Wystarczy jeden antygen w blocie, żeby Elisa dała pozytywny wynik, dlatego się ją potem potwierdza i patrzy, ile pasków jest na blocie. Tylko te polskie bloty to jakiś ponury żart z pacjentów.
Na przyszłość, jeszcze raz powtórzę, leczy się chorobę, a nie wyniki badań, bo jakbyś sobie zrobił badania na 50 chorób zakaźnych, to pewnie tak ze 4 by wykryło, na jakieś trądy, dżumy, malarie i co tam jeszcze. Jakbyś na to wszystko spróbował sobie zrobić terapię "na wszelki wypadek", byłbyś po tym wrakiem człowieka, o ile w ogóle byś przeżył.
Są choroby, które nie dają objawów i leczy się po wyniku, ale to dotyczy na przykład nowotworów w pierwszym stadium, gruźlicy którą można zarazić pół miasta i jest przymus leczenia, a nie boreliozy.
Boreliozę leczy się banalnie, a historie o kilku latach terapii są od ludzi, którzy zrobili sobie "specjalny" test w prywatnym laboratorium jakiegoś szarlatana, albo uwierzyli na słowo że mają "seronegatywną".
U Ciebie jeszcze można zrozumieć to, że miałeś ból biodra, czyli był jakiś tam objaw, ale w dalszym ciągu statystycznie jest większe ryzyko, że sobie krzywdę zrobisz antybiotykami na skutek fałszywie pozytywnego wyniku testu, niż że wyłapiesz chorobę w pierwszym stadium i sobie uratujesz zdrowie.
Na przyszłość, jeszcze raz powtórzę, leczy się chorobę, a nie wyniki badań, bo jakbyś sobie zrobił badania na 50 chorób zakaźnych, to pewnie tak ze 4 by wykryło, na jakieś trądy, dżumy, malarie i co tam jeszcze. Jakbyś na to wszystko spróbował sobie zrobić terapię "na wszelki wypadek", byłbyś po tym wrakiem człowieka, o ile w ogóle byś przeżył.
Są choroby, które nie dają objawów i leczy się po wyniku, ale to dotyczy na przykład nowotworów w pierwszym stadium, gruźlicy którą można zarazić pół miasta i jest przymus leczenia, a nie boreliozy.
Boreliozę leczy się banalnie, a historie o kilku latach terapii są od ludzi, którzy zrobili sobie "specjalny" test w prywatnym laboratorium jakiegoś szarlatana, albo uwierzyli na słowo że mają "seronegatywną".
U Ciebie jeszcze można zrozumieć to, że miałeś ból biodra, czyli był jakiś tam objaw, ale w dalszym ciągu statystycznie jest większe ryzyko, że sobie krzywdę zrobisz antybiotykami na skutek fałszywie pozytywnego wyniku testu, niż że wyłapiesz chorobę w pierwszym stadium i sobie uratujesz zdrowie.



