10-11-2022, 03:56 PM
...no i dobry pomysł
Pierwsze co, ciekawiło mnie, kiedy brałem pierwszy raz kwas foliowy, ale to był 2008, wtedy robiłem jego badanie z krwi. To się nie liczy, idziemy dalej
Marzec 2010, poziom ferrytyny 26,70, czyli tragicznie niski. Wtedy zacząłem brać dużo żelaza.
Koniec czerwca 2010, ferrytyna 52,50, już nieźle. Czyli ówczesna mocna poprawa stanu zdrowia oraz pojawienie się obłączków zgrało się z podniesieniem ferrytyny powyżej pewnego poziomu!
Bardzo dużo wtedy z żelazem kombinowałem, tylko z jakiegoś powodu nie zapisałem tego w blogu. Najpierw brałem duże dawki, potem w badaniach wyszło, że mam kosmicznie wysokie wysycenie transferyny, dochodziło do 70%, podczas gdy powinno być jakieś 20%. Przypuszczam jednak, że było to wywołane albo zażyciem suplementu przed badaniem, albo bieganiem przed badaniem, co powoduje rozbicie krwinek uderzeniami stóp o ziemię i chwilowy bardzo mocno wzrost poziomu żelaza. Gdzieś po drodze zacząłem honorowo oddawać krew, żeby pozbyć się nadmiaru żelaza... i to też można sprawdzić. Dobra, mam, ostatnie pobranie krwi miałem w styczniu 2010.
Jeszcze można sprawdzić, kiedy spadł mi poziom miedzi, bo to też wyłapałem badaniami. (...) a nie, nie mam tego, gdzieś kiedyś pisałem, że spadł poziom neutrofili, co byłoby wskazaniem do spadku poziomu miedzi, ale teraz jak patrzę to nie ma takiego czegoś w wynikach.
Tyle dobrego, że znalazłem też moje wyniki tarczycy, są dobre, w okresie gdy miałem najsilniej zaznaczony objaw Terry'ego, były wręcz książkowe.
Hmm, jak pamiętam, z żelazem było to tak, że miałem tragicznie niski poziom we krwi (w okolicach 30 przy normie od 70 czy coś takiego), więc suplementowałem w większych dawkach, ale zdaje się, że nie zrobiłem tego jak trzeba, nie brałem witaminy A, miałem za mało białka i w ogóle było coś nie tak z organizmem, w efekcie zatrułem się żelazem które krążyło we krwi w formie wolnej, a w tkankach dalej miałem go za mało. Nie wiedziałem jednak o tym, myślałem, że mam za duże zapasy w tkankach, zacząłem oddawać krew żeby się go pozbyć. Dopiero w marcu 2010 ogarnąłem, że to było tak, jak teraz piszę i wróciłem do żelaza, ale w rozsądnych dawkach.
No dobra, zobaczymy, jak to będzie, przyjdzie paczka to ustawię zestaw supli z uwzględnieniem tego, co było w 2010 oraz z żelazem i kwasem foliowym.
Pierwsze co, ciekawiło mnie, kiedy brałem pierwszy raz kwas foliowy, ale to był 2008, wtedy robiłem jego badanie z krwi. To się nie liczy, idziemy dalej
Marzec 2010, poziom ferrytyny 26,70, czyli tragicznie niski. Wtedy zacząłem brać dużo żelaza.
Koniec czerwca 2010, ferrytyna 52,50, już nieźle. Czyli ówczesna mocna poprawa stanu zdrowia oraz pojawienie się obłączków zgrało się z podniesieniem ferrytyny powyżej pewnego poziomu!
Bardzo dużo wtedy z żelazem kombinowałem, tylko z jakiegoś powodu nie zapisałem tego w blogu. Najpierw brałem duże dawki, potem w badaniach wyszło, że mam kosmicznie wysokie wysycenie transferyny, dochodziło do 70%, podczas gdy powinno być jakieś 20%. Przypuszczam jednak, że było to wywołane albo zażyciem suplementu przed badaniem, albo bieganiem przed badaniem, co powoduje rozbicie krwinek uderzeniami stóp o ziemię i chwilowy bardzo mocno wzrost poziomu żelaza. Gdzieś po drodze zacząłem honorowo oddawać krew, żeby pozbyć się nadmiaru żelaza... i to też można sprawdzić. Dobra, mam, ostatnie pobranie krwi miałem w styczniu 2010.
Jeszcze można sprawdzić, kiedy spadł mi poziom miedzi, bo to też wyłapałem badaniami. (...) a nie, nie mam tego, gdzieś kiedyś pisałem, że spadł poziom neutrofili, co byłoby wskazaniem do spadku poziomu miedzi, ale teraz jak patrzę to nie ma takiego czegoś w wynikach.
Tyle dobrego, że znalazłem też moje wyniki tarczycy, są dobre, w okresie gdy miałem najsilniej zaznaczony objaw Terry'ego, były wręcz książkowe.
Hmm, jak pamiętam, z żelazem było to tak, że miałem tragicznie niski poziom we krwi (w okolicach 30 przy normie od 70 czy coś takiego), więc suplementowałem w większych dawkach, ale zdaje się, że nie zrobiłem tego jak trzeba, nie brałem witaminy A, miałem za mało białka i w ogóle było coś nie tak z organizmem, w efekcie zatrułem się żelazem które krążyło we krwi w formie wolnej, a w tkankach dalej miałem go za mało. Nie wiedziałem jednak o tym, myślałem, że mam za duże zapasy w tkankach, zacząłem oddawać krew żeby się go pozbyć. Dopiero w marcu 2010 ogarnąłem, że to było tak, jak teraz piszę i wróciłem do żelaza, ale w rozsądnych dawkach.
No dobra, zobaczymy, jak to będzie, przyjdzie paczka to ustawię zestaw supli z uwzględnieniem tego, co było w 2010 oraz z żelazem i kwasem foliowym.



