06-13-2022, 12:32 PM
Dalej rubid
https://link.springer.com/article/10.1007/BF02785438
tu szczury całkowicie niemal pozbawione rubidu w diecie miały zmiany w składzie chemicznym krwi i tkanek, ale nie były to zmiany bardzo duże. To, co rzuca się w oczy, to wysoki poziom miedzi w mózgu u zwierząt z niedoborem rubidu, a właśnie wysoki poziom miedzi uważa się za jedną z przyczyn wielu schorzeń typu depresja czy nerwica.
Z tego co widzę, w badaniach gdzie podawali rubid osobom z depresją stosowano dawki rzędu 500 mg dziennie, takie coś przynosiło efekty, ale niewielkie. Dla porównania, średnie spożycie rubidu to jakieś 2 mg dziennie. Innymi słowy, nie testowano, czy pomaga uzupełnienie niedoboru, ale to, czy pomaga zalanie organizmu nadmiarem.
Na uzupełnienie niedoboru jeszcze byłoby mnie stać, te powiedzmy 4 mg dziennie to niewielka kwota, ale 500 mg to koszty rzędu 30 zł dziennie.
W stwardnieniu rozsianym jest ciekawie
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6850072/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25856388/
niższy poziom rubidu, a to pierwiastek, który działa przede wszystkim w mózgu. Pytanie, czemu chorzy mają go mniej, niedobory w diecie, które "zupełnie przypadkiem" zawsze dotykają akurat chorych i to niezależnie od tego, w którym kraju mieszkają, czy z jakiegoś powodu ten rubid nie jest przyswajany w jelitach? A może okłada się gdzieś w tkankach po spożyciu, kto wie, może nawet jego akumulacja w mózgu jest jedną z przyczyn choroby?
https://link.springer.com/article/10.1007/BF02785438
tu szczury całkowicie niemal pozbawione rubidu w diecie miały zmiany w składzie chemicznym krwi i tkanek, ale nie były to zmiany bardzo duże. To, co rzuca się w oczy, to wysoki poziom miedzi w mózgu u zwierząt z niedoborem rubidu, a właśnie wysoki poziom miedzi uważa się za jedną z przyczyn wielu schorzeń typu depresja czy nerwica.
Z tego co widzę, w badaniach gdzie podawali rubid osobom z depresją stosowano dawki rzędu 500 mg dziennie, takie coś przynosiło efekty, ale niewielkie. Dla porównania, średnie spożycie rubidu to jakieś 2 mg dziennie. Innymi słowy, nie testowano, czy pomaga uzupełnienie niedoboru, ale to, czy pomaga zalanie organizmu nadmiarem.
Na uzupełnienie niedoboru jeszcze byłoby mnie stać, te powiedzmy 4 mg dziennie to niewielka kwota, ale 500 mg to koszty rzędu 30 zł dziennie.
W stwardnieniu rozsianym jest ciekawie
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/6850072/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25856388/
niższy poziom rubidu, a to pierwiastek, który działa przede wszystkim w mózgu. Pytanie, czemu chorzy mają go mniej, niedobory w diecie, które "zupełnie przypadkiem" zawsze dotykają akurat chorych i to niezależnie od tego, w którym kraju mieszkają, czy z jakiegoś powodu ten rubid nie jest przyswajany w jelitach? A może okłada się gdzieś w tkankach po spożyciu, kto wie, może nawet jego akumulacja w mózgu jest jedną z przyczyn choroby?



