01-25-2023, 10:17 PM
Tylko tłuszcze to cała grupa zależności, mogą być jakieś konkretne kwasy tłuszczowe, z których organizm na przykład produkuje prostaglandyny, pisałem zresztą o tym. Mogą być jakieś konieczne do budowy błon komórkowych i odpowiedniego funkcjonowania tychże. Może być cholesterol, który też jest konieczny do funkcjonowania komórek. Może być tłuszcz jako pożywienie dla komórki. W zależności od tego, gdzie jest problem, inaczej się do tego podchodzi, przy prostaglandynach wręcz trzeba niektórych unikać, bo wszystko bierze się z ich nadmiaru w stosunku do innych.
Patrzyłem już na to, jak to wygląda u wegetarian i te konkretne kwasy tłuszczowe, których wege mają mniej, suplementowałem bądź dostarczałem z diety.
https://sci-hub.ru/https://pubmed.ncbi.n.../16087975/
tam jest tylko epa, dha, cla i oleopalmitynowy, wszystko to brałem, mirystynowy powinien być w serach które jem, zresztą on raczej nie jest zbyt zdrowy. Inne kwasy tłuszczowe wege mają w takim stężeniu, jak reszta świata. Nawet wiórki kokosowe jadłem jakiś czas, żeby podnieść cholesterol i uzupełnić bardziej egzotyczne kwasy tłuszczowe, a do tych najbardziej odjechanych mam w szafie MCT, średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe.
Jest taka opcja, że sobie pojechałem równowagę omega 3 do omega 6, doprowadzając do niedoboru tych drugich, gdzieś po drodze naprawiłem to, co z obłączkami było do naprawienia, ale poprawa stanu zdrowia (i obłączków) jest zablokowana niedoborem omega 6. Nie wiem, czy takie coś w ogóle jest możliwe, ile ja bym w diecie musiał mieć tych omega 3, jak długo, żeby był taki efekt? No ale nie jest wykluczone. Są całe grupy chorób i przypadłości, gdy mocno spada synteza GLA z podstawowych omega 6, wtedy wystarczy mieć ich trochę mniej w diecie, żeby były problemy.
Za kilka dni będę wiedział, czy coś jest na rzeczy, bo takie objawy skóry głowy, jakie mam, są wymieniane jako wskazujące na niedobór właśnie niezbędnych kwasów tłuszczowych, tych podstawowych z grupy omega. Poprawa powinna być bardzo szybka, ale no naprawdę nie chce mi się wierzyć, że w diecie może zabraknąć omega 6,
Patrzyłem już na to, jak to wygląda u wegetarian i te konkretne kwasy tłuszczowe, których wege mają mniej, suplementowałem bądź dostarczałem z diety.
https://sci-hub.ru/https://pubmed.ncbi.n.../16087975/
tam jest tylko epa, dha, cla i oleopalmitynowy, wszystko to brałem, mirystynowy powinien być w serach które jem, zresztą on raczej nie jest zbyt zdrowy. Inne kwasy tłuszczowe wege mają w takim stężeniu, jak reszta świata. Nawet wiórki kokosowe jadłem jakiś czas, żeby podnieść cholesterol i uzupełnić bardziej egzotyczne kwasy tłuszczowe, a do tych najbardziej odjechanych mam w szafie MCT, średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe.
Jest taka opcja, że sobie pojechałem równowagę omega 3 do omega 6, doprowadzając do niedoboru tych drugich, gdzieś po drodze naprawiłem to, co z obłączkami było do naprawienia, ale poprawa stanu zdrowia (i obłączków) jest zablokowana niedoborem omega 6. Nie wiem, czy takie coś w ogóle jest możliwe, ile ja bym w diecie musiał mieć tych omega 3, jak długo, żeby był taki efekt? No ale nie jest wykluczone. Są całe grupy chorób i przypadłości, gdy mocno spada synteza GLA z podstawowych omega 6, wtedy wystarczy mieć ich trochę mniej w diecie, żeby były problemy.
Za kilka dni będę wiedział, czy coś jest na rzeczy, bo takie objawy skóry głowy, jakie mam, są wymieniane jako wskazujące na niedobór właśnie niezbędnych kwasów tłuszczowych, tych podstawowych z grupy omega. Poprawa powinna być bardzo szybka, ale no naprawdę nie chce mi się wierzyć, że w diecie może zabraknąć omega 6,



