01-08-2023, 05:49 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-08-2023, 05:53 PM przez tomakin.)
Ja tego nie robiłem celowo, jakoś tak samo się zrobiło 
Pianino i rysunek sporo dają, rozwijają mózg, uwrażliwiają na wiele rzeczy, otwierają perspektywy. Albo inaczej, nic nie dadzą jeśli chodzi o pracę, ale ciężko o coś, co da więcej jeśli chodzi o życie i czerpanie z niego przyjemności. Tyle, że za cholerę nie jestem w stanie wykrzesać z siebie tej iskry, żeby to robić. Angielski owszem, chociaż tu też trafiłem w mentalną ścianę którą przełamałaby chyba dodatkowa motywacja zewnętrzna. Z rzeczy dziwnych, ruskiego zacząłem się uczyć, ale tak tylko tyle o ile, żeby zachować ciąg na duolingo i nie powtarzać w kółko lekcji angielskiego, które znam na pamięć. Parę minut dziennie i póki co jest fajnie.
No właśnie, zewnętrzna motywacja, ciekaw jestem, jaki wpływ na paznokcie by miało, jakbym ogarnął jakiś porządny cel w życiu czy coś, pamiętam jakiego boosta do motywacji i pracy dostałem, gdy znalazłem całkiem fajną dziewczynę. Może i na obłączki by się przełożyło? Może wpadłem w jakąś beznadziejną rutynę mentalną i to przestawiło mi układ nerwowy na permanentne "wyłączenie" z funkcji wzrostu i regeneracji?

Pianino i rysunek sporo dają, rozwijają mózg, uwrażliwiają na wiele rzeczy, otwierają perspektywy. Albo inaczej, nic nie dadzą jeśli chodzi o pracę, ale ciężko o coś, co da więcej jeśli chodzi o życie i czerpanie z niego przyjemności. Tyle, że za cholerę nie jestem w stanie wykrzesać z siebie tej iskry, żeby to robić. Angielski owszem, chociaż tu też trafiłem w mentalną ścianę którą przełamałaby chyba dodatkowa motywacja zewnętrzna. Z rzeczy dziwnych, ruskiego zacząłem się uczyć, ale tak tylko tyle o ile, żeby zachować ciąg na duolingo i nie powtarzać w kółko lekcji angielskiego, które znam na pamięć. Parę minut dziennie i póki co jest fajnie.
No właśnie, zewnętrzna motywacja, ciekaw jestem, jaki wpływ na paznokcie by miało, jakbym ogarnął jakiś porządny cel w życiu czy coś, pamiętam jakiego boosta do motywacji i pracy dostałem, gdy znalazłem całkiem fajną dziewczynę. Może i na obłączki by się przełożyło? Może wpadłem w jakąś beznadziejną rutynę mentalną i to przestawiło mi układ nerwowy na permanentne "wyłączenie" z funkcji wzrostu i regeneracji?



