07-01-2022, 07:02 PM
Coś tam rysowanie prawą półkulą mózgu, jedna jest taka na rynku. Ale to dotyczy wyłącznie rysowania, ćwiczenia na oderwanie kontroli werbalnej i skupienie się na niewerbalnej. Najprostsze to patrzeć na literki idealnie narysowanego alfabetu pisma odręcznego i próba ich skopiowania, ale NIE PATRZĄC NA RĘKĘ, w ogóle gdzieś z tyłu się pisze, za swoimi plecami. U mnie nagle literki zaczęły ładne i równe wychodzić, gdy przestałem wzrokiem korygować ruchy ręki. Widzę w tym potencjał na terapie aspergerów i innych takich, ale to by trzeba już konkretnie pod to ćwiczenia ułożyć.
Babka ma mnóstwo teorii w tej książce, które są zwykłą pseudonauką, ale coś w tym jest. Jeśli próbujemy narysować człowieka, to faktycznie budujemy to z różnych symboli, pamiętamy jak wygląda oko i rysujemy to, co zapamiętaliśmy w miejscu, gdzie mają być oczy naszego dzieła. A powinniśmy spróbować skopiować konkretny układ kresek i cieni, jaki jest na naszym modelu.
I tak teraz sobie myślę, czy to na pewno chodzi o to, że rysujemy wyuczonymi schematami, że nazywamy je werbalnie? A nie o to, że mamy po prostu wyuczone pewne schematy ruchowe, albo o to, że korygujemy ruch w kierunku naszej jakiejś wewnętrznej wizji, która może rozjeżdżać się z rzeczywistością? Zacząłem ładniej pisać nie dlatego, że jakieś symbole mi się pojawiły czy zniknęły, ale chyba tylko dlatego, że nie próbowałem korygować tego, co robi ręka.
I nie, widzenie klawiszy pianina jako całości to na pewno nie żadna apofenia, one SĄ logiczną całością, strukturą na której buduje się muzykę w zasadzie w sposób zbliżony jak przy budowie wzorów matematycznych. Powinno się je widzieć w ten sposób, jeśli się trochę grało. Ostatnio miałem takie wrażenie ogarnięcia jak piracetam testowałem, wtedy było dużo mocniejsze. Zobaczymy, czy to się jakoś rozwinie.
Babka ma mnóstwo teorii w tej książce, które są zwykłą pseudonauką, ale coś w tym jest. Jeśli próbujemy narysować człowieka, to faktycznie budujemy to z różnych symboli, pamiętamy jak wygląda oko i rysujemy to, co zapamiętaliśmy w miejscu, gdzie mają być oczy naszego dzieła. A powinniśmy spróbować skopiować konkretny układ kresek i cieni, jaki jest na naszym modelu.
I tak teraz sobie myślę, czy to na pewno chodzi o to, że rysujemy wyuczonymi schematami, że nazywamy je werbalnie? A nie o to, że mamy po prostu wyuczone pewne schematy ruchowe, albo o to, że korygujemy ruch w kierunku naszej jakiejś wewnętrznej wizji, która może rozjeżdżać się z rzeczywistością? Zacząłem ładniej pisać nie dlatego, że jakieś symbole mi się pojawiły czy zniknęły, ale chyba tylko dlatego, że nie próbowałem korygować tego, co robi ręka.
I nie, widzenie klawiszy pianina jako całości to na pewno nie żadna apofenia, one SĄ logiczną całością, strukturą na której buduje się muzykę w zasadzie w sposób zbliżony jak przy budowie wzorów matematycznych. Powinno się je widzieć w ten sposób, jeśli się trochę grało. Ostatnio miałem takie wrażenie ogarnięcia jak piracetam testowałem, wtedy było dużo mocniejsze. Zobaczymy, czy to się jakoś rozwinie.



