08-15-2022, 12:20 AM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-15-2022, 12:36 AM przez tomakin.)
W poszukiwaniu przyczyny, dla której u tylu wegan występuje coś, co przypomina objaw Terry'ego
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1216305417
Tu wegetarianka miała operację pomniejszania żołądka (czy jak to się fachowo nazywa), w leczeniu otyłości. Konsekwencją były problemy z wątrobą, zwiększenie ciśnienia w żyle wrotnej (to właśnie to zwiększenie ciśnienia najprawdopodobniej odpowiada za objaw Terry'ego), po tym zwiększeniu zmniejsza się przyswajalność pokarmu i pogłębia niedobór aminokwasów, który i tak jest słaby na skutek operacji żołądka.
Co jest ciekawe, wskazują tam wyraźny związek między konkretnymi niedoborami pokarmowymi, a nadciśnieniem w żyle wrotnej i tym samym powstaniem objawu Terry'ego.
Co więcej, od cholery jest badań, gdzie dieta wysokobiałkowa odwracała zmiany stłuszczeniowe wątroby.
Prawie na pewno chodzi o aminokwasy rozgałęzione, których zresztą jest tak mało w organizmie osób z depresją, że sugeruje się, by badanie ich poziomu stało się elementem diagnozy, pozwalającym odróżnić depresję od innych chorób:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4973973/
Tylko że ja już ze sto razy o tych rozgałęzionych pisałem i niewiele z tego wyszło. Mam wrażenie, że białka akurat mam w diecie więcej niż przeciętna, no ale może to tylko moje wrażenie?
A może... coś wchodzi w interakcję z czymś innym, może konieczne jest jednocześnie dorzucanie do diety dużych dawek BCAA oraz czegoś jeszcze, co znalazło się w 2010 i w 2020? Bo białka też miałem wtedy sporo w diecie.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4705437/
wszystkożercy mają jakieś 14 gramów rozgałęzionych w diecie, weganie 9 do 10. Kurcze... powinienem zalewać organizm dawką jakoś 25 gramów dziennie, jeśli naprawdę chcę sprawdzić, czy to to. Co więcej, musi być rozbite na porcje w ciągu dnia.
Nie no, jest jakaś tam szansa, że tylko mi się wydawało i tak naprawdę jem mało białka, a większość kalorii mam z coca coli. Może być tak, że mam ten jeden duży posiłek z białkiem, np kilogram bobu, ale z pojedynczego posiłku przyswoi się tylko niewielka ilość, nie ma tego rozbicia na porcje.
Pytanie, dlaczego osoby z depresją mają niski poziom bcaa? czy to nie ma przypadkiem związku ze stresem oksydacyjnym? czy witamina E nie pomaga właśnie na to, umożliwiając wykorzystanie tych aminokwasów przez organizm? Trochę nie chce mi się wierzyć, że po prostu mniej tego jedzą. Jest jakiś mechanizm, który utrudnia im wykorzystywanie rozgałęzionych.
No i właśnie, dążę do tego, żeby budować drobne naczynka, te wszystkie zioła które biorą nie mają prawa zadziałać, jeśli nie będzie regeneracji, a do regeneracji jest potrzebne dużo białka. I BCAA miałem brać, mam nawet kupione, stoi i zbiera kurz.
Kurcze, codziennie jakąś nową rzecz wynajduję którą "powinienem" brać.
https://www.sciencedirect.com/science/ar...1216305417
Tu wegetarianka miała operację pomniejszania żołądka (czy jak to się fachowo nazywa), w leczeniu otyłości. Konsekwencją były problemy z wątrobą, zwiększenie ciśnienia w żyle wrotnej (to właśnie to zwiększenie ciśnienia najprawdopodobniej odpowiada za objaw Terry'ego), po tym zwiększeniu zmniejsza się przyswajalność pokarmu i pogłębia niedobór aminokwasów, który i tak jest słaby na skutek operacji żołądka.
Co jest ciekawe, wskazują tam wyraźny związek między konkretnymi niedoborami pokarmowymi, a nadciśnieniem w żyle wrotnej i tym samym powstaniem objawu Terry'ego.
Co więcej, od cholery jest badań, gdzie dieta wysokobiałkowa odwracała zmiany stłuszczeniowe wątroby.
Prawie na pewno chodzi o aminokwasy rozgałęzione, których zresztą jest tak mało w organizmie osób z depresją, że sugeruje się, by badanie ich poziomu stało się elementem diagnozy, pozwalającym odróżnić depresję od innych chorób:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4973973/
Tylko że ja już ze sto razy o tych rozgałęzionych pisałem i niewiele z tego wyszło. Mam wrażenie, że białka akurat mam w diecie więcej niż przeciętna, no ale może to tylko moje wrażenie?
A może... coś wchodzi w interakcję z czymś innym, może konieczne jest jednocześnie dorzucanie do diety dużych dawek BCAA oraz czegoś jeszcze, co znalazło się w 2010 i w 2020? Bo białka też miałem wtedy sporo w diecie.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4705437/
wszystkożercy mają jakieś 14 gramów rozgałęzionych w diecie, weganie 9 do 10. Kurcze... powinienem zalewać organizm dawką jakoś 25 gramów dziennie, jeśli naprawdę chcę sprawdzić, czy to to. Co więcej, musi być rozbite na porcje w ciągu dnia.
Nie no, jest jakaś tam szansa, że tylko mi się wydawało i tak naprawdę jem mało białka, a większość kalorii mam z coca coli. Może być tak, że mam ten jeden duży posiłek z białkiem, np kilogram bobu, ale z pojedynczego posiłku przyswoi się tylko niewielka ilość, nie ma tego rozbicia na porcje.
Pytanie, dlaczego osoby z depresją mają niski poziom bcaa? czy to nie ma przypadkiem związku ze stresem oksydacyjnym? czy witamina E nie pomaga właśnie na to, umożliwiając wykorzystanie tych aminokwasów przez organizm? Trochę nie chce mi się wierzyć, że po prostu mniej tego jedzą. Jest jakiś mechanizm, który utrudnia im wykorzystywanie rozgałęzionych.
No i właśnie, dążę do tego, żeby budować drobne naczynka, te wszystkie zioła które biorą nie mają prawa zadziałać, jeśli nie będzie regeneracji, a do regeneracji jest potrzebne dużo białka. I BCAA miałem brać, mam nawet kupione, stoi i zbiera kurz.
Kurcze, codziennie jakąś nową rzecz wynajduję którą "powinienem" brać.



