01-14-2023, 01:09 AM
Z glicyną nie nie pisałem raczej, że "działa z opóźnieniem", tylko że nie powoduje zjawiska tolerancji, chociaż nie pamiętam już teraz co i jak, ogólnie rzeczy które pisałem wtedy to tak średnio uważam za wartościowe, bo niezbyt podchodziłem do sprawdzania wszystkiego po kolei.
Z mięśniami po prostu za przeproszeniem od dupy strony podchodzisz, próbując na przykład rozkminić już teraz ile będzie kilogramów przyrostu. Odpowiedź na to pytanie nic kompletnie nie zmienia, to jakbym ja zastanawiał się, ile milimetrów będą rosnąć obłączki po danym suplu. Liczy się to, że w ogóle będzie przyrost, czy to mięśni, czy obłączków, a także to, ile powinno być powtórzeń / jaka powinna być dawka supla.
Rób DWIE serie w tygodniu, a nie 20 - już nie wiem, czy chcesz 20 na tydzień, czy 20 na jeden trening. Rób tyle i przyzwyczajaj organizm, za 3 miesiące zapytasz co dalej. Nie odkładaj tego na potem, bo jak nie będziesz tego robił i za 3 miesiące zapytasz o plan, usłyszysz to samo - przez 3 miesiące rób dwie serie tygodniowo. O planie pomyślisz, gdy wszystko będzie gotowe, zresztą plany się dostosowuje w trakcie ich przepracowywania, bo nie każdy ogarnia, ile ma siły, wytrzymałości, jak to będzie u niego wyglądać, gdzie ma największe zaległości, czyli co będzie musiał wysunąć na plan pierwszy, a z czym ostrożnie.
Ja na przykład mam śmiesznie małe zarówno obciążenia, jak i ilości serii w tygodniu na nogi, z uwagi na mocno pokontuzjowane kolana. Podobnie robię z bickami, tu mam cholera wie co, ale jak za mocno poćwiczę i odnowi się kontuzja to mam problem nawet z - uwaga uwaga - trzymaniem parasolki nad głową, bo bicek zaczyna naprawdę mocno boleć. Teraz wyszło, że plecy są słabe w stosunku do reszty, więc będę zaczynał od podciągnięć na drążku i pewnie dorzucę też jakieś wiosłowanie, do tej pory miałem to na koniec treningu zostawione.
Ogólnie tu naprawdę nie ma co myśleć, kombinować, trzeba podnosić ciężkie rzeczy do góry i opuszczać je na dół. I tyle.
Podobnie z deficytami kalorycznymi czy ich brakiem, nie rób głodówki, nie jedz jak hipopotam, podnoś ciężkie rzeczy do góry i opuszczaj je na dół. Reszta przyjdzie sama.
A jeśli już naprawdę musisz jakąś taktykę z odżywianiem przyjąć, to tak jak Nawaphon pisał, jedz tak żeby przytyć, będą rosły fałdy na brzuchu, ale też będzie dużo szybciej rosła masa mięśniowa. Potem w ostateczności można po prostu trzymać nawet nie deficyt, ale zapotrzebowanie kaloryczne, tak, żeby powoli, stopniowo ten smalec zamieniał się na mięśnie, przy nie zmienionej ogólnej wadze ciała.
Z mięśniami po prostu za przeproszeniem od dupy strony podchodzisz, próbując na przykład rozkminić już teraz ile będzie kilogramów przyrostu. Odpowiedź na to pytanie nic kompletnie nie zmienia, to jakbym ja zastanawiał się, ile milimetrów będą rosnąć obłączki po danym suplu. Liczy się to, że w ogóle będzie przyrost, czy to mięśni, czy obłączków, a także to, ile powinno być powtórzeń / jaka powinna być dawka supla.
Rób DWIE serie w tygodniu, a nie 20 - już nie wiem, czy chcesz 20 na tydzień, czy 20 na jeden trening. Rób tyle i przyzwyczajaj organizm, za 3 miesiące zapytasz co dalej. Nie odkładaj tego na potem, bo jak nie będziesz tego robił i za 3 miesiące zapytasz o plan, usłyszysz to samo - przez 3 miesiące rób dwie serie tygodniowo. O planie pomyślisz, gdy wszystko będzie gotowe, zresztą plany się dostosowuje w trakcie ich przepracowywania, bo nie każdy ogarnia, ile ma siły, wytrzymałości, jak to będzie u niego wyglądać, gdzie ma największe zaległości, czyli co będzie musiał wysunąć na plan pierwszy, a z czym ostrożnie.
Ja na przykład mam śmiesznie małe zarówno obciążenia, jak i ilości serii w tygodniu na nogi, z uwagi na mocno pokontuzjowane kolana. Podobnie robię z bickami, tu mam cholera wie co, ale jak za mocno poćwiczę i odnowi się kontuzja to mam problem nawet z - uwaga uwaga - trzymaniem parasolki nad głową, bo bicek zaczyna naprawdę mocno boleć. Teraz wyszło, że plecy są słabe w stosunku do reszty, więc będę zaczynał od podciągnięć na drążku i pewnie dorzucę też jakieś wiosłowanie, do tej pory miałem to na koniec treningu zostawione.
Ogólnie tu naprawdę nie ma co myśleć, kombinować, trzeba podnosić ciężkie rzeczy do góry i opuszczać je na dół. I tyle.
Podobnie z deficytami kalorycznymi czy ich brakiem, nie rób głodówki, nie jedz jak hipopotam, podnoś ciężkie rzeczy do góry i opuszczaj je na dół. Reszta przyjdzie sama.
A jeśli już naprawdę musisz jakąś taktykę z odżywianiem przyjąć, to tak jak Nawaphon pisał, jedz tak żeby przytyć, będą rosły fałdy na brzuchu, ale też będzie dużo szybciej rosła masa mięśniowa. Potem w ostateczności można po prostu trzymać nawet nie deficyt, ale zapotrzebowanie kaloryczne, tak, żeby powoli, stopniowo ten smalec zamieniał się na mięśnie, przy nie zmienionej ogólnej wadze ciała.



