla kogoś, kto nigdy nie był w podobnej sytuacji ani nie ma na tyle dużej empatii, by to sobie wyobrazić.
Wyrobiłeś sobie przez naście, albo i dziesiąt lat schematy myślenia i posłuszeństwa i one z każdym dniem się umacniają. Chyba najlepszym sposobem byłoby stopniowe, powolne zmienianie ich, tylko no właśnie, możesz zmienić siebie, ale nie zmienisz matki.
Stany lękowe też są w 90% jej winą, bo tak naprawdę to nie boisz się tych reakcji ludzi czy np rozmowy o pracę, boisz się matki i jej reakcji. To się nakłada jedno na drugie, masz wyrobiony schemat "samodzielność = atak ze strony matki" i po prostu nauczyłeś się tego strachu, jak ten pies Pawłowa który za każdym razem, gdy dostawał jedzenie, słyszał dzwonek a potem ślinił się na sam odgłos dzwonka. Ty boisz się na wizję samodzielności, bo zawsze łączyło się to z atakiem ze strony matki.
Dwie rzeczy
Pierwsza, to stopniowe robienie różnych rzeczy samodzielnie, MAŁYCH rzeczy, ale od początku do końca samemu. Łącz to z medytacją, rozciąganiem mięśni, relaksacją mięśniową Jacobsona. Nawet tak głupia rzecz, jak wyjście do lasu i rozpalenie ogniska, albo ćwiczenia na siłowni. Chodzi o to, żeby mózg stopniowo zaczął łączyć samodzielne wykonanie czegoś z bezpieczeństwem i przyjemnością, zamiast z atakiem i lękiem. Stopniowo, małe rzeczy, nie łap się dużych.
Druga sprawa, nie wiem, z której witryny tu trafiłeś, ale jest stronka o nerwicy lękowej
https://nerwica.vegie.pl
tam masz wypisane rzeczy, których niedobór może dawać stany lękowe jako objaw, jakieś cynki, witaminy E, B1, tego typu. Nie zaszkodzi spróbować.
Relacja z matką jest tu kluczowa, czy raczej zerwanie tej relacji, ale właśnie tu za bardzo nie mam rad. To się wydaje bardzo proste jak się patrzy z zewnątrz i pewnie 100 osób będzie miało 100 doskonałych rad, ale doskonałych dla kogoś, kto nigdy nie był w podobnej sytuacji ani nie ma na tyle dużej empatii, by to sobie wyobrazić.
Wyrobiłeś sobie przez naście, albo i dziesiąt lat schematy myślenia i posłuszeństwa i one z każdym dniem się umacniają. Chyba najlepszym sposobem byłoby stopniowe, powolne zmienianie ich, tylko no właśnie, możesz zmienić siebie, ale nie zmienisz matki.
Stany lękowe też są w 90% jej winą, bo tak naprawdę to nie boisz się tych reakcji ludzi czy np rozmowy o pracę, boisz się matki i jej reakcji. To się nakłada jedno na drugie, masz wyrobiony schemat "samodzielność = atak ze strony matki" i po prostu nauczyłeś się tego strachu, jak ten pies Pawłowa który za każdym razem, gdy dostawał jedzenie, słyszał dzwonek a potem ślinił się na sam odgłos dzwonka. Ty boisz się na wizję samodzielności, bo zawsze łączyło się to z atakiem ze strony matki.
Dwie rzeczy
Pierwsza, to stopniowe robienie różnych rzeczy samodzielnie, MAŁYCH rzeczy, ale od początku do końca samemu. Łącz to z medytacją, rozciąganiem mięśni, relaksacją mięśniową Jacobsona. Nawet tak głupia rzecz, jak wyjście do lasu i rozpalenie ogniska, albo ćwiczenia na siłowni. Chodzi o to, żeby mózg stopniowo zaczął łączyć samodzielne wykonanie czegoś z bezpieczeństwem i przyjemnością, zamiast z atakiem i lękiem. Stopniowo, małe rzeczy, nie łap się dużych.
Druga sprawa, nie wiem, z której witryny tu trafiłeś, ale jest stronka o nerwicy lękowej
https://nerwica.vegie.pl
tam masz wypisane rzeczy, których niedobór może dawać stany lękowe jako objaw, jakieś cynki, witaminy E, B1, tego typu. Nie zaszkodzi spróbować.



