02-03-2023, 10:27 PM
Najważniejsza dziura w tej hipotezie to fakt, że osoby z depresją czy nerwicą nie mają objawów pelagry. Ale jeśli zanik obłączków uznać za objaw, to już będzie coś bardziej na rzeczy. Niemniej dziwne by było, żeby tak minimalny objaw dawał pełnoobjawową depresję, przy braku jakichkolwiek innych zmian widocznych gołym okiem czy wykrywalnych badaniem krwi.
Jest oczywiście opcja, że to pelagra działająca tylko w ośrodkowym układzie nerwowym, nie w tkankach takich jak skóra, ale średnio to widzę.
Niemniej może faktycznie coś tu jest na rzeczy, nawet jak nie pełne wyjaśnienie choroby, to chociaż jedna jej składowa?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8474603/
poziom witamin z grupy B w depresji w porównaniu do grupy kontrolnej. I faktycznie, największa różnica jest w aktywnej witaminie B3, ale też nie są to jakieś kosmicznie duże wartości.
Kto wie, może to ma jakiś sens, łączenie omega 3 z niacyną w terapii depresji?
Jest oczywiście opcja, że to pelagra działająca tylko w ośrodkowym układzie nerwowym, nie w tkankach takich jak skóra, ale średnio to widzę.
Niemniej może faktycznie coś tu jest na rzeczy, nawet jak nie pełne wyjaśnienie choroby, to chociaż jedna jej składowa?
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8474603/
poziom witamin z grupy B w depresji w porównaniu do grupy kontrolnej. I faktycznie, największa różnica jest w aktywnej witaminie B3, ale też nie są to jakieś kosmicznie duże wartości.
Kto wie, może to ma jakiś sens, łączenie omega 3 z niacyną w terapii depresji?



