10-29-2022, 02:47 PM
Nawet jednorazowa dawka może sporo dać, jeśli chodzi o włosy. Duże efekty są po podniesieniu ferrytyny do określonego poziomu, ale już po kilku dniach powinno trochę trafić tam, gdzie trzeba.
Te "prądy w nogach" to zapewne właśnie zespół niespokojnych nóg, tylko że chodzi tu o nasilenie, w mocnej wersji po prostu nie da się wytrzymać, jakby swędziało wewnątrz organizmu, nie idzie się podrapać ani nic. Wczoraj przed snem spróbowałem większej dawki tryptofanu i po godzinie musiałem zeżreć tyrozynę, bo atak zespołu był tak silny, że zaśnięcie było niemożliwe. Nawet wytrzymanie w łóżku było problemem. A jako że zespół to objaw niskiej dopaminy, mam z nią naprawdę duży problem, skoro po jednej dawce tryptofanu mam takie objawy.
Możliwe, że to kwestia żelaza, przy niskim poziomie ferrytyny dopamina nie jest syntetyzowana, więc dopiero końskie dawki tyrozyny jako tako wymuszają odpowiednią syntezę, tylko że wtedy z kolei zablokuje się produkcję serotoniny, bo tryptofan nie dotrze do mózgu (tyrozyna i tryptofan konkurują ze sobą, dlatego tryptofan powoduje spadek dopaminy, tyrozyna w ogóle nie dochodzi gdzie trzeba i nie ma syntezy dopaminy).
A może jestem w tej nielicznej grupie populacji, która wymaga dużych dawek tyrozyny w diecie, żeby mózg działał prawidłowo. Gdzieś badania wklejałem kilka miesięcy temu, gdzie jakaś mutacja w konkretnym genie sprawiała, że po większej dawce tyrozyny mózg lepiej działał, to dotyczyło chyba kilkunastu procent ludzi.
Te "prądy w nogach" to zapewne właśnie zespół niespokojnych nóg, tylko że chodzi tu o nasilenie, w mocnej wersji po prostu nie da się wytrzymać, jakby swędziało wewnątrz organizmu, nie idzie się podrapać ani nic. Wczoraj przed snem spróbowałem większej dawki tryptofanu i po godzinie musiałem zeżreć tyrozynę, bo atak zespołu był tak silny, że zaśnięcie było niemożliwe. Nawet wytrzymanie w łóżku było problemem. A jako że zespół to objaw niskiej dopaminy, mam z nią naprawdę duży problem, skoro po jednej dawce tryptofanu mam takie objawy.
Możliwe, że to kwestia żelaza, przy niskim poziomie ferrytyny dopamina nie jest syntetyzowana, więc dopiero końskie dawki tyrozyny jako tako wymuszają odpowiednią syntezę, tylko że wtedy z kolei zablokuje się produkcję serotoniny, bo tryptofan nie dotrze do mózgu (tyrozyna i tryptofan konkurują ze sobą, dlatego tryptofan powoduje spadek dopaminy, tyrozyna w ogóle nie dochodzi gdzie trzeba i nie ma syntezy dopaminy).
A może jestem w tej nielicznej grupie populacji, która wymaga dużych dawek tyrozyny w diecie, żeby mózg działał prawidłowo. Gdzieś badania wklejałem kilka miesięcy temu, gdzie jakaś mutacja w konkretnym genie sprawiała, że po większej dawce tyrozyny mózg lepiej działał, to dotyczyło chyba kilkunastu procent ludzi.



