06-27-2022, 01:42 PM
A cholera wie, coś na pewno miałem z nadaktywnością ruchową, skupieniem uwagi i całą resztą, jak film ze ślubu brata zobaczyłem to do mnie dotarło, wszyscy w kościele jako tako nieruchomo siedzą, a ja cały czas się musiałem poruszać, to BARDZO mocno rzucało się w oczy. I dlatego też nie powinno się siebie diagnozować, zanim zobaczyłem ten film, byłem przekonany, że zachowywałem się normalnie, siedziałem tak samo jak wszyscy, no może troszkę bardziej nerwowo.
Może moje problemy z rysunkiem i pisaniem też częściowo biorą się z tego, gdzieś tam mam chęć zakończenia ruchu w jego połowie i wszystko mi się rozjeżdża. Czort wie, może to ma związek właśnie z poziomem neuroprzekaźników, musiałbym wypróbować mikrodawki amfetaminy, albo lewodopę. Samą tyrozynę testowałem i wiele mi nie dała.
Ogólnie diagnozom w ośrodkach bym nie ufał, bo psychologia czy psychiatria to nie są nauki, tylko szamanizm który niewiele tylko różni się od tego, co odstawia jurek zięba. Natomiast z chęcią sprawdziłbym poziomy właśnie neuroprzekaźników, bo gdzieś tam może być problem. Jest na przykład takie coś jak hydroksylaza tyrozynowa, jeśli tego jest za mało, to są problemy z koordynacją, po lewodopie jest błyskawiczna poprawa, w kilkanaście minut pacjent całkowicie zdrowieje (do czasu aż lek zniknie z organizmu, oczywiście). Przy klasycznym adhd też jest poprawa, ale nie tak duża, szybko znika i kolejne dawki leku nic nie dają. Takimi testami można namierzyć źródło problemu.
Na razie trzeba lecieć zgodnie z programem i obserwować, najpierw do końca nikiel, molibden i cynk, plus wapń i magnez, potem czosnek i miłorząb.
Może moje problemy z rysunkiem i pisaniem też częściowo biorą się z tego, gdzieś tam mam chęć zakończenia ruchu w jego połowie i wszystko mi się rozjeżdża. Czort wie, może to ma związek właśnie z poziomem neuroprzekaźników, musiałbym wypróbować mikrodawki amfetaminy, albo lewodopę. Samą tyrozynę testowałem i wiele mi nie dała.
Ogólnie diagnozom w ośrodkach bym nie ufał, bo psychologia czy psychiatria to nie są nauki, tylko szamanizm który niewiele tylko różni się od tego, co odstawia jurek zięba. Natomiast z chęcią sprawdziłbym poziomy właśnie neuroprzekaźników, bo gdzieś tam może być problem. Jest na przykład takie coś jak hydroksylaza tyrozynowa, jeśli tego jest za mało, to są problemy z koordynacją, po lewodopie jest błyskawiczna poprawa, w kilkanaście minut pacjent całkowicie zdrowieje (do czasu aż lek zniknie z organizmu, oczywiście). Przy klasycznym adhd też jest poprawa, ale nie tak duża, szybko znika i kolejne dawki leku nic nie dają. Takimi testami można namierzyć źródło problemu.
Na razie trzeba lecieć zgodnie z programem i obserwować, najpierw do końca nikiel, molibden i cynk, plus wapń i magnez, potem czosnek i miłorząb.



