09-05-2022, 02:50 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2022, 03:40 AM przez tomakin.)
...i jeszcze tak myślę, myślę i wymyślić nie mogę. Dlaczego u wegan / wegetarian tak często pojawia się objaw Terry'ego? Już o tym pisałem, zresztą kilka razy, no ale trudno żebym na 140 stronach ciągle pisał nowe rzeczy. Mam kilka koncepcji, jedna to problemy z tarczycą, z uwagi na dużo niższe spożycie jodu. Druga to niski poziom aminokwasów rozgałęzionych. Trzecią będzie zaburzenie składu flory jelitowej, wynikające z niskiego poziomu kwasów żółciowych. Czwartą w końcu niski poziom choliny, co prowadzi do zmian w wątrobie.
Czy tutaj gdzieś pasowałaby hipoteza triage?
https://www.nutri-facts.org/en_US/news/a...heory.html
Wyszedłem z założenia, że gdybym miał niedobory aminokwasów odpowiedzialnych za budowę mięśni (rozgałęzionych), to nie nabierałbym siły podczas ćwiczeń. Ale zgodnie z tą teorią, można mieć ich zbyt niski poziom, a jednocześnie silne mięśnie, bo to jest istotne dla przeżycia. Po prostu mniej aminokwasów zostanie zużytych na inne funkcje. Dopiero wypchanie organizmu białkiem "pod korek" sprawi, że zacznie on dbać o te funkcje, które poszły w odstawkę. To samo dotyczy wszystkich innych substancji.
W ogóle chyba niepotrzebnie skupiłem się na obłączkach jako takich, powinienem ustalić, jaki jest mechanizm powstawania objawu Terry'ego tak w marskości wątroby, jak i na weganizmie. Sam mechanizm w paznokciu jest prosty, krew nie jest w stanie odpowiednio szybko płynąć przez żyły, więc "rozpycha" drobne tętnice, one właśnie są widoczne w postaci tego ciemnego paska.
Może wszystko sprowadza się jednak do wątroby i tylko do niej? Krew musi przez nią przepłynąć, jeśli tam jest jakiś problem, to pojawia się objaw Terry'ego.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5421460/
tu dają kilka ciekawych opcji leczenia, z czego najbardziej obiecująco wygląda metformina. Ona w ogóle jest ciekawa, ze względu na działanie przeciwnowotworowe, jakby się dało kupić, to szarpałbym jak Reksio szynkę. Ewentualnie można po prostu pić rutwicę, ale to będzie chyba zbyt niska dawka.
Tauryna zmniejszała ciśnienie w żyle wrotnej, ale nie był to jakoś specjalnie duży efekt.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../liv.13986
a tu cały potężny wywód o tym, jak bakterie jelitowe mogą doprowadzać do nadciśnienia w żyle wrotnej. W marskości jest na przykład więcej enterobakterii, weganie mają ich kilkadziesiąt razy więcej.
Ciekawe, na ile to, że czosnek wyleczył objawy zaburzeń krążenia w marskości wynikało z tego, że zadziałał jak antybiotyk w jelitach?
Może nie od rzeczy byłoby uderzenie w to, co mają wspólnego weganie i chorzy z marskością, czyli niski poziom BCAA, niski poziom tauryny, niedobory witaminy A, niedobory choliny, pewnie coś jeszcze się znajdzie? Ale zrobienie tego jednocześnie, żeby uniknąć pułapki triage, gdzie brak jednej rzeczy całkowicie wyłącza szlaki metaboliczne, wykorzystywane przez pozostałe substancje, więc nadmiar reszty z nich nic nie przynosi? Kupiłem dawno temu witaminę A, właśnie w tym celu, ona akurat magazynuje się w organizmie i starczy uzupełnić raz, żeby na parę lat był spokój. Jest jeden problem, trzeba ją faktycznie brać, żeby to zadziałało, a nie tylko kupić
Do połowy zjadłem, i tak nieźle jak na mnie.
A najlepiej wywalić cukier z diety.
Czy tutaj gdzieś pasowałaby hipoteza triage?
https://www.nutri-facts.org/en_US/news/a...heory.html
Wyszedłem z założenia, że gdybym miał niedobory aminokwasów odpowiedzialnych za budowę mięśni (rozgałęzionych), to nie nabierałbym siły podczas ćwiczeń. Ale zgodnie z tą teorią, można mieć ich zbyt niski poziom, a jednocześnie silne mięśnie, bo to jest istotne dla przeżycia. Po prostu mniej aminokwasów zostanie zużytych na inne funkcje. Dopiero wypchanie organizmu białkiem "pod korek" sprawi, że zacznie on dbać o te funkcje, które poszły w odstawkę. To samo dotyczy wszystkich innych substancji.
W ogóle chyba niepotrzebnie skupiłem się na obłączkach jako takich, powinienem ustalić, jaki jest mechanizm powstawania objawu Terry'ego tak w marskości wątroby, jak i na weganizmie. Sam mechanizm w paznokciu jest prosty, krew nie jest w stanie odpowiednio szybko płynąć przez żyły, więc "rozpycha" drobne tętnice, one właśnie są widoczne w postaci tego ciemnego paska.
Może wszystko sprowadza się jednak do wątroby i tylko do niej? Krew musi przez nią przepłynąć, jeśli tam jest jakiś problem, to pojawia się objaw Terry'ego.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5421460/
tu dają kilka ciekawych opcji leczenia, z czego najbardziej obiecująco wygląda metformina. Ona w ogóle jest ciekawa, ze względu na działanie przeciwnowotworowe, jakby się dało kupić, to szarpałbym jak Reksio szynkę. Ewentualnie można po prostu pić rutwicę, ale to będzie chyba zbyt niska dawka.
Tauryna zmniejszała ciśnienie w żyle wrotnej, ale nie był to jakoś specjalnie duży efekt.
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full.../liv.13986
a tu cały potężny wywód o tym, jak bakterie jelitowe mogą doprowadzać do nadciśnienia w żyle wrotnej. W marskości jest na przykład więcej enterobakterii, weganie mają ich kilkadziesiąt razy więcej.
Ciekawe, na ile to, że czosnek wyleczył objawy zaburzeń krążenia w marskości wynikało z tego, że zadziałał jak antybiotyk w jelitach?
Może nie od rzeczy byłoby uderzenie w to, co mają wspólnego weganie i chorzy z marskością, czyli niski poziom BCAA, niski poziom tauryny, niedobory witaminy A, niedobory choliny, pewnie coś jeszcze się znajdzie? Ale zrobienie tego jednocześnie, żeby uniknąć pułapki triage, gdzie brak jednej rzeczy całkowicie wyłącza szlaki metaboliczne, wykorzystywane przez pozostałe substancje, więc nadmiar reszty z nich nic nie przynosi? Kupiłem dawno temu witaminę A, właśnie w tym celu, ona akurat magazynuje się w organizmie i starczy uzupełnić raz, żeby na parę lat był spokój. Jest jeden problem, trzeba ją faktycznie brać, żeby to zadziałało, a nie tylko kupić
Do połowy zjadłem, i tak nieźle jak na mnie.A najlepiej wywalić cukier z diety.



