10-13-2022, 02:54 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-13-2022, 02:55 AM przez tomakin.)
No właśnie to chyba nie cynk, tylko żelazo. Już o tym pisałem, aż dziwne, że nie zapamiętałeś, w końcu uczysz się tego bloga na pamięć czy coś takiego.
Włosy to bardzo fajny wskaźnik tego, co jest nie tak z organizmem, bo reagują o wiele szybciej od paznokci. Bardzo mocno zależą też od poziomu żelaza, jest też taka zasada, że włosy nie będą w pełni zregenerowane, jeśli ferrytyna nie będzie wynosiła przynajmniej 70. Dopóki to się nie stanie, organizm jest w trybie "oszczędzania":
https://www.researchgate.net/publication...onal_study
To dość istotne badanie, bo pokazuje prawdziwość "triage theory" (czy jak to się nazywa), zgodnie z którą jeśli poziom kluczowych mikroelementów jest zbyt niski, to są one wykorzystywane tylko do rzeczy absolutnie niezbędnych do przeżycia. Może być tak, że przyczyną braku obłączków jest co prawda niski poziom aminokwasów rozgałęzionych BCAA, ale jeśli już znikną, to organizm nie zacznie ich budować z powrotem, jeśli poziom ferrytyny nie przekroczy pewnej krytycznej granicy. Podobnie jest z kobietami, którym wypadły włosy, mogą wszystko robić, cuda na kiju, ale dopóki ferrytyna nie przekroczy magicznej granicy, efektem będzie jedynie coraz chudszy portfel.
Ile ja już razy podchodziłem do tej ferrytyny? Kilka razy o tym pisałem, że się zabieram za to, wyszło jak wyszło. No nic, trzeba spróbować jeszcze raz, od kilku dni biorę żelazo w większych dawkach, próbuję co drugi dzień jednorazowo 4 czy nawet 5 tabletek. Mimo wszystko boję się trochę stosować takich ilości, jakie były w próbach klinicznych.
Mam dwie wskazówki do tego, że z żelazem jest coś nie tak, zespół niespokojnych nóg (który co prawda zdarza się przy normalnym poziomie ferrytyny, ale bardzo rzadko i z reguły jest wtedy jakieś inne zaburzenie metabolizmu żelaza), a także poprawa stanu włosów którą obserwuję po suplementacji tego pierwiastka. A problem mam z tym, że żelazo jest w nadmiarze bardzo mocno szkodliwe i trochę się tutaj boję konsekwencji.
A, jest jeszcze taki myk, że niektóre substancje czy zioła mogą wymusić na organizmie wyjście z trybu "oszczędzania". Może piracetam powoduje takie właśnie wymuszenie?
Włosy to bardzo fajny wskaźnik tego, co jest nie tak z organizmem, bo reagują o wiele szybciej od paznokci. Bardzo mocno zależą też od poziomu żelaza, jest też taka zasada, że włosy nie będą w pełni zregenerowane, jeśli ferrytyna nie będzie wynosiła przynajmniej 70. Dopóki to się nie stanie, organizm jest w trybie "oszczędzania":
https://www.researchgate.net/publication...onal_study
To dość istotne badanie, bo pokazuje prawdziwość "triage theory" (czy jak to się nazywa), zgodnie z którą jeśli poziom kluczowych mikroelementów jest zbyt niski, to są one wykorzystywane tylko do rzeczy absolutnie niezbędnych do przeżycia. Może być tak, że przyczyną braku obłączków jest co prawda niski poziom aminokwasów rozgałęzionych BCAA, ale jeśli już znikną, to organizm nie zacznie ich budować z powrotem, jeśli poziom ferrytyny nie przekroczy pewnej krytycznej granicy. Podobnie jest z kobietami, którym wypadły włosy, mogą wszystko robić, cuda na kiju, ale dopóki ferrytyna nie przekroczy magicznej granicy, efektem będzie jedynie coraz chudszy portfel.
Ile ja już razy podchodziłem do tej ferrytyny? Kilka razy o tym pisałem, że się zabieram za to, wyszło jak wyszło. No nic, trzeba spróbować jeszcze raz, od kilku dni biorę żelazo w większych dawkach, próbuję co drugi dzień jednorazowo 4 czy nawet 5 tabletek. Mimo wszystko boję się trochę stosować takich ilości, jakie były w próbach klinicznych.
Mam dwie wskazówki do tego, że z żelazem jest coś nie tak, zespół niespokojnych nóg (który co prawda zdarza się przy normalnym poziomie ferrytyny, ale bardzo rzadko i z reguły jest wtedy jakieś inne zaburzenie metabolizmu żelaza), a także poprawa stanu włosów którą obserwuję po suplementacji tego pierwiastka. A problem mam z tym, że żelazo jest w nadmiarze bardzo mocno szkodliwe i trochę się tutaj boję konsekwencji.
A, jest jeszcze taki myk, że niektóre substancje czy zioła mogą wymusić na organizmie wyjście z trybu "oszczędzania". Może piracetam powoduje takie właśnie wymuszenie?



