09-15-2022, 11:29 PM
https://www.frontiersin.org/articles/10....53058/full
O, ścisły związek znaleźli między metabolizmem karnityny i depresją, a do tego jednym tchem wymieniają tam wszystkie niemal schorzenia, w których zanikają obłączki, w tym HIV/AIDS.
Oczywiście na pewno nie jest to tak proste, jak "od karnityny rosną obłączki", ale ona jest niezbędna do tego, by każda jedna komórka miała odpowiedni metabolizm, czyli że tak powiem "odpowiednio trawiła pożywienie". I znowu wraca hipoteza, że obłączki są duże, gdy komórki w ciele mają wysoki poziom metabolizmu, możliwość łatwego podziału (czyli nie ma np niedoboru B12), a do tego paznokieć jest po prostu dobrze ukrwiony.
Dziś sobie popatrzyłem na paznokcie kumpla, który nad grobem stoi z powodu niewydolności serca, ma krążenie tak słabe, że nie szło mu pobrać krwi z palca na badanie glukometrem, a obłączki ma duże. Już parę razy o nim pisałem. Podobnie mój ojciec przed śmiercią, krążenie tak słabe, że w końcu całkowicie się zatrzymało, skrajny niedobór B12, prawie w ogóle nie było w organizmie cholesterolu, przez co komórki głodowały. Obie te osoby mają wspólną cechę, kilogramy białka.
Pojawia się pytanie, czy objaw Terry'ego to na pewno tylko zmiany w układzie krążenia? Przy nim zawsze znika obłączek, gdyby znikał tak o po prostu z powodu niedokrwienia, to nie miałyby go też osoby z niewydolnością krążeniową. A może w objawie są bardzo specyficzne zmiany, sprawiające, że niemal całkowicie jest odcięty dopływ krwi do tamtego regionu, w dużo większym stopniu, niż jest to w przypadku osób z niewydolnością serca?
Hmm... a może objaw Terry'ego wiąże się z lokalną zmianą na przykład aktywności układu współczulnego względem przywspółczulnego, albo jakimś poziomem hormonów tylko w tym regionie? Organizm może robić takie sztuczki, żeby usprawnić krążenie, albo jako jakiś skutek uboczny tego, że ta krew jest pompowana do drobnych naczynek krwionośnych. To by tłumaczyło, czemu obłączek zawsze znika przy Terry's nails, a nie znika przy innych przyczynach upośledzenia krążenia.
Nieciekawa perspektywa, bo jestem na 146 stronie szukania przyczyny, ale wszystko wskazuje na to, że u mnie przyczyną jest objaw Terry'ego, odcinający dopływ krwi, jak sobie z tym poradzę (jeśli sobie z tym poradzę), to obłączki powinny wrócić, ale wtedy za cholerę nie będę wiedział, czemu one znikają u ludzi, którzy tego objawu nie mają, na przykład u osób z depresją.
O, ścisły związek znaleźli między metabolizmem karnityny i depresją, a do tego jednym tchem wymieniają tam wszystkie niemal schorzenia, w których zanikają obłączki, w tym HIV/AIDS.
Oczywiście na pewno nie jest to tak proste, jak "od karnityny rosną obłączki", ale ona jest niezbędna do tego, by każda jedna komórka miała odpowiedni metabolizm, czyli że tak powiem "odpowiednio trawiła pożywienie". I znowu wraca hipoteza, że obłączki są duże, gdy komórki w ciele mają wysoki poziom metabolizmu, możliwość łatwego podziału (czyli nie ma np niedoboru B12), a do tego paznokieć jest po prostu dobrze ukrwiony.
Dziś sobie popatrzyłem na paznokcie kumpla, który nad grobem stoi z powodu niewydolności serca, ma krążenie tak słabe, że nie szło mu pobrać krwi z palca na badanie glukometrem, a obłączki ma duże. Już parę razy o nim pisałem. Podobnie mój ojciec przed śmiercią, krążenie tak słabe, że w końcu całkowicie się zatrzymało, skrajny niedobór B12, prawie w ogóle nie było w organizmie cholesterolu, przez co komórki głodowały. Obie te osoby mają wspólną cechę, kilogramy białka.
Pojawia się pytanie, czy objaw Terry'ego to na pewno tylko zmiany w układzie krążenia? Przy nim zawsze znika obłączek, gdyby znikał tak o po prostu z powodu niedokrwienia, to nie miałyby go też osoby z niewydolnością krążeniową. A może w objawie są bardzo specyficzne zmiany, sprawiające, że niemal całkowicie jest odcięty dopływ krwi do tamtego regionu, w dużo większym stopniu, niż jest to w przypadku osób z niewydolnością serca?
Hmm... a może objaw Terry'ego wiąże się z lokalną zmianą na przykład aktywności układu współczulnego względem przywspółczulnego, albo jakimś poziomem hormonów tylko w tym regionie? Organizm może robić takie sztuczki, żeby usprawnić krążenie, albo jako jakiś skutek uboczny tego, że ta krew jest pompowana do drobnych naczynek krwionośnych. To by tłumaczyło, czemu obłączek zawsze znika przy Terry's nails, a nie znika przy innych przyczynach upośledzenia krążenia.
Nieciekawa perspektywa, bo jestem na 146 stronie szukania przyczyny, ale wszystko wskazuje na to, że u mnie przyczyną jest objaw Terry'ego, odcinający dopływ krwi, jak sobie z tym poradzę (jeśli sobie z tym poradzę), to obłączki powinny wrócić, ale wtedy za cholerę nie będę wiedział, czemu one znikają u ludzi, którzy tego objawu nie mają, na przykład u osób z depresją.



