07-04-2022, 11:52 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2022, 11:54 PM przez tomakin.)
A, jeszcze przypomnienie, dlaczego tak właśnie robię, zamiast brać czosnek, skoro uważam, że on ma taki potencjał.
Jasne, czosnek wygląda na coś, co bardzo mi pomaga, czy przez regulację śródbłonka, czy przez obniżanie angiotensyny II, czy przez jakieś jeszcze jego działanie. ALE, mi zależy przede wszystkim na ustaleniu dlaczego mam te problemy, co jest przyczyną tego, że mam, nie wiem w sumie, problemy ze śródbłonkiem, zbyt wysoki poziom angiotensyny czy co tam jeszcze.
Nawet jeśli czosnek byłby idealną odpowiedzią, to praprzyczyna dalej pozostanie nie wyleczona i kto wie, czy nie będzie się przez nią toczył jakiś poważny proces chorobowy, który wyjdzie po kilku latach w postaci galopującej miażdżycy, cukrzycy, osteoporozy czy nawet choroby nowotworowej. Dlatego nie ruszam potencjalnie najlepszego lekarstwa na problemy z mikrokrążeniem, bo jego zastosowanie mogłoby usunąć wszystkie objawy, po których mogę określić, czy coś innego mi pomaga.
Na chwilę obecną testuję następujące hipotezy
- wypłukanie cynku, nieumiejętne jego uzupełnianie w przeszłości (za krótko, mieszane z posiłkami), w efekcie spadło wykorzystanie białka, przemawia za tym silna poprawa stanu włosów odkąd biorę cynk
- niski poziom magnezu, uzupełnianie w przeszłości nic nie dawało, bo brakowało kluczowych do jego przyswojenia substancji, witamin A, E i selenu, magnez również może bardzo dobrze wpływać na włosy
- kompletnie z czapy nikiel i molibden, na zasadzie "a co mi szkodzi 4 zł wydać", aczkolwiek bez niklu organizm nie potrafi wykorzystać żelaza, teoretycznie jego uzupełnienie mogło poprawić stan włosów
Oczywiście są setki innych opcji, jakieś rozregulowanie hormonów, może jakiś miniaturowy guz zalewający organizm jednym z nich (podobno co 5 czy co 10 człowiek ma takie coś), jakieś uszkodzenia na skutek chorób z przeszłości które są trwałe (np rozwalona tarczyca), jakieś zaburzenia genetyczne, które ujawniły się dopiero w pewnym wieku, jak to często bywa, jakieś dziwne zatrucie, dziwna infekcja, no dużo tego jest. Może nigdy nie dojdę do praprzyczyny, w sierpniu wjeżdżam z wszystkim, co wpływa na drobne naczynka i na śródbłonek i jak pomoże, to pomoże, szukanie skąd się wzięło zostawię sobie na później.
Póki co jestem dobrej myśli, bo włosy dalej są duuużo mocniejsze niż były, czyli robię coś, co pozytywnie wpływa na przynajmniej jeden aspekt mojego organizmu, coś leczę, coś poprawiam. Przez chwilkę było gorzej, po żelazie znowu super.
Jasne, czosnek wygląda na coś, co bardzo mi pomaga, czy przez regulację śródbłonka, czy przez obniżanie angiotensyny II, czy przez jakieś jeszcze jego działanie. ALE, mi zależy przede wszystkim na ustaleniu dlaczego mam te problemy, co jest przyczyną tego, że mam, nie wiem w sumie, problemy ze śródbłonkiem, zbyt wysoki poziom angiotensyny czy co tam jeszcze.
Nawet jeśli czosnek byłby idealną odpowiedzią, to praprzyczyna dalej pozostanie nie wyleczona i kto wie, czy nie będzie się przez nią toczył jakiś poważny proces chorobowy, który wyjdzie po kilku latach w postaci galopującej miażdżycy, cukrzycy, osteoporozy czy nawet choroby nowotworowej. Dlatego nie ruszam potencjalnie najlepszego lekarstwa na problemy z mikrokrążeniem, bo jego zastosowanie mogłoby usunąć wszystkie objawy, po których mogę określić, czy coś innego mi pomaga.
Na chwilę obecną testuję następujące hipotezy
- wypłukanie cynku, nieumiejętne jego uzupełnianie w przeszłości (za krótko, mieszane z posiłkami), w efekcie spadło wykorzystanie białka, przemawia za tym silna poprawa stanu włosów odkąd biorę cynk
- niski poziom magnezu, uzupełnianie w przeszłości nic nie dawało, bo brakowało kluczowych do jego przyswojenia substancji, witamin A, E i selenu, magnez również może bardzo dobrze wpływać na włosy
- kompletnie z czapy nikiel i molibden, na zasadzie "a co mi szkodzi 4 zł wydać", aczkolwiek bez niklu organizm nie potrafi wykorzystać żelaza, teoretycznie jego uzupełnienie mogło poprawić stan włosów
Oczywiście są setki innych opcji, jakieś rozregulowanie hormonów, może jakiś miniaturowy guz zalewający organizm jednym z nich (podobno co 5 czy co 10 człowiek ma takie coś), jakieś uszkodzenia na skutek chorób z przeszłości które są trwałe (np rozwalona tarczyca), jakieś zaburzenia genetyczne, które ujawniły się dopiero w pewnym wieku, jak to często bywa, jakieś dziwne zatrucie, dziwna infekcja, no dużo tego jest. Może nigdy nie dojdę do praprzyczyny, w sierpniu wjeżdżam z wszystkim, co wpływa na drobne naczynka i na śródbłonek i jak pomoże, to pomoże, szukanie skąd się wzięło zostawię sobie na później.
Póki co jestem dobrej myśli, bo włosy dalej są duuużo mocniejsze niż były, czyli robię coś, co pozytywnie wpływa na przynajmniej jeden aspekt mojego organizmu, coś leczę, coś poprawiam. Przez chwilkę było gorzej, po żelazie znowu super.



